W rozmowie z RMF Paweł Kowal przyznał, że obecna polityka zagraniczna rządu PiS nie odpowiada jego poglądom. Szczególnie nie odpowiada mu wysuwanie żądań wobec Ukrainy.
Paweł Kowal, były wiceszef polskiej dyplomacji a obecnie przedstawiciel Polskiej Akademii Nauk na Ukrainie będąc we wtorek gościem RMF FM odpowiadał m.in. na pytanie o możliwość powrotu do polityki, na przykład gdyby otrzymał zaproszenie do rządu. Kowal odpowiadając nie wykluczył powrotu do polityki, jednak przyznał, że widzi „duże różnice” pomiędzy aktualną polityką zagraniczną rządu a jego poglądami. Jak powiedział, trudno jest mu przyjąć „nagonkę antyniemiecką, której jesteśmy świadkami”. Były wiceminister nie akceptuje także kierunku rozwoju relacji polsko-ukraińskich.
Ja nie potrafię stawiać wozu przed koniem, bo mówienie w kółko, że my coś zrobimy, bo ktoś coś zrobił… Wie pan, jeżeli polityka zagraniczna ma polegać na pełnej symetryczności, co jest jakimś nonsensem grubym, ale wydaje się proste, bo to łatwo jest komuś powiedzieć. Jak w sztuce, prawda? Tu kolumienka, tam kolumienka – symetria. Tylko wtedy polityka zagraniczna staje się po prostu instrumentem w rękach innego państwa, bo każdy gdzieś tam… Nawet nie inny rząd, tylko ktokolwiek inny, może przycisnąć jakiś guzik i wie, że my tak zareagujemy. Można wywołać nasze konkretne reakcje w sposób niemal mechaniczny. – mówił Kowal odnosząc się do stosunków z sąsiadami.
W drugiej części rozmowy Kowal skrytykował prezydenta Dudę za krytyczne wypowiedzi wobec Ukrainy. Przypomnijmy, że w dzisiejszym wywiadzie dla Telewizji Trwam prezydent wyraził oczekiwanie wobec ukraińskich władz, by ludzie o poglądach antypolskich nie zajmowali wysokich stanowisk państwowych. W opinii Kowala prezydent ulega „środowiskom skrajnym”, których i tak nie jest w stanie do siebie przekonać. „To nie ma sensu” – przekonywał były wiceszef MSZ. W jego opinii polityka wywierania nacisku na Ukrainę będzie szkodliwa.
Myślę, że to jest jasne: my dzisiaj popełniamy ogromny błąd, polegający na tym, że możemy coś wymusić na Ukrainie – mówił Kowal przekonując, że w sytuacjach konfliktowych odpowiedzi symetryczne nie są wskazane.
Wtedy mógłby być robot, który miałby zaprogramowane: na słowo „Bandera” wydaje oświadczenie, na słowo „UPA” wydaje dwa oświadczenia. Tylko że wtedy nie potrzeba w ogóle ministra spraw zagranicznych. Można i sztuczną inteligencją – na dzisiejszym poziomie rozwoju sztucznej inteligencji – załatwić tę sprawę. – twierdził były wiceminister.
CZYTAJ TAKŻE: Jak nie robić polityki wschodniej. Przypadek Pawła Kowala
Kresy.pl / RMF FM































