Jak podał portal Onet.pl, powołując się na swoje źródła, polskie służby badające sprawę dezertera Emila Cz. sprawdzają wątek współpracy byłego żołnierza 11. Mazurskiego Pułku Artylerii w Węgorzewie, z białoruskimi służbami.

Według źródeł Onetu, potencjalna współpraca Emila Cz. ze służbami białoruskimi jest jednym z najpoważniejszych wątków, które biorą pod uwagę polskie służby specjalne. Zwracają uwagę, że jego siostra była związana z obywatelem Białorusi, zaś on sam miał tam znajomych.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6374 PLN    (28.97%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Wcześniej na te aspekty zwracali uwagę niektórzy obserwatorzy i komentatorzy w sieciach społecznościowych. Powoływano się m.in. na profil społecznościowy dezertera. Z jego przeglądu wynika, że rzeczywiście miał wśród „znajomych” społecznościowych także Białorusinów, przy czym byli wśród nich np. dziennikarze mediów krytykujących władze w Mińsku i sympatyzujących z białoruską opozycją, np. Radia Swoboda czy portalu Nasza Niwa.

 

Onet pisze, że obecnie „najbardziej prawdopodobnym wątkiem” branym pod uwagę jest to, że szeregowy Cz. od pewnego czasu był białoruskim szpiegiem lub co najmniej informatorem białoruskiego agenta. Portal powołał się na niezależne źródła związane z wojskiem oraz wojskowymi służbami specjalnymi. Podano też, że służby „prześwietlają” partnera siostry dezertera.

Wcześniej RMF FM informował, że jeszcze w ubiegłym tygodniu Cz. został zatrzymany przez policję. Stwierdzono, że prowadził po pijanemu (miał blisko 1,5 promila w wydychanym powietrzu), a wcześniej palił marihuanę. W sieci pojawiły się wątpliwości, jak w takim razie wkrótce po tym trafił nad granicę polsko-białoruską.

Zdaniem Onetu, mężczyzna nie przyznał się policjantom, że jest zawodowym żołnierzem i stąd na miejsce zdarzenia nie wezwano Żandarmerii Wojskowej. Informator portalu twierdzi, że najpewniej wkrótce jego jednostka zostanie o tym poinformowana, co będzie oznaczać wydalenie ze służby. Mogło to wpłynąć na jego decyzję o ucieczce.

To samo źródło rysuje zarazem teorię, według której dezercja Cz. mogła w istocie być elementem operacji białoruskich służb. Zaznacza, że gdyby został wydalony z armii, to zakładając jego współpracę z białoruskimi służbami stałby się dla nich bezużyteczny. Informator Onetu przypuszcza, że mężczyzna został pod wpływem szantażu został nakłoniony do przejścia na białoruską stronę, co władze w Mińsku postanowiły wykorzystać do celów propagandowych.

Należy przy tym zaznaczyć, że według wcześniejszych, oficjalnych komunikatów strony polskiej, Emil Cz. złożył wypowiedzenie z wojska i za kilka dni miał zakończyć służbę. Pisał o tym minister obrony Mariusz Błaszczak, który wcześniej zamieścił w tej sprawie wpis na Twitterze: Żołnierz, który wczoraj zaginął miał poważne kłopoty z prawem i złożył wypowiedzenie z wojska. Nigdy nie powinien zostać skierowany do służby na granicę. Zażądałem wyjaśnień, kto za to odpowiada”. Minister Błaszczak podjął też decyzję o odwołaniu ze stanowisk przełożonych byłego szeregowego. Odwołani zostali dowódca baterii, dowódca plutonu i dowódca 2. dywizjonu w Węgorzewie.

Emil Cz. to polski żołnierz z 11 Mazurskiego Pułku Artylerii, który pełnił służbę w rejonie granicy z Białorusią. Według białoruskich służb zbiegł na Białoruś i tam poprosił o azyl polityczny „w związku z brakiem zgody na prowadzoną przez Polskę politykę odnośnie kryzysu migracyjnego i praktykę nieludzkiego traktowania uchodźców”. Państwowe media białoruskie zaprezentowały jego wypowiedzi, w których mówił o tym, jakoby polscy żołnierze i funkcjonariusze strzegący granicy z Białorusią, strzelali do nielegalnych imigrantów i pomagających im wolontariuszy.

W piątek Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Tomasz Piotrowski poinformował oficjalnie, że Emil Cz. zdezerterował i przeszedł na białoruską stronę, gdzie „zaczął szkalować polski mundur”. Nie potwierdził jednak, że miał on jakieś kontakty z białoruskimi służbami. Generał przyznał, że żołnierz od dawna stwarzał kłopoty i miał „trudną sytuację rodzinną”, ale przełożeni wykazywali wobec niego wyrozumiałość i próbowali mu pomóc.

W oświadczeniu Dowództwa Operacyjnego zasugerowano, że Emil Cz. zbiegł za granicę, by w Polsce uniknąć kary. Żandarmeria Wojskowa zapowiedziała, że wobec Emila Cz. zostanie wszczęte śledztwo w kierunku dezercji, za co grozi kara pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Białoruskie, a także rosyjskie media wykorzystują ucieczkę Cz. do celów propagandowych. Jeszcze w piątek opublikowano wywiad, jakiego udzielił państwowej stacji telewizyjnej. Mówił m.in. o tym, jakoby polscy żołnierze i funkcjonariusze strzeżący granicy z Białorusią, strzelali do nielegalnych imigrantów i pomagających im wolontariuszy, a nawet „zabijali ich” i „zakopywali w lesie”. W innym miejscu twierdził, że przy przekraczaniu granicy z ogrodzeniem zranił się w rękę, a gdy zobaczył polski patrol, rzekomo rozebrał mundur i praktycznie bez ubrania i boso uciekł na białoruską stronę. Ponadto, w wywiadzie obrażał polską flagę, którą demonstracyjnie odpiął od ubrania i zamierzał spuścić w toalecie.

Onet.pl / rmf24.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz