Ministrowie spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej spotkali się w Brukseli by omówić wdrożenie postanowień wczorajszej konferencji berlińskiej.

W niedzielę odbyła się w Berlinie konferencja przywódców Niemiec, Turcji, Francji, Rosji, Wielkiej Brytanii, szefa dyplomacji USA, przedstawicieli Unii Europejskiej, Ligi Arabskiej, sekretarza generalny ONZ oraz przywódców walczących w Libii stron. Efektem rozmów było porozumienie co do utrzymania embarga na sprzedaż broni do tego upadłego państwa oraz zawieszenia broni, jakie zostało osiągnięte na skutek mediacji Rosji i Turcji. Te ogólnikowe propozycje były w poniedziałek omawiane na forum Rady Unii Europejskiej na szczeblu szefów dyplomacji.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak informuje portal Deutsche Welle Niemcy, Włochy i Grecja opowiadają się za wysłaniem do Libii sił lądowych w ramach misji stabilizacyjnej Unii Europejskiej bądź nawet poza nią. Miałaby to być najlepsza metoda na egzekwowanie rozejmu i zakazu sprowadzania broni z zagranicy. W tym kontekście mówi się także o ponownym rozpoczęciu misji flot państw UE u wybrzeży Libii. Z tym ostatnim postulatem wystąpił wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell, który powiedział – „Jest jasne, że embargo na dostawy broni wymaga wysokiego poziomu kontroli i jeśli chce się utrzymania rozejmu to ktoś musi go kontrolować”.

Znacznie bardziej ostrożny był szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas, który powiedział, że całkowitego wstrzymania działań bojowych w Libii, co umożliwiłoby realizację misji stabilizacyjnej, nie należy spodziewać się krótkim okresie czasu, a decyzje z niedzielnej konferencji berlińskiej muszą być jeszcze umocowane rezolucjami Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Przypomnijmy, Rząd Jedności Narodowej (GNA) Libii opierający się na islamistycznych milicjach kontroluje już tylko Trypolis i jego rejon. Od początku bieżącego roku Libijska Armia Narodowa (LNA) gen. Chalify Heftara zdołała opanować całą południową Libię, region kluczowy dla przenikania z Afryki Subsaharyjskiej nielegalnych imigrantów oraz islamistycznych ekstremistów, a za nią większość obszaru całego państwa. W grudniu LNA wznowiło ofensywę na Trypolis zajmując jego południowe przedmieścia, LNA zajęła także Syrtę, ważne miasto portowe na środkowym wybrzeżu Libii.

W swoich działaniach przeciw GNA gen. Heftar wspierany jest nie tylko przez Izbę Reprezentantów, parlament wybrany jeszcze w 2014 r., i rezydujący w Tobruku, ale także przez Rosję. Głównym jego przeciwnikiem i sojusznikiem GNA jest Turcja, która zwerbowała najemników spośród organizacji islamistycznych jakie Ankara wspiera w Syrii i wysłała 300 z nich do Libii. Prezydent Recep Tayyip Erdogan powiedział też, że w północnoafrykańskim państwie operuje turecki wywiad. Jednak postępy ofensywy LNA powodują, że Turcy mają coraz mniejsze możliwości przeprowadzenia masowej operacji desantowej w Libii.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wojna domowa w Libii trwa od czasu gdy interwencja NATO wspierając rebelię jaka rozpoczęła się w Benghazi, doprowadziła w 2011 r. do obalenia wieloletniego przywódcy tego kraju, Maummara Kaddafiego. W 2015 roku portal Wikileaks ujawnił wiadomości z poczty elektronicznej Hillary Clinton, z których wynikało, że francuski wywiad przekazał znaczne sumy pieniędzy libijskim rebeliantom w czasie gdy rozpoczynali oni swoje działania przeciw Muammarowi Kaddafiemu. W marcu zeszłego roku były prezydent Francji, który przeprowadził zbrojną interwencję przeciw Kaddafiemu został zatrzymany i przesłuchany w sprawie nielegalnego finansowania swojej kampanii wyborczej w 2007 roku właśnie za pieniądze obalonego libijskiego przywódcy.

dw.com/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz