Bartosz Cichocki nowym Ambasadorem Polski na Ukrainie

Dotychczasowy wiceszef MSZ ds. polityki wschodniej i amerykańskiej, a także bezpieczeństwa, Bartosz Cichocki, zastąpił na stanowisku Ambasadora RP na Ukrainie Jana Piekło.

W piątek szef polskiej dyplomacji, minister Jacek Czaputowicz, wręczył Bartoszowi Cichockiemu nominację Prezydenta RP na stanowisko Ambasadora Nadzwyczajnego i Pełnomocnego na Ukrainie. Informację o tym podało oficjalnie MSZ.

Przeczytaj: Giedroycizm nie wystarczył – wiceminister Cichocki nie dogodził Ukraińcom

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W lutym br. kandydaturę Cichockiego pozytywnie zaopiniowała sejmowa komisja spraw zagranicznych. Cichocki podczas przesłuchania przed komisją opowiadał się za pogłębianiem relacji z Ukrainą, pozytywnie oceniając napływ Ukraińców do Polski. Jednocześnie krytykował ukraińską politykę historyczną, która – jak mówił – „w próbach umacniania tożsamości narodowej nie waha się sięgać po tradycje integralnego nacjonalizmu”. Zwrócił uwagę, że w ramach tej polityki udział UPA i innych formacji odwołujących się do skrajnego nacjonalizmu w rzezi wołyńskiej jest relatywizowany, a wręcz negowany. Odnosząc się do imigracji zarobkowej Ukraińców do Polski, Cichocki ocenił to zjawisko pozytywnie. Już wcześniej był on znany z takiego stanowiska i publicznie przyznawał, że masowy napływ Ukraińców do pracy czy na studia bardzo go cieszy.

Odnośnie wprowadzonego w 2017 roku przez władze w Kijowie moratorium na poszukiwania i ekshumacje szczątków polskich ofiar wojen i konfliktów na terytorium Ukrainy Cichocki zapewniał, że jest przygotowany na to, by dalej wspierać rozmowy „na ten bolesny temat”, aż do osiągnięcia trwałego porozumienia. Dodał, że wierzy w to porozumienie i jest jego zadeklarowanym zwolennikiem.

Bartosz Cichocki pełnił funkcję wiceministra spraw zagranicznych od maja 2017 roku. W ministerstwie odpowiadał m.in. za politykę wschodnią, która niejako przejął po odejściu z MSZ Jana Dziedziczaka, a także za politykę bezpieczeństwa.

Wcześniej był m.in. doradcą szefa Agencji Wywiadu, naczelnikiem wydziału międzynarodowego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, koordynatorem programu Rosja-Eurazja Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych oraz ekspertem Ośrodka Studiów Wschodnich. Pracował też w ambasadzie RP w Moskwie, gdzie odpowiadał m.in. za polsko-rosyjskie relacje dwustronne.

Kosmetyczna zmiana

W rozmowie z portalem Kresy.pl prof. Włodzimierz Osadczy, historyk z Centrum Ucrainicum KUL komentując tę sprawę już wcześniej zauważał, że w kontekście odwołania Piekły i nominacji Cichockiego, „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Jego zdaniem, to „kosmetyczna zmiana” i nie należy do tego zbyt entuzjastycznie podchodzić, choć zaznaczał, że powinno to się stać już dawno temu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Takie zmiany personalne (…) bez zmiany polityki i dyplomacji w ogóle, nic nie wnoszą. Będziemy mogli mówić o pewnych różnicach kosmetycznych, np. stylu, natomiast trudno byłoby mówić o różnicach konceptualnych. Więc w świetle informacji, że jako następca szykowany jest wiceminister Bartosz Cichocki odnoszę wrażenie, że jest to właśnie polityka „wypuszczania pary” i łagodzenia pewnych relacji wewnątrzpolitycznych – uważa prof. Osadczy, dodając, że „pan Cichocki mało czym się od Piekły różni”.

– To nie jest osoba przypadkowa. Ma też swoje historie związane z realizowaniem różnego rodzaju geopolitycznych planów Zachodu w rozgrywkach międzynarodowych – mówił profesor, przypominając, jak w 2017 roku miał „wątpliwą przyjemność” debatowania z Cichockim na KUL na temat relacji polsko-ukraińskich, gdzie jego zdaniem „pan Cichocki wystąpił w roli adwokata Ukrainy”.

– Widzimy więc, że nie ma co się oszukiwać. (…) linia polityczna nie zmieni się dopóty, dopóki dyplomacja polska będzie sterowana z ośrodków poza granicami państwa polskiego – zaznaczał historyk.

MSZ / Kresy.pl

Bartosz Cichocki nowym Ambasadorem Polski na Ukrainie
5 (100%) 6 głosów.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    jwu :

    Czyli (wg.Pana Osadczego) wychodzi na to ,że następny z ambasadorów Polski w kraju za rzeką ,będzie jej adwokatem ? Ale pomimo wszystko, nie wyobrażam sobie ,by ktoś na tym stanowisku,mógł być jeszcze gorszy od tego co odszedł ? Chociaż podobnie myślałem po dymisji Witka.

  2. Avatar
    Wolyn1943 :

    Podzielam brak optymizmu prof. Osadczego. Niby każdy człowiek obejmujący nowe stanowisko zasługuje na kredyt zaufania, ale dopóki nie zmieni się całokształt polityki wschodniej państwa, zwłaszcza na odcinku ukraińskim (na co jednak się nie zanosi), żaden nowy ambasador czy konsul nie wniesie tu niczego nowego. Papierkiem lakmusowym jest sprawa odblokowania ekshumacji. Jeśli do 11 lipca Ukraińcy nie wycofają tego skandalicznego zakazu – żadnych zmian na lepsze nie będzie, a różnica między B. Cichockim a J. Piekło stanie się niezauważalna… Ciekawe, czy i w tym roku jakiś ukraiński prezydent przyjedzie 11 lipca do Sahrynia, by pogłębiać zbliżenie między dwoma bratnimi narodami?

  3. RAFALXJXJXJ
    RAFALXJXJXJ :

    Węgrzy trzymaja sie mocno i wzmaciaja swoj opór wobec banderowców. Łożą miliony euro na swoja diaspore na Zakarpaciu. Za to antypolski rzad PISu mami nas kwiatkami do kożucha w postaci 500+ a sprawa sprowadzania Ukrainców i żydów do Polski idzie pełną para, co przyznał sam prof Osadczy. Z tej maki nie bedzie dobrego chleba a wyjdzie jak zwykle zakalec .