Co dalej z polskim szkolnictwem średnim na Łotwie?

Zmiany wprowadzane w łotewskim systemie oświaty oznaczają wyraźne ograniczenie pola działalności szkół mniejszości narodowych. Jak wpłyną one na polskie szkoły na Łotwie? Portal Kresy.pl przedstawia zdanie przedstawicieli Polaków na Łotwie, dyrektorów polskich szkół oraz dyplomatów.

Jak informowaliśmy, prezydent Łotwy Raimondas Vėjuonis podpisał poprawki do ustawy o oświacie, zgodnie z którymi w ciągu kilku lat w szkołach średnich na Łotwie nauczenie ma się odbywać wyłącznie w języku łotewskim. Prezydent argumentował, że oświata w językach mniejszości narodowych na poziomie średnim jest zbędna, a dzieciom z tych wspólnot narodowych powinno wystarczyć poznawanie własnej kultury narodowej na poziomie szkół podstawowych.

Zgodnie z nowymi przepisami latach 2019-2020 na poziomie szkół średnich zostanie wdrożony proces przechodzenia na język łotewski w nauczaniu wszystkich przedmiotów. Na wcześniejszych etapach edukacji, w klasach 1-6 minimum 50% przedmiotów ma być nauczanych po łotewsku, a w 7-9 klasie – 80%. Egzaminy końcowe w 9 klasie będą się wyłącznie odbywały w języku łotewskim. Także w przedszkolach ma zostać zwiększona rola języka łotewskiego. Generalnie, posunięcie władz Łotwy oznacza wyraźne ograniczenie pola działalności szkół mniejszości narodowych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak na tę sytuację patrzą przedstawiciele Polaków na Łotwie? Ryszard Stankiewicz, prezes Związku Polaków na Łotwie w rozmowie z portalem Kresy.pl powiedział, że według jego wiedzy, reforma oświaty na Łotwie dotyczy raczej szkół rosyjskojęzycznych. Zwracał uwagę na umowę polsko-łotewską dotyczącą szkolnictwa, która reguluje te kwestie.

Wiadomo, że sprawa zmian w systemie oświaty na Łotwie była poruszana podczas zjazdu Związku Polaków na Łotwie 24 marca w Rydze. Było to dwa dni po tym, jak zmiany zostały przyjęte przez łotewski parlament. Podczas zjazdu pytano o stanowisko ZPnŁ wobec  tej reformy, przy czym odpowiedzi udzieliła m.in. konsul Małgorzata Hejduk-Gromek, kierownik wydziału konsularnego ambasady RP na Łotwie.  Zapewniła, że obowiązuje umowa polsko-łotewska, a ambasada „trzyma rękę na pulsie” i jest w stałym kontakcie z łotewskim ministerstwem edukacji. Oświadczyła również, że ta reforma nie dotyczy polskich szkół na Łotwie, a zdaniem dyrektorów  tych placówek nie ma zagrożenia.

Temat ten był również poruszany na spotkaniu dyrekcji polskich szkół z obecnym ministrem edukacji Łotwy, Karlisem Sadurskisem z partii Jedność, uznawanej za centroprawicową, zorganizowanym w polskiej ambasadzie w Rydze.

O stanowisko w sprawie zmian wprowadzanych na Łotwie zapytaliśmy także przedstawicieli dyrektorów polskich szkół. Halina Smulko, dyrektorka Państwowego Gimnazjum Polskiego im. Józefa Piłsudskiego w Dyneburgu (Daugavpils) zaznacza, że na ten moment żadne zmiany nie zostały wprowadzone i szkoła pracuje normalnie dalej, a zestaw przedmiotów nauczanych w języku polskim nie ulega zmianie. Jej zdaniem, zmiany dotyczą szkół rosyjskiej mniejszości narodowej, a na ich tle szkoły polskie są w bardzo korzystnej sytuacji, ponieważ ich absolwenci kończąc edukację dobrze znają język państwowy, tj. łotewski – inaczej niż w szkołach rosyjskich.

Dyrektor Smulko zaznacza, że od klasy I liczba godzin języka polskiego jest taka sama, jak języka łotewskiego. Natomiast, zgodnie z nowym systemem, część przedmiotów nauczana jest w trybie dwujęzycznym. Dotyczy to m.in. przedmiotów ścisłych nauczanych w języku państwowym plus w jednym z języków krajów UE, czyli m.in. w języku polskim, a także po angielsku. Chodzi zasadniczo o przedmioty wykładane od klasy 7. Z kolei nauczanie w ostatnich klasach polskojęzycznych szkół średnich w zasadzie wyłącznie w języku państwowym, jest już w zasadzie stanem faktycznym.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Dyrektorka polskiego gimnazjum w Dyneburgu uważa, że reforma daje szkołom mniejszości dużą autonomię w tworzeniu swojego modelu językowego nauczania. – Krótko mówiąc, jeżeli uczniowie dają sobie radę z językiem państwowym i spokojnie zdają egzaminy z danych przedmiotów po łotewsku, to można uczyć ich dodatkowo także w języku polskim, na fakultetach czy w ramach pracy pozalekcyjnej, jeśli jest taka potrzeba – mówi Smulko, zwracając jednak uwagę, że dzieci nieraz przychodzą do szkoły na 8 godzin. – Nikt nie zabrania mówić i wykładać w języku ojczystym. Na ministra nie mamy tu co się skarżyć. Jak nic nie będą jeszcze „dłubać”, to będziemy się starać, żeby nauczyć dzieci i języka ojczystego i łotewskiego i angielskiego, żeby byli konkurencyjni.

– Zadaniem polskiej szkoły na Łotwie jest, aby dzieci po 12 latach nauki mogły startować zarówno na uczelnie polskie, jak i tutejsze – mówi Smulko. – Chcę, żeby mój absolwent, Polak, został na Łotwie – na tym mi zależy, żeby polskość została zachowana. Oczywiście, zdarza się, że ktoś wyjedzie, ale rzadko. Cieszę się, że nasi absolwenci mogą kontynuować naukę tu, na miejscu.

Walentyna Szydłowska, dyrektor Państwowego Gimnazjum Polskiego im. Stefana Batorego w Rzeżycy (Rezekne) mówi portalowi Kresy.pl, że przez 25 lat istnienia jej placówka nie miała żadnych nieprzyjemności ze strony państwa łotewskiego w kwestii nauczania języka polskiego czy wykładania przedmiotów po polsku. Jej zdaniem, absolwenci szkoły dobrze radzą sobie na łotewskich uczelniach. Natomiast ci, którzy chcą studiować w Polsce, również mają realną szansę na te studia. Szydłowska uważa, że zmian mogą obawiać się Rosjanie, natomiast Polacy nie mają się czego bać. Dodaje, że polskie szkoły dostają też więcej środków, niż szkoły rosyjskie.

Dyrektorka zaznacza też, że w szkołach polskich nie można nauczać tylko i wyłącznie po polsku, bo taki absolwent nie ma szans dostać się na uczelnię, a zaś na naukę w Polsce może nie być go stać. Uważa, że system edukacji powinien sprawiać, że absolwenci polskiej szkoły będą konkurencyjni i bezpieczni na rynku pracy. Dodaje, że 98 proc. jej uczniów uczy się na uczelniach i otrzymuje stypendium (tj. nie płaci za edukację).

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Generalnie, według dyrektorów polskich szkół na Łotwie, tamtejszy resort edukacji ich się „nie czepia”, jest odczuwana „troska o polskie szkoły”, a model nauczania w nich stosowanych można uznać za sprawdzony. W kwestiach finansowania, gdzie z budżetu „pieniądze idą za uczniem”, polskie szkoły zamiast przelicznika 1 na ucznia mają 1,2. Dzięki temu, można sfinansować m.in. polskojęzyczne świetlice. Część dyrektorów uważa, że w debacie na poziomie krajowym polskie szkoły są de facto nieobecne, ponieważ ich zdaniem nie wpisują się one w żaden ucisk mniejszości narodowych. Podobnie jak np. szkoły żydowskie, białoruskie czy estońskie. Spór ma zaś dotyczyć głównie szkół rosyjskich. Podkreślają też, że nauczanie języka polskiego i w języku polskim ma znaczenie na etapie szkoły podstawowej, bo wówczas w szkole średniej uczeń potrafi dobrze posługiwać się oboma językami. Z kolei braki na etapie szkoły średniej są już trudne do nadrobienia.

– Szkolnictwo polskie na Łotwie w żaden sposób nie jest zagrożone w związku ze zmianami w przepisach dotyczących oświaty – mówi w rozmowie z Kresami.pl konsul Małgorzata Hejduk-Gromek, kierownik wydziału konsularnego polskiej ambasady w Rydze. – Jesteśmy w stałym kontakcie zarówno z dyrektorami polskich szkół, jak i z władzami oświatowymi. Sytuacja polskich szkół nie jest zagrożona – one już dziś realizują te założenia, które reforma wprowadza, więc tu nic się nie zmieni.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Konsul zaznacza, że Polska i Łotwa mają podpisaną umowę dwustronną dotyczącą edukacji, stąd żadnych niebezpieczeństw dla polskich szkół nie ma. – Dyrektorzy polskich szkół nie zgłaszali żadnych zagrożeń – nie tylko sami z siebie, ale też w odpowiedzi na nasze pytania.

Podobne informacje przekazała także chargé d’affaires Ambasady RP na Łotwie Ewelina Brudnicka, która odpowiada m.in. za sprawy polityczne. – Wszystkie nasze szkoły już od wczesnych etapów prac nad zmianami w ustawie były zaznajomione z jej kształtem i kierunkiem rozwoju. Wszelkie wątpliwości były szybko rozwiewane, m.in. dzięki możliwości rozmowy z ministerstwem edukacji Łotwy.

– Uzyskaliśmy zapewnienie strony łotewskiej, że mimo tego, iż ustawa formalnie dotyka wszystkich szkół mniejszości narodowych, w tym także polskich, to tak naprawdę nie stanowi żadnego zagrożenia dla ich funkcjonowania – zaznacza Brudnicka. Dodaje, że państwo łotewskie odnosi się do polskich szkół z otwartością i przychylnością, a ani polscy dyplomaci, ani dyrektorzy polskich szkół, nie są całą sytuacją zaniepokojeni i nie czują się niczym negatywnie dotknięci.

– Dyrektorzy polskich szkół nie alarmują nas ws. żadnych niepokojących kwestii, które dotyczyłyby stopniowego przechodzenia na łotewski język nauczania w szkołach mniejszości, przy czym ma to dotyczyć przedmiotów ogólnych; przedmioty sprofilowane pod kątem polskości, tj. język polski, literatura, historia czy geografia są i będą mogły być nauczane w języku polskim – powiedziała Brudnicka.

Obecnie, w polskich szkołach średnich na Łotwie w języku polskim naucza się właśnie języka polskiego, literatury polskiej i historii, opcjonalnie także wiedzy o społeczeństwie i geografii.

Na Łotwie żyje 45 tys. etnicznych Polaków. W kraju tym działają dziś cztery polskie szkoły: w stołecznej Rydze, Dyneburgu, Rzeżycy, Krasławiu. Trzy pierwsze mają klasy na poziomie średnim. Funkcjonuje też jedno polskie przedszkole w Dyneburgu.

Czytaj także: Myśmy Kresy zapomnieli

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz