Dyrektor UKŻ Eduard Doliński powiedział, że czczenie nazistowskich organizacji z okresu II wojny światowej i rosnący antysemityzm na Ukrainie nieuchronnie wpłyną na relację z Izraelem.

Doliński zapowiedział, że Izrael moża zakazać wjazdu szefowi ukraińskiego IPN. „Cały świat jest świadkiem narastających prawicowych nastrojów ekstremistycznych i wzmożonej aktywności radykalnych grup w życiu społecznym. Jeśli kraj nie podejmie żadnych działań, aby temu przeciwdziałać, będzie to rosło z dnia na dzień. Ponadto ich liczba wzrośnie, ostatecznie utrudniając walkę z nimi” – stwierdził Doliński.

TASS informuje, że według izraelskiego ministerstwa ds. diaspory liczba incydentów antysemickich podwoiła się na Ukrainie w 2017  roku.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Już drugi rok z rzędu Ukraina odnotowuje największą liczbę antysemickich incydentów wśród byłych republik radzieckich” – podkreślił urząd. Zwrócono również uwagę, że widoczna jest „antysemicka propaganda w polityce” i „wandalizm atakujący żydowskie cmentarze, budynki i centra społeczne”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Prof. Stephen F. Cohen: zachód ignoruje nazizm na Ukrainie 

Najnowszym przykładem rosnącego kultu kolaborujących z nazistowskimi Niemcami ukraińskimi zbrodniarzami jest odsłonięta w Chmielnickim tablica poświęconą głównodowodzącemu Ukraińskiej Powstańczej Armii Romanowi Szuchewyczowi. Tablica została umieszczona na fasadzie kinoteatru im. Tarasa Szewczenki. Znajduje się na niej płaskorzeźba z wizerunkiem dowódcy UPA, napis „Roman Szuchewycz / generał-chorąży / głównodowodzący UPA” oraz cytat mu przypisywany – „Mądrego nie ogłupi się, uczciwego – nie kupi, odważnego – nie złamie”. Odsłonięcie tablicy zbiegło się z tzw. Dniem Bohaterów, nieoficjalnym świętem ustanowionym przez banderowski odłam Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.
Jest to już trzecia tablica, którą miejscowe władze odsłoniły w ramach obchodów „100-lecia Ukraińskiej Rewolucji”, czyli różnych prób ustanowienia przed 100 laty państwa ukraińskiego. Dwie poprzednie tablice poświęcono pierwszemu przywódcy OUN Jewhenowi Konowalcowi oraz historykowi i politykowi Mychajle Hruszewskiemu.

Jak mówił podczas odsłonięcia tablicy Ołeksandr Symczyszyn, mer Chmielnickiego z ramienia nacjonalistycznej Swobody, fundowanie takich tablic jest ważne zarówno dla mieszkańców miasta, jak i przyjezdnych, którzy dowiadują się dzięki nim więcej o „bohaterach narodowych”. Roman Szuchewycz był głównodowodzącym Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zginął w 1950 roku pod Lwowem zastrzelony przez żołnierzy Armii Czerwonej.

kresy.pl / tass




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Wolyn1943 :

    Coraz trudniej postgiedroyciowcom będzie nas przekonywać o marginalnym zasięgu banderyzacji Ukrainy. Zastanawia jednak zupełny brak reakcji polskich organizacji z Małopolski Wschodniej, Wołynia i Ukrainy na ten, coraz bardziej powszechny, kult ludobójców. Związek Ukraińców w Polsce nie ma żadnych obiekcji, by występować przeciw pomnikom stawianym lub projektowanym na cześć ofiar ukraińskiego ludobójstwa. Tymczasem za kordonem jałtańskim polskie organizacje milczą. Nie słyszałem o żadnym, najlichszym nawet, proteście władz Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej przeciw tablicy Szuchewycza na polskiej szkole we Lwowie, zupełnie tak, jakby aprobowali takie poniżenie uczących się tam polskich dzieci. Ciekawe, czy gdyby na ukraińskiej szkole w Polsce (a jest ich kilka!) wywiesić popiersie Jeremiego Wiśniowieckiego czy organizatorów Akcji Wisła, to działacze ZUwP. również siedzieliby cicho, jak mysz pod miotłą?
    Ze strony władz polskich organizacji we Lwowie nie było nawet symbolicznego listu protestacyjnego do obecnych, ukraińskich władz Lviva w związku z publicznym wywieszaniem banderowskich flag w mieście, gdzie nadal żyją polskie rodziny ofiar ukraińskich zbrodni. Na czym, w takim razie, polega polskość działaczy TKPZL we Lwowie? To, chyba zasadne pytanie…

    • Avatar
      JeszczePolska :

      @Wolyn1943
      Myślę, że się boją prześladowań!a może nawet o życie!Maria Pyż o tym kiedyś wspominała.Bo czują że nie mają za sobą polskiego „rzondu”, wręcz przeciwnie.
      Przykład Węgrów, których rząd kochanego Orbana,twardo stoi za „swoimi”i upominają się o ich prawa na Zakarpaciu,więc zakarpaccy Węgrzy też nie dają po sobie jeździć.
      My nie mamy Orbana!!Niestety!!

    • Avatar
      Gaetano :

      @Wolyn1943 Dziwi mnie trochę Twoje eksplorowanie; to, że Kresowiacy są na ukradlinie są z roku na rok w coraz gorszej kondycji, jest wśród patriotów znanym faktem. Boją się odezwać i zaprotestować w obawie przed reakcją motłochu, a co jak co, tą znają dobrze. Nasz polski Lwów, niegdysiejsza perła, jest wylęgarnią neobanderowskiego syfu – tam co rusz odbywają się marsze ssynów z pochodniami i portretami babola – i Polacy to wiedzą. Ponadto, jak zauważył Kolega, Kresowiacy są świadomi tego, że polskojęzyczny rząd za nimi nie stoi, nie wykazuje żadnej inicjatywy. Są zupełnie porzuceni, w przeciwieństwie do swych bratanków tam żyjących, mających pełne wsparcie, którym z pewnością szczerze zazdroszczą. Kwota 10 mln na wszystkich Kresowian vs. 100 mln zł zawiezionych przez karczemnego dla szpitala dla rezuńskiego ścierwa, to tylko pierwszy przypadek z brzegu. Jest wręcz przeciwnie – Polacy na Kresach są tym kanaliom bardzo niewygodni, przeszkadzają im.
      Kolejną kwestią jest to, że na upadlinie Polacy nie mają swojego zdecydowanego reprezentanta; przywódcy, który cieszyłby się charyzmą i estymą. Kogoś na wzór Tomaszewskiego na Żmudzi.
      Dopóki steru w Warszawce nie przejmą rodowici Polacy, całkowicie wyzbyci z giedroyciowego raka, tak długo sytuacja Kresowian nie ulegnie zmianie.
      P.S. Prośba o nieużywanie innej nazwy niż „Lwów”, nawet w kontekście, który przytoczyłeś.