Przedstawiciele Zielonych w rządzie Niemiec chcą dostarczyć Ukrainie wozy bojowe Marder, jednak kanclerz Olaf Scholz wstrzymuje decyzję w tej sprawie – pisze Politico.

Jak podał w czwartek portal Politico, w niemieckim rządzie widać rozdźwięk w sprawie dostarczania Ukrainie ciężkiego uzbrojenia, a ściślej czołgów. Wicekanclerz i minister gospodarki Niemiec Robert Habeck i szefowa niemieckiej dyplomacji Annalena Baerbock, oboje z partii Zielonych, forsowali plan, który zakładał m.in. przekazanie Ukraińcom około 100 czołgów.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3802.49 PLN    (17.28%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Początkowo zakładano, że decyzja w tej sprawie zapadnie w tym tygodniu. Tak się jednak nie stało. Według Politico, ku frustracji koalicjantów, sprawa jest zawieszeniu za sprawą kanclerza Olafa Scholza (SPD), który twierdzi, że najpierw Niemcy powinny wypracować w tym temacie wspólne stanowisko z zachodnimi sojusznikami, a dopiero potem dostarczać Ukraińcom ciężki sprzęt wojskowy.

W środę Scholza zapytano o sprawę czołgów dla Ukrainy. Powiedział, że jego rząd „uruchamia wszystko, co słuszne i wrażliwe”, ale dodał, że ważne jest dla niego koordynowanie działań w ramach NATO i Unii Europejskiej, żeby „nikt nie wybiegał do przodu”.

– Uważam, że to jest dokładnie taka kwestia, gdzie przyjęcie specjalnej roli i specjalnej ścieżki byłoby dla Niemiec poważnym błędem – powiedział Scholz.

Wiadomo, że w środę i czwartek szefowie MSZ krajów natowskich dyskutowali o wsparciu militarnym dla Ukrainy, ale nie zaproponowano niczego szczególnego odnośnie dostaw czołgów. Ponadto, niemieccy dygnitarze wcześniej wykluczali możliwość dostarczania ukraińskiej armii takiego uzbrojenia, twierdząc, że konieczne byłoby wcześniejsze przeszkolenie żołnierzy, co mogłoby potrwać tygodniami, a nawet miesiącami.

Z drugiej strony, część niemieckich decydentów zaczęła rozważać takie opcje w sytuacji, gdy można spodziewać się, iż wojna rosyjsko-ukraińska może potrwać dłużej – szczególnie w obliczy zapowiedzi Rosji o rychłej ofensywie w Donbasie.

Niezdecydowana postawa kanclerza wywołała reakcję ze strony partnerów koalicyjnych SPD, tj. Zielonych i FDP. O ile jednak członkowie rządu, jak minister Baerbock, unikają wygłaszania publicznej krytyki, o tyle posłowie wypowiadają się bardziej stanowczo i otwarcie. Przykładowo, poseł Anton Hofreiter z Zielonych, szef komisji ds. europejskich Bundestagu powiedział, że opowiada się za „jak najszybszym uchyleniem decyzji niemieckiego rządu o niedostarczaniu ciężkiego uzbrojenia”. Podobnie Marie-Agnes Strack-Zimmermann (FDP), szefowa komisji obrony w jednym z wywiadów wezwała Scholza, by zgodził się na dostarczenie czołgów na Ukrainę. Podobnego zdania jest też opozycja z CDU. Kanclerza bronią z kolei jego partyjni koledzy z SPD, w tym Michael Roth, szef komisji spraw zagranicznych Bundestagu.

Politico zaznacza, że inaczej niż w przypadku Czech, które wysłały Ukraińcom poradzieckie czołgi T-72 i wozy bojowe BMP-1, w przypadku pojazdów niemieckich chodziłoby o lepszy sprzęt. Niemcy rozważają przede wszystkim wysłanie lekkich czołgów, czy raczej bojowych wozów piechoty Marder, wyposażonych w rakiety przeciwpancerne. Niemiecki koncern zbrojeniowy Rheinmetall zasygnalizował gotowość do zapewnienia 100 takich pojazdów. Obecnie stoją one nieużywane.

Dodajmy, że część polityków zastanawia się też nad tym, czy Niemcy mogłyby wysłać na Ukrainę czołgi Leopard.

Zdecydowanie w sprawie wypowiedział się ukraiński ambasador w Berlinie, Andrij Melnyk. W czwartek w wywiadzie dla państwowej stacji radiowej powiedział, że Kijów „oczekuje”, iż Niemcy dostarczą im nie tylko wozy Marder, ale także czołgi Leopard i samobieżne działa przeciwlotnicze Gepard. Te ostatnie to jednak sprzęt sprzed ponad 40 lat.

W tym kontekście zwraca się jednak uwagę, że konieczne byłoby przeszkolenie ukraińskich żołnierzy w używaniu takiego ciężkiego uzbrojenia, a mechaników w podstawach obsługi i serwisu. Do tego trzeba by zapewnić dostawy części zamiennych i odpowiedniej amunicji, innej i innego kalibru od tej używanej w czołgach ukraińskich. Strack-Zimmermann ostrzegła, że takiego szkolenia nie można zorganizować na ukraińskim terytorium, gdyż wówczas, zgodnie z prawem międzynarodowym, Niemcy stałyby się stroną konfliktu.

Z kolei w przypadku wozów Marder, a zapewne też czołgów Leopard, chodzi o sprzęt wycofany z użycia, który wymaga odświeżenia przed wysłaniem na Ukrainę. Pojawił się nawet pomysł, żeby w takim razie wysłać Ukraińcom czołgi będące na stanie niemieckiej armii, a braki uzupełnić czołgami z rezerwy. Jednak przedstawiciele ministerstwa obrony Niemiec zaznaczają, że oznaczałoby to znaczące obniżenie zdolności bojowych w ramach NATO.

Czytaj także: Stany Zjednoczone sondują możliwość przekazania cypryjskiego sprzętu Ukrainie

Politico / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz