Trybunał Konstytucyjny Mołdawii czasowo zawiesił uprawnienia prezydenta Igora Dodona – już drugi raz. Wcześniej Dodon dwa razy odrzucił kandydatury 7 nowych członków rządu.

We wtorek Trybunał Konstytucyjny Mołdawii czasowo zawiesił uprawnienia prezydenta Igora Dodona. Stało się to na wniosek grupy posłów koalicji rządzącej. Niektóre obowiązki prezydenta będą czasowo wypełniane przez przewodniczącego parlamentu Andriana Candu lub szefa rządu, Pawła Filipa.

28 grudnia grupa posłów rządzącej Partii Demokratycznej zwróciła się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o tymczasowe zawieszenie uprawnień prezydenta. Wcześniej tego dnia Dodon kolejny raz odrzucił kandydatury przedstawione przez premiera Filipa na stanowiska pięciu nowych ministrów i dwóch wicepremierów. Prezydent twierdził, że niektórzy z nich cechują się „wątpliwą reputacją”, ponieważ są bezpośrednio lub pośrednio zamieszani w sprawę defraudacji środków jednego z banków. Jednak mołdawskie prawo zezwala prezydentowi na odrzucenie kandydatury tylko jeden raz, co Dodon uczynił 22 grudnia, wcześniej przyjąwszy rezygnację 6 członków rządu, choć nie było to po jego myśli.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Mołdawski Trybunał postanowił, że w najbliższych dniach to premier lub przewodniczący parlamentu desygnuje nowych członków rządu.

Sam Dodon skrytykował decyzję Trybunału we wpisie na Facebooku:

– Trybunał po raz kolejny potwierdził swój wizerunek politycznie posłusznego instrumentu, a nie organu konstytucyjnego. Jest to haniebny i żałosny upadek dla kraju, który uważa się za demokratyczny.

Z kolei doradca prezydenta Maksim Liebiedinskij, który reprezentował Dodona przed trybunałem, oskarżył sędziów o brak obiektywizmu. Jego zdaniem, ich decyzja była umotywowana politycznie.

Nie jest to pierwsza sytuacja, gdy uprawnienia prezydenckie Dodona zostały ograniczone. W październiku 2016 roku trybunał zdecydował, że przewodniczący parlamentu Andrian Candu może desygnować nowego ministra obrony z pominięciem prezydenta. Wcześniej Dodon dwukrotnie nie przyjął kandydatury nowego szefa resortu obrony, nieobsadzonego od grudnia 2016 roku. Ówczesny minister został zdymisjonowany przez Dodona za „flirtowanie z NATO”.

Mołdawski Trybunał Konstytucyjny najpierw orzekł, że nowy minister może zostać wyznaczony dekretem szefa parlamentu, zamiast prezydenta, a parę dni później podjął bezprecedensową decyzję ws. zawieszenia uprawnień prezydenckich Dodona.

Mołdawia jest podzielona na zwolenników zbliżenia z UE i NATO oraz zwolenników bliższej współpracy z Rosją. Dodon jest zwolennikiem bliższych kontaktów z Rosją i Eurazjatycką Unią Gospodarczą (EUG), podobnie jak znaczna część Mołdawian (w wyborach prezydenckich w listopadzie 2016 roku w II turze uzyskał ponad 57 proc. głosów). Zdecydowanie przeciwstawia się jakimkolwiek deklaracjom związanym z przystąpieniem Mołdawii do NATO. Zapowiedział również, że po zaplanowanych na 2018 rok wyborach parlamentarnych rozpisze referendum o wypowiedzeniu umowy stowarzyszeniowej z UE, którą Mołdawia podpisała trzy lata temu. Jest też zwolennikiem wzmocnienia władzy prezydenta i deklarował, że chciałby przeprowadzić referendum w tej sprawie.

ZOBACZ TAKŻE: Co zrobi Dodon?

Dodon dzieli obecnie władzę z prounijnym rządem, z którym różni się wizją co do dalszego rozwoju kraju. Jego przeciwnikom może też nie spodobać się jego propozycja rozwiązania kwestii „samozwańczej” Przydniestrzańskiej Republiki Mołdawii. Dodon w tej kwestii poszedł na bardzo daleki kompromis. Proponuje, by „Przydniestrze” weszło w skład Mołdawii na zasadzie konfederacji, a w przypadku wstąpienia republiki do NATO, miałoby ono prawo przeprowadzić referendum w sprawie swojej dalszej przyszłości.

Czytaj również: Dodon w Moskwie

Interia.pl / Reuters / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz