Mimo podpisania kilku dużych umów ws. zakupu uzbrojenia, przez opóźnienia w realizacji innych, na program Wisła wydamy w tym roku zamiast 450 mln zł ok. 3 mld zł. „Ręce zacierają koncerny amerykańskie” – pisze red. Maciej Miłosz.

Na łamach portalu Forsal.pl Maciej Miłosz, znany dziennikarz zajmujący się wojskowością (Dziennik Gazeta Prawna), zwraca uwagę na konsekwencje opóźnień w realizacji wielu większych i mniejszych przetargów na zakup uzbrojenia – z korzyścią dla firm z USA.

Red. Miłosz nawiązał do odebrania ponad tydzień temu „z wielką pompą”, z udziałem m.in. prezydenta i szefa MON, czterech śmigłowców Black Hawk dla Sił Specjalnych. Zwrócił uwagę, że wersja śmigłowca, jaką zaprezentowano przed Świętami, „radykalnie różni się od tej używanej przez amerykańskie siły specjalne”. Dodał, że maszyny mają zostać doposażone, a podpisana umowa jest warta blisko 700 mln zł.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

„To niewielka część budżetu na zakup uzbrojenia, wynoszącego w tym roku ponad 10 mld zł” – napisał dziennikarz. Przypomniał też o niektórych dużych umowach z tego roku. Wymienił zakup od włoskiego koncernu Leonardo, właściciela PZL Świdnik, czterech śmigłowców morskich AW101 za ok. 2 mld zł (z offsetem i transferem technologii), umowę z Lockheed Martin na dostawę jednego dywizjonu artylerii dalekiego zasięgu Himars (ponad 1,5 mld zł), czy kontrakt na zakup amunicji w Mesko za ponad 800 mln zł i lipcową umowę z Bumarem-Łabędy na modernizację czołgów T-72 (1,75 mld zł).

Zobacz: Eksperci: nowy czołg dla Polski powinien powstać przy współpracy z zagranicą

Łącznie, wszystkie przedstawione przez niego umowy to prawie 8 mld zł. Zaznaczył, że są to jednak kontrakty wieloletnie, w związku z czym płatności będą w dużej części realizowane w kolejnych latach. Przypomniał, że w tym roku MON płacił kolejne transze z umów podpisanych w latach ubiegłych.

„Z tym że wypłacanie kolejnych zaliczek może się odbywać wtedy, gdy dana firma rozliczy się z poprzedniej transzy. I tutaj często pojawiają się problemy” – zaznacza Miłosz.

Jako przykład podał kwestię modernizacji czołgów Leopard 2A4 do wersji Leopard 2PL. Umowa po aneksowaniu warta jest prawie 3 mld zł. W poprzednich latach resort obrony przelał z tego tytułu do Polskiej Grupy Zbrojeniowej 1,2 mld zł. W tym roku miały być wypłacone kolejne setki milionów złotych. Jednak Wojsko Polskie nie odbiera prototypu, ponieważ nie spełnia on stawianych wymagań. „To oznacza, że nie tylko MON pieniędzy nie wydaje, ale nawet zyskuje te z wpłacanych kar umownych” – pisze dziennikarz.

Zwraca też uwagę na problemy związane z zestawami przeciwlotniczymi Piorun, wciąż nieodebranymi przez wojsko, ponieważ oznacza to „brak przelewu i kolejne ponad 100 mln zł do zagospodarowania, jeśli resort obrony chce zrealizować budżet”. Co więcej, sumując wiele mniejszych postępowań w ostatnich tygodniach red. Miłosz zauważył, że do wydania dodatkowo jest ok. 2,5 mld zł.

„W poprzednich latach, aby wykorzystać cały budżet MON (pieniądze niewydane wracają do budżetu centralnego), kupowano sprzęt od Amerykanów w procedurze Foreign Military Sales. W ten sposób kupiono np. pociski JASSM do samolotów F-16. Ta procedura jest znacznie łatwiejsza niż przeprowadzenie przetargu” – pisze Miłosz. Zaznacza, że podobnie jak w ubiegłym roku, teraz taką możliwość nadpłaty daje program Wisła, czyli zakup systemu Patriot.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

„Podpisana w marcu ubiegłego roku umowa ma wartość ponad 16 mld zł. W ubiegłym roku zapłaciliśmy 5,5 mld zł. Także w tym roku przelejemy znacznie więcej, niż planowaliśmy na początku. Miało to być ok. 450 mln zł. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że będzie to 2–2,5 mld zł, teraz okazuje się że ok. 3 mld zł” – zaznacza.

Dziennikarz zwraca uwagę, że wiąże się to z kilkoma konsekwencjami. Po pierwsze, program Wisła, choć sprzęt ma zostać odebrany w 2022 roku, jest jak na razie w połowie spłacony. Ponadto, Polska będzie mogła pochwalić się w NATO wydatkami na obronność rzędu 2 proc. PKB. Jednak z drugiej strony konsekwencją jest nierealizowanie innych planów zakupowych, gdyż te pieniądze można by też przelać np. za dwa lata a środki w tym czasie wykorzystać na coś innego. Podkreśla jednak, że stopień skomplikowania i nieefektywności procedur zakupu uzbrojenia sprawia, że Wojsko Polskie nie potrafi doprowadzić do podpisania wielu zaplanowanych umów. „Stąd ręce zacierają koncerny amerykańskie” – podsumowuje red. Miłosz.

Przeczytaj także: „Jak MON wspiera zbrojeniówkę USA” – dziennikarz komentuje zakup systemów HIMARS

Wcześniej „DGP” powołując się na dane z MON podała, że z pieniędzy wydanych przez IU w 2018 roku, prawie 7,2 mld zł, czyli około 65 proc. całości, poszło na sprzęt kupowany od zagranicznych kontrahentów. Do polskich firm trafiły niecałe 4 mld zł.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Dane z marca br. pokazywały, że najwięcej (ponad 5,4 mld zł) Polska wydała na program obrony rakietowej średniego zasięgu „Wisła”, a dokładniej na systemy Patriot. Duża część tej kwoty trafi do amerykańskiego koncernu Lockheed Martin, największego dostawcy uzbrojenia na świecie, który produkuje zakontraktowane przez polski resort obrony pociski PAC-3 MSE. Wartość podpisanej umowy na zakup pierwszej fazy programu „Wisła” to ponad 16 mld zł. Choć dostawy Patriotów I fazy są przewidziane na 2022 rok, to już w pierwszym roku podpisania umowy wydaliśmy ponad 30 proc. wartości.

Jednocześnie, podobnie jak w latach 2014-2017, do polskiego przemysłu obronnego trafiły niespełna 4 mld zł. Kwota ta od lat się w zasadzie nie zmienia. Polska wydaje więcej na zbrojenia, ale pieniądze nie trafiają częściej do polskiego przemysłu. Wynika to m.in. z tego, że kupujemy zaawansowany sprzęt, którego nasza zbrojeniówka nie jest obecnie w stanie produkować.

Zobacz: DGP: rekordowe wydatki na sprzęt wojskowy – większość pieniędzy płynie do USA

Wcześniej red. Miłosz przewidywał, że w tym roku i w przyszłych latach polskie środki wydawane na uzbrojenie w USA najpewniej będą rosły, choćby z powodu podpisania umowy na dostawę jednego dywizjonu systemu artylerii dalekiego zasięgu Himars, wartej 1,5 mld zł (podkreślmy: kupujemy tzw. produkt z półki, czyli bez offsetu, bez transferu technologii) oraz planów zakupowych II fazy programu „Wisła”.

Czytaj również: „Rz”: mocarstwowe wizje MON i mglista rzeczywistość zbrojenia Polski

Forsal.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz