Paweł Bobołowicz, korespondent TVP Info i Radia Wnet na Ukrainie nazwał demontaż nielegalnego „pomnika UPA” w Hruszowicach „aktem barbarzyństwa”. Promuje też tekst skrajnie proukraińskiego publicysty Mariusza Cysewskiego, który twierdzi m.in., że w Hruszowicach zniszczono ukraińskie groby, bo… tak twierdzą Ukraińcy, a osoby odpowiedzialne za rozbiórkę powinny trafić do więzienia.

W swoim wpisie opublikowany na Facebooku Paweł Bobołowicz, korespondent TVP Info i Radia Wnet na Ukrainie, znany z mocno proukraińskich poglądów, bardzo krytycznie skomentował kwestię demontażu nielegalnego upamiętnienia ku czci UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu.



– To co wydarzyło się w kwietniu tego roku w Hruszowicach było aktem barbarzyństwa. I nie usprawiedliwia go decyzja administracyjna. Wręcz przeciwnie. Jego konsekwencje będą się ciągnąć latami – pisze Bobołowicz.

– Polska dała się rozegrać grupce nacjonalistów i chwiejnemu wójtowi, który nagle stał się kreatorem polskiej polityki zagranicznej – uważa dziennikarz. Dodaje, że „oczywiście Hruszowice to nie jedyny przykład bezczeszczenia ukraińskich grobów w Polsce”, powtarzając przy tym niezgodne z prawdą publiczne twierdzenia Ukraińskiego IPN i Wołydymyra Wjatrowycza (którego „otagował” w swoim wpisie):

– Przed Hruszowicami było kilkanaście takich aktów. Hruszowice były kulminacją, ale wciąż wisi nad naszymi relacjami strach przed zniszczeniem kolejnych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Przeczytaj: Ukraiński IPN krytykuje Polskę ws. pomników podając zmanipulowane informacje [+GRAFIKA]

Bobołowicz promuje też opublikowany kilka dni wcześniej na portalu Wnet.fm tekst Mariusza Cysewskiego, proukraińskiego publicysty i filobanderowca pt. „Ukraiński grób w Hruszowicach. Polityka pamięci IPN czy polityka łajdactwa i fałszerstwa?”. Bobołowicz twierdzi, że artykuł ten to „silny głos przyzwoitości i prawdy”. Sam jest zarazem korespondentem Mediów Wnet na Ukrainie.

Cysewski w swoim tekście broni tezy, że zniszczony „pomnik UPA” w Hruszowicach był ukraińskim grobem, którą lansuje strona ukraińska (m.in. UIPN) oraz Związek Ukraińców w Polsce. Publicysta jako argument podaje, że „po pierwsze, na cmentarzach w Polsce zazwyczaj znajdują się groby, a nie pomniki”. Pisze też, że „fragmenty zniszczonego nagrobka [chodzi o górną część nielegalnego pomnika – red.] sprawcy zrzucili na płyty nagrobne z napisami [faktycznie były to tablice upamiętniające konkretne bandy UPA – red.] – płyty nagrobne też zniszczyli i skądinąd dlatego właśnie mówimy o zniszczeniu grobu, a nie tylko nagrobka”.

Przy okazji, Cysewski wykazał się wyraźną niewiedzą nie tylko w kwestii rozbiórki i charakteru obiektu z Hruszowic, ale też w sprawie tego, co działo się później na miejscu „pomnika”. Jak pisze:

„obok zniszczonego grobu jakaś ostatnia chyba na tym cmentarzu chrześcijańska ręka postawiła niewielki krzyż. Moim zdaniem ze zdjęć wynika, że krzyż postawił ktoś ze sprawców, choć to oczywiście tylko domysł. Któregoś ruszyło sumienie?”.

Przypomnijmy, że w lipcu br. z inicjatywy Społecznego Komitetu Usuwania Bandrowskich Upamiętnień w Polsce, w miejscu rozebranego obiektu ku czci UPA poświęcono krzyż, upamiętniający Ukraińców, którzy ratowali Polaków w czasie ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Wcześniej był on częścią rozebranego, nielegalnego obiektu ku czci band UPA.

– Dzisiaj w tym miejscu posialiśmy ziarno normalności, z którego jak mamy nadzieję wyrośnie obfity plon w postaci innego niż dotychczas spojrzenia na stosunki polsko – ukraińskie – powiedział wówczas szef Komitetu, Marek Kulpa.

Później Cysewski wprost twierdzi, że nielegalny pomnik na cmentarzu w Hruszowicach musiał być grobem, ponieważ… tak twierdzą Ukraińcy. Z kolei ci, którzy mówili co innego, to „agentura Rosji”.

– Po czwarte, grób grobem nazywają organizacje ukraińskie – pisze publicysta. – I po piąte: pamiętamy, że agentura Rosji i polscy „wypędzeni” długo i jeszcze przed dewastacją prawili, że pomnik to, a nie grób, bo nie są tam pochowani ludzie.

Cysewski krytykuje również postawę IPN w sprawie, jak to określił, „antypolskiej prowokacji”. – Instytut Pamięci Narodowej z chwilą, gdy zniszczenie grobów zaczął nazywać „demontażem pomnika”, stoczył się (dla mnie) moralnie na poziom Dziennika Telewizyjnego z czasów stanu wojennego – pisze publicysta. Dodaje, że IPN w ten sposób się skompromitował, wikłając się „w groteskową manipulację, zachwalanie barbarzyństwa, kierowanej przez ludzi w amoku. Przez oszalałych endeków”.

Publicysta „Wnet” zarzuca również lokalnym władzom, że to one zablokowały legalizację obiektu w Hruszowicach i uważa, że na Ukrainie sytuacja jest analogiczna:

– Grób ukraiński w Hruszowicach rzeczywiście był „nielegalny”, bez „legalizacji”, gdyż nie było wymaganego zezwolenia ze strony polskich władz lokalnych; przeciągały one sprawę od lat. Ale w identycznej sytuacji są groby polskie na Ukrainie – przy czym na jeden grób ukraiński w Polsce przypada dziesięć polskich na Ukrainie. Jeśli do kogoś nie przemawia argument zasadniczy: nie niszczymy grobów – to może przejmie się tym, że zniszczenie jednego ukraińskiego grobu może odbić się na dziesięciu polskich grobach na Ukrainie?

PRZECZYTAJ: Przedstawiciel ukraińskiego IPN groził, że krzyżami na Wołyniu mogą „zająć się” weterani z Donbasu

Przeczytaj: UJAWNIAMY: Szeremeta groził likwidacją „nielegalnych polskich upamiętnień” na Ukrainie [+DOKUMENTY]

Cysewskego nie dziwi żądanie strony ukraińskiej ws. odbudowy upamiętnienia w Hruszowicach i ukarania osób odpowiedzialnych za rozbiórkę.

– Trudno się dziwić albo te żądania mieć Ukrainie za złe. Punkt widzenia nie zależy od punktu siedzenia, kasy, klasy czy rasy, czy języka; niszczenie grobów ja też mam a niedopuszczalne, a miejsce sprawców, jak ci z Hruszowic, jest za kratami – pisze proukraiński publicysta.

Czytaj więcej: Polskie służby „odwiedzają” społeczników usuwających nielegalne upamiętnienia UPA

Cysewski to dziennikarz i dawny działacz antykomunistyczny, znany z mocno proukraińskich poglądów. W swoich tekstach stawał w obronie Stepana Bandery, negując jego związek z ludobójstwem na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, za które wg niego nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Krytykował też stosowanie obecnie pojęcia „banderowcy” i obraźliwie atakował ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

Wnet.fm / facebook.com / Kresy.pl

Reklama





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Gaetano :

    To bardzo typowe, że takie kanalie używają terminów w stylu „antypolska prowokacja”. W takim np. tvpinfo, tvn i red. „wiadomości” pełno neobanderowców. Dlaczego jeszcze tego typu ścierwa i wyznawcy sekty Trzeciej Siły nie walczą w Donbasie? Łatwiej się walczy jadaczką i piórem?

    • jwu :

      Pewnie ,że łatwiej, walczy się jadaczką i przyjmuje kasę polskich podatników, za opluwanie Polski.Tak wygląda nasz polski ewenement.Dlatego chłopaki z ONR i MW, powinni odpuścić europosłom i przyjrzeć się dokładnie tego typu osobnikom.Nie może być tak ,że ktoś mieszkający w Polsce obraża Polskę i Polaków w imię miłości do banderowskiej Ukrainy.