Kresy (Kresowy Przegląd Tygodnia #30)

Na przesłuchania do grodzieńskiej komendy Komitetu Śledczego Białorusi masowo wzywani są uczniowie klas maturalnych i przedmaturalnych Polskiej Szkoły Społecznej im. Króla Stefana Batorego przy ZPB w Grodnie; popularny polski zespół rockowy Lombard zainicjował akcję solidarności z Polakami więzionymi na Białorusi; w Chodorowie nie przyznano pomocy finansowej miejscowej parafii rzymskokatolickiej, jako argument przeciw podnoszono jej „polskość”; wiceszef MSZ Ukrainy po wizycie w Polsce wyraził nadzieję, że na tablicy na pomniku nagrobnym UPA w Monastyrzu pojawią się wkrótce nazwiska upowców; litewski parlament już w pierwszym czytaniu odrzucił ustawę wprowadzającą związki partnerskie – przeciwko byli m.in. polscy posłowie – nie oznacza to jednak, że zwolennicy ruchu LGBT ponieśli porażkę.

Zapisz się w poniższym formularzu, aby otrzymywać pełny Kresowy Przegląd Tygodnia co tydzień na swoją skrzynkę mailową:

Kresy

Ostatnio na celowniku białoruskich służb znalazła się młodzież ucząca się języka polskiego w prowadzonych przez Związek Polaków na Białorusi ośrodkach edukacyjnych. Od poprzedniego czwartku na przesłuchania do grodzieńskiej komendy Komitetu Śledczego Białorusi masowo wzywani są uczniowie klas maturalnych i przedmaturalnych Polskiej Szkoły Społecznej im. Króla Stefana Batorego przy ZPB w Grodnie. Funkcjonariuszy interesowało m.in.: jak wygląda proces nauczania w prowadzonej przez ZPB szkole społecznej, czy uczniowie brali udział w objazdach polskich miejsc pamięci narodowej w ramach zajęć z historii i inne podobne tematy.

Popularny polski zespół rockowy Lombard zainicjował akcję solidarności z Polakami więzionymi na Białorusi.

„Upominamy się o Polaków, rdzennych mieszkańców na ziemiach białoruskich, którzy zostali aresztowani przez reżim dyktatorski Aleksandra Łukaszenki na podstawie absurdalnych, wymyślonych zarzutów” – czytamy na profilu zespołu na Facebooku.

„W 21 wieku za naszą wschodnią granicą, na Białorusi, nie są przestrzegane prawa człowieka. Więźniowie polityczni, niezależni dziennikarze siedzą w więzieniach w nieludzkich warunkach, w celach 3 osobowych w 15 osób, z toaletą w ciasnej celi za kotarą, ze sporadycznym dostępem do łazienki, jeden obok drugiego na stojąco, bez miejsca do spania, bez możliwości swobodnego kontaktowania się choćby z adwokatem. Nie ma środków higienicznych. Nie otrzymują niezbędnych leków. Są poddawani wielogodzinnym przesłuchaniom. Niedostarczana jest im korespondencja. Robią to, aby ich złamać. Chcą zmusić ich do przyznania się do stawianych im absurdalnych, nieprawdziwych zarzutów” – napisano w apelu.

Komitet wykonawczy rady miasta Chodorowa w obwodzie lwowskim na Ukrainie nie zgodził się na przyznanie pomocy finansowej miejscowej parafii rzymskokatolickiej. Przeciwko przyznaniu pieniędzy był mer Chodorowa Ołeh Kocowski, jako zarzut podnosząc „polskość” kościoła. Na tym samym posiedzeniu komitet wykonawczy przyznał pomoc finansową sześciu innym wspólnotom religijnym – wyłącznie greckokatolickim.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Obecny kościół w Chodorowie został zbudowany pod koniec XVIII wieku. Po II wojnie światowej przejęty przez władze sowieckie i zamieniony na magazyn, a następnie na salę gimnastyczną. W tym czasie zburzono sygnaturkę, zwieńczenie fasady i kaplice. W 1990 roku został oddany rzymskim katolikom i jest stopniowo remontowany.

W wywiadzie dla agencji Ukrinform wiceminister spraw zagranicznych Ukrainy Wasyl Bodnar, który niedawno zakończył wizytę w Polsce, wyraził nadzieję na to, że „w najbliższym czasie” na tablicy na pomniku nagrobnym UPA w Monastyrzu (woj. podkarpackie) pojawią się nazwiska upowców. „Mamy również nadzieję, że w najbliższym czasie zostanie przywrócona pełna lista zmarłych na tablicy nagrobnej na górze Monastyrz. Pozwoli nam to posunąć się naprzód w rozwiązywaniu innych kwestii, w tym wydawania zezwoleń na prace poszukiwawczo-ekshumacyjne” – powiedział Bodnar.

Litewski parlament już w pierwszym czytaniu odrzucił ustawę wprowadzającą związki partnerskie. To jednak nie oznacza, że zwolennicy ruchu LGBT ponieśli całkowitą porażkę.

Wśród posłów sprzeciwiających się projektowi znaleźli się nawet członkowie forsujących te prawo Związku Ojczyzny – Litewskich Chrześcijańskich Demokratów (TS-LKD) i Ruchu Liberalnego Republiki Litewskiej (LRLS). Ponadto wśród oponentów nowej ustawy znaleźli się wszyscy parlamentarzyści Grupy Parlamentarnej Litewskich Regionów (tworzy ją głównie Akcja Wyborcza Polaków na Litwie) i Litewskiego Związku Rolników i Zielonych (LVŽS), a także część polityków Partii Pracy (DP) i Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej (LSDP).

Pod samym projektem ustawy podpisali się najbardziej prominentni politycy rządzących krajem konserwatystów i liberałów. Chodzi zwłaszcza o premier Ingridę Šimonytė i szefa TS-LKD Gabrieliusa Landsbergisa, czyli wnuka znanego z antypolskich poglądów pierwszego prezydenta Litwy, Vytautasa Landsbergisa. W samym parlamencie był on zaś specjalnie nadzorowany przez przewodniczącą Seimasu i szefową liberałów, Viktoriję Čmilytė-Nielsen.

Propozycja legalizacji związków partnerskich niezależnie od płci mogła liczyć na poparcie ambasad trzynastu państw Europy Zachodniej oraz Kanady i Stanów Zjednoczonych. Dyplomaci pouczali Litwę na temat szeregu zmian prawnych, które powinna przyjąć w ramach „zapewnienia wszystkim równych praw oraz swobodnego korzystania z praw człowieka bez żadnej dyskryminacji”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Nad zmiękczeniem opinii publicznej w sprawie postulatów tęczowych aktywistów pracują usilnie największe media, w tym także publiczny nadawca LRT. Praktycznie nie ma dnia, aby w państwowej telewizji nie mówiono o tej tematyce i nie przedstawiano w pozytywnym świetle ruchu LGBT. Kwestie mniejszości seksualnych znalazły się także w programach LRT przeznaczonych dla Polaków na Litwie.

Kresy.pl 

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz