Kreml odniósł się do propozycji prezydenta USA Donalda Trumpa odnośnie zmiany miejsca rozmów ws. Donbasu, które obecnie toczą się w Mińsku.

Jak informowaliśmy wcześniej, prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew, relacjonując swoje rozmowy z Donaldem Trumpem powiedział, że poruszono m.in. kwestię negocjacji prowadzonych w Mińsku ws. rozwiązania konfliktu w Donbasie. Według kazachskiego prezydenta, Trump sugerował przeniesienie rozmów w inne miejsce, na co on zaproponował, by odbywały się one w Kazachstanie.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8702.32 PLN    (39.55%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

W piątek do sprawy odniósł się Kreml. Jak powiedział rzecznik prezydenta Rosji, Dmitrij Pieskow, miejsce prowadzenia rozmów ws. Donbasu „nie jest aż tak ważne”.

– W rzeczy samej, miejsce negocjacji nie jest w tym przypadku aż tak ważne. Ważne jest, by strony [konfliktu] trzymały się idei, że nie ma alternatywy względem porozumień mińskich, trzymania się formatu normandzkiego, jako że nie ma żadnych innych uzgodnień – powiedział dziennikarzom Pieskow, cytowany przez agencję Unian.

Rzecznik Kremla zaznaczył też, że w Donbasie mamy do czynienia z „konfliktem wewnętrznym”. Jego zdaniem, ważne jest zrozumienie, że „to, co dzieje się na wschodzie Ukrainy to konflikt wewnętrzny, którego stronami są Kijów, a z drugiej strony nieuznawane republiki Donbasu”.

Przypomnijmy, że rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych w ostrych słowach odniosło się do przyjętej w czwartek przez ukraiński parlament ustawy o reintegracji, de-okupacji Donbasu. Rosjanie twierdzą, że daje ona prezydentowi Ukrainy niemal dyktatorską władzę, a zapisy ustawy świadczą o przygotowaniach do nowej wojny.

W czwartek Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawę „O szczegółach państwowej polityki wobec zapewnienia państwowej suwerenności Ukrainy nad tymczasowo okupowanymi terytoriami w obwodach ługańskim i donieckim”, zwaną też ustawą o reintegracji Donbasu lub ustawą de-okupacyjną.

Ustawa daje prezydentowi Ukrainy możliwość zdecydowania o użyciu w Donbasie ukraińskich sił zbrojnych, SBU i innych ukraińskich służb w celu odpierania „rosyjskiej agresji”. Odnośnie istnienia separatystycznej administracji w ustawie zapisano, że Ukraina nie odpowiada za jej działania; została ona uznana za „siły zbrojne” Rosji. W dokumencie nazywa się Rosję „państwem-agresorem” i stwierdza, że „tymczasowa okupacja” Donbasu nie powoduje żadnych skutków prawnych odnośnie praw do tego terytorium. Przypomnijmy, że podczas prac nad ustawą nie zdobyła poparcia poprawka zakładająca zerwanie stosunków dyplomatycznych z Rosją.

PRZECZYTAJ: Ukraina oficjalnie uznała Rosję za „państwo-agresora”

W myśl postanowień ustawy sztab tzw. Operacji Antyterrorystycznej (ATO) zostanie zastąpiony przez połączony operacyjny sztab Sił Zbrojnych, a resort obrony zobowiązano do wyznaczenia granic „tymczasowo okupowanych terytoriów”.

W sobotę podczas konferencji prasowej w siedzibie ONZ szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow powiedział, że Rosja będzie dążyć do pełnego wdrożenia porozumień mińskich. Zaznaczył, że wszelkie próby zmiany kierunku debaty w tej sprawie oraz poszukiwanie „nowych agend i metod” są nie do zaakceptowania.

Unian /  TASS / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz