Zapytanie o poglądy na polską politykę wschodnią zostało wysłane przez naszą redakcję do wszystkich komitetów wyborczych. Pełnych odpowiedzi udzieliły sztaby Krzysztofa Bosaka i Władysława Kosiniaka-Kamysza. Swoje stanowisko osobiście nakreślił Mirosław Piotrowski, a sztab Szymona Hołowni wskazał jedynie fragment programu wyborczego kandydata.

Poglądy pozostałych ważniejszych kandydatów – Roberta Biedronia i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej – pokrótce scharakteryzowaliśmy na podstawie ich publicznych deklaracji z czasu kampanii wyborczej oraz wypowiedzi z ostatnich lat. Odnośnie urzędującego prezydenta (od którego również nie otrzymaliśmy odpowiedzi) ograniczyliśmy się do opisania kilku najbardziej charakterystycznych wydarzeń i wypowiedzi z lat jego prezydentury.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Władysław Kosiniak-Kamysz

Władysław Kosiniak-Kamysz zadeklarował, że jako prezydent powróci do „prowadzenia aktywnej polityki zagranicznej”. Jego zdaniem konflikt z Unią Europejską ogranicza pozycję Polski w Europie Wschodniej, czego przykładem ma być proces proces pokojowy na Ukrainie i format normandzki (spotkania przedstawicieli  Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy), z którego strona polska została całkowicie wyeliminowana.

Będę wspierać Ukrainę w jej dążeniach do odzyskania integralności terytorialnej (okupywane terytorium Donbasu i Krymu), na forum zarówno UE, jak i NATO. Powinniśmy  podtrzymywać dobre bilateralne kontakty z Ukrainą i popierać dążenia tego państwa do jak  najbliższej współpracy z NATO i UE. Bolesne i sporne sprawy z naszej wspólnej przeszłości  powinniśmy omawiać na poziomie specjalistycznych grup roboczych złożonych z historyków i  starać się stopniowo rozszerzać działalność edukacyjną w tym zakresie. Nasze stosunki muszą  funkcjonować na bazie wzajemnego poszanowania – oświadczył Kosiniak-Kamysz.

Priorytetem kandydata ludowców będzie „uaktywnienie działań Partnerstwa Wschodniego wspólnie z naszym  ważnym sojusznikiem, Szwecją”. Zakładać ma ono zacieśnienie relacji z Ukrainą, Białorusią,  Mołdawią, Gruzją, Azerbejdżanem i Armenią. Absolutnym priorytetem jest dla mnie  zdecydowane wsparcie dla niepodległości Białorusi – poinformował Kosiniak-Kamysz.

Ocenia on, że w interesie Polski jest utrzymywać jak najlepsze stosunki z trzema państwami bałtyckimi,  Litwą, Łotwą i Estonia, „z którymi łączą nas długotrwałe więzi historyczne, a obecnie również  wojskowe”. Zapowiada wsparcie dla krajów bałtyckich w zapewnianiu im jak najwyższego poziomu bezpieczeństwa w ramach Paktu Atlantyckiego oraz inicjację „bliskiej bilateralnej  współpracy z Estonią, liderem cyfryzacji w UE, również w sprawach cyberbezpieczeństwa Polski”. Kosiniak-Kamysz deklaruje również, że będzie „aktywnie i pilnie działał na rzecz otwarcia wschodnich rynków zbytu dla  polskich produktów żywnościowych wytwarzanych przez polskich rolników”.

Jak wielu Polaków wysoko cenię muzykę, literaturę i sztukę rosyjską i pragnę partnerskiej  współpracy z Federacją Rosyjską. Mam wszakże krytyczny stosunek do jej działań w sferze  politycznej w ostatnich latach. Moim priorytetem będzie podtrzymanie konsensusu w UE w  sprawie wspólnej polityki wobec FR, gdyż jedynie zjednoczona Europa jest w stanie  wynegocjować pożądane zmiany. Za obecnej prezydentury pana Andrzeja Dudy, Polska jest  przez FR traktowana jako przedmiot, a nie podmiot jej polityki zagranicznej. Jednym z moich  priorytetów będzie zmiana tego stanu rzeczy – oświadczył kandydat Koalicji Polskiej.

Jednym z zadań Prezydenta RP jest wspieranie rodaków, którzy z rozmaitych przyczyn  historycznych, czasem od wieków, mieszkają poza granicami Polski. Będę z uwagą śledził  problemy i osiągnięcia naszej polskiej diaspory na Wschodzie i udzielał jej wszelkiego wsparcia – podsumował Kosiniak-Kamysz.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Krzysztof Bosak

Według Krzysztofa Bosaka polska polityka wschodnia po roku 1989 jest „niestety w dużej mierze obszarem niekonsekwencji, nieudolności a przede wszystkim złego nakreślenia priorytetów”. Charakteryzować się tym miała linia działania „właściwie wszystkich rządów”.

Po pierwsze, brakuje uznania podstawowego faktu, że po rozpadzie ZSRR na całym tym obszarze powstały, niekiedy po raz pierwszy w historii, państwa, które zaczęły prowadzić politykę zagraniczną zgodnie ze swoim interesem narodowym – zauważył Bosak – Specyfikę polityki każdego z nich należy rozpatrywać osobno, ponieważ mają one różne, nierzadko zresztą wzajemnie sprzeczne, interesy, a przede wszystkim dalece zróżnicowaną sytuację wewnętrzną – zaznaczył.

Jego zdaniem w myśleniu elit rządzących państwem polskim dominowało i dominuje tendencja do „maksymalnego upraszczania i ujednolicania podejścia do partnerów na wschodzie”, co stanowi „poważny błąd”, fatalnie pokutujący zwłaszcza w odniesieniu do dwóch spośród trzech największych krajów za naszą wschodnią granicą – Białorusi oraz Ukrainy. W tym zakresie należałoby położyć nacisk na większy wpływ zaplecza eksperckiego i analitycznego na bezpośrednie decyzje polityczne, oraz na „krytyczną rewizję dotychczasowych założeń i wypracowanie nowych, długofalowych strategii działania w odniesieniu do każdego z państw położnych za naszą wschodnią granicą z osobna”.

Po drugie, na bazie obiektywnie słusznego założenia, że w polskim interesie leży istnienie szeregu suwerennych państw między Polską a Federacją Rosyjską, dokonano błędnej diagnozy rozszerzającej. Przyjęto za aksjomat założenie, że należy bezkrytycznie wspierać każde środowisko, dążenie czy element polityki tych państw, które zwalczają jakkolwiek rozumiane czy nawet domniemane wpływy rosyjskie w regionie – twierdzi Bosak – Tymczasem Polska posiada na tym obszarze również inne, nie mniej fundamentalne, interesy, niż tylko powstrzymywanie wpływów Moskwy. Dotyczy to między innymi naszych interesów gospodarczych, ochrony i wsparcia dla naszej mniejszości narodowej ale również polityki historycznej. Wszystkie te interesy brane były w nawias i traktowane po macoszemu wobec wspomnianego wcześniej priorytetu kwestii rosyjskiej – przekonuje.

Skutek jest taki, że „Polska posiada mizerną pozycję, nie tylko polityczną, ale i gospodarczą za wschodnią granicą, nie chroni i nie wspiera należycie rodaków na Kresach a wreszcie ponosi porażki jeśli chodzi o politykę historyczną oraz tożsamościową”, nie osiągając nawet celu zasadniczego jaki sobie postawiła. Obowiązkiem nowego prezydenta ma być zmiana tego nastawienia i położenie większego nacisku na pragmatykę i realizm w aktywności państwa polskiego w Europie Wschodniej.

Po trzecie, zdecydowanie zbyt słaby nacisk przez ostatnie 30 lat kładziony jest na długofalowe budowanie polskiej pozycji w omawianych państwach. Zaniedbywano tradycyjne metody jak intensywne, bilateralne kontakty, nacisk na rozszerzanie wpływów i współpracę gospodarczą czy stały monitoring oraz konsultacje polityczne – ocenił kandydat na prezydenta RP.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W opinii Bosaka w polskich działaniach dominowały dotychczas zabiegi głównie w sferze symbolicznej i „próby tworzenia meta-narracji dla całego regionu”, co, poza krajami bałtyckimi, „spotykało i spotyka się z marnym rezonansem w innych stolicach”. Mało kogo interesują wielkie gesty i wielkie, idealistyczne wizje gdy narody państw Europy Wschodniej muszą na co dzień borykać się z problemami o charakterze egzystencjalnym – twierdzi. Według niego polscy prezydenci w minionych 30 latach wykonali wiele takich symbolicznych gestów, a nawet posiadali dobre i intensywne relacji ze swoimi odpowiednikami w państwach bałtyckich czy na Ukrainie. Nie przełożyło się to jednak na „namacalne efekty w postaci trwałej pozycji Polski w tych państwach”, bo zabrakło „podejścia systemowego, wypracowania mechanizmów i składania partnerom naprawdę konkretnych, namacalnych propozycji”. W odpowiedzi przysłanej nam ze sztabu Krzysztofa Bosaka padła również deklaracja, że jako prezydent RP będzie on dążył, by w tym kierunku zamieniać polską politykę wschodnią.

Po czwarte, idealistyczne podejście do relacji międzynarodowych owocuje nieelastyczną i mało efektywną polityką również w stosunku do Rosji. Dostrzegając szereg sprzecznych interesów między naszymi państwami oraz brutalność i bezwzględną konsekwencję Moskwy w zakresie realizacji własnych interesów, trzeba zapytać o skuteczność linii przyjętej przez kolejne rządy w Warszawie na tym kierunku – zauważa Bosak. Efektem usztywnionego, ale „przede wszystkim pozbawionego inicjatywy stanowiska” jest m.in. to, że Polska „nie jest podmiotem w wielu ważnych rozmowach i rozgrywkach, jakie dotyczą regionu, choćby w sprawie statusu Donbasu czy Krymu”.

Kandydat ocenił, że najważniejsze rzeczy rozgrywają się ponad naszymi głowami „nie tylko dlatego, że nie mamy odpowiedniego potencjału ale również z powodu wspomnianych braków inicjatywy i elastyczności”, a rolą głowy państwa powinna być „długotrwała praca nad tym by Polska z państwa rozgrywanego stała się na arenie międzynarodowej realnym graczem”.

Po piąte, jednym z fundamentalnych błędów jest, zwłaszcza w odniesieniu do Litwy i Białorusi, gdzie zamieszkują największe i mające największe możliwości przetrwania oraz rozwoju polskie społeczności, branie w nawias interesów kulturowych, gospodarczych i politycznych Polaków na Kresach – przekonuje Bosak – Na poziomie najzupełniej elementarnym, gdy mówimy o celu prowadzenia jakiejkolwiek polityki w ogóle, jest nim zabezpieczenie najbardziej żywotnych interesów wspólnoty, której ta polityka dotyczy. Polityka Polska musi dbać o interesy całej wspólnoty narodowej, nie tylko tej jej części, która zamieszkuje w obecnych granicach – twierdzi.

Jako wzór w tym zakresie stawia Węgry oraz ich politykę, zwłaszcza z ostanich dziesięciu lat, wobec rodaków na ziemiach utraconych w XX wieku. Krzysztof Bosak jako prezydent ma korzystać m.in. z dobrych wzorców wypracowanych w tym względzie w Budapeszcie.

Po szóste a zarazem kluczowe – żeby mieć jakąkolwiek polską politykę wschodnią, musimy myśleć i działać samodzielnie. Przez ostatnich 30 lat jedynym dużym celem, jaki postawiły sobie elity okrągłostołowe, było dołączenie do struktur UE i NATO. Im dalej jednak od momentu gdy obydwa te zamierzenia zostały zrealizowane, tym bardziej widać jak płytkie były te ambicje. Zresztą środowisko ideowej prawicy, które reprezentuje nasz kandydat, wskazywało na ten problem od samego początku już w latach 90-tych. Dziś Polska nie posiada podmiotowej polityki wschodniej, ponieważ przez ostatnie dekady całość polityki zagranicznej została podporządkowana kierunkom wskazywanym w Berlinie, Brukseli i Waszyngtonie. Skutki są bardzo niekorzystne. O ile część państw na świecie stara się kształtować swoje relacje zewnętrzne ponad swój potencjał, o tyle Polska prowadzi je często poniżej swojego potencjału. Gdy Węgry i Rumunia zdecydowanie protestują przeciw ograniczaniu praw językowych ich rodaków na Ukrainie, Polska, której mniejszość dotyka ta sama sytuacja… wspiera działania Kijowa za przykładem Waszyngtonu. Gdy Białoruś prowadzi grę na obronę swojej niezależności wobec Rosji, Polska jest zadziwiająco bierna i wykonuje niewiele ruchów wobec Mińska, znów oddając pola Niemcom czy USA, które umacniają swoje wpływy w regionie. Przykładów można, niestety, mnożyć a każda, niewykorzystana okazja to straty i obniżanie polskiej pozycji w regionie. Krzysztof Bosak reprezentuje wizję prezydentury, która w całej polskiej polityce zagranicznej postawi nacisk na fachowość, aktywność, inicjatywę, zdrowy rozsądek i twardą obronę narodowych interesów. Tych wszystkich rzeczy potrzebujemy tym bardziej w polityce wschodniej naszego państwa – podsumowano odpowiedź nadesłaną do naszej redakcji.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Mirosław Piotrowski i Szymon Hołownia

Profesor Mirosław Piotrowski, założyciel i przewodniczący ugrupowania Ruch Prawdziwa Europa, w polityce zagranicznej stawia na „podniesienie godności naszego kraju w relacjach z innymi państwami”. Jestem zwolennikiem zasady, że Ukraina z Banderą do UE nie wejdzie. Nasze relacje będą więc zależeć od stanięcia w prawdzie – oświadczył. 

Powtarzam, że chciałbym szlifować ten bezcenny brylant, jakim jest Polonia i Polacy za granicą. Ten aspekt ma wyjątkowo ważne znaczenie odnośnie polityki wschodniej. Prezydent RP powinien upominać się o prawa Polaków mieszkających w tych państwach oraz realnie im pomagać – poinformował kandydat. Wyraził także zdziwienie z powodu odmiennego traktowania przez władze polskie Polaków na Białorusi i na Litwie. Zadeklarował, że jako prezydent natychmiast skorzystałby z prawa łaski wobec prezesa Związku Polaków na Litwie Michała Mackiewicza, którego ściga polska prokuratura, co „jest wstydem dla naszego kraju” oraz wymienił urzędującą ambasador RP w Wilnie.

Trzeba jak najszybciej zażegnać konflikt z Rosją. Nie wszyscy sąsiedzi zza miedzy się lubią, ale miejsca zamieszkania nie zmienimy – stwierdził Piotrowski.

Poglądy Szymona Hołowni nt. polityki wschodniej przedstawione zostały w dokumencie „Nowy prezydent. Wizja i konkrety prezydentury”. Czytamy w nim, że „Polska musi odzyskać miejsce przy stole kreatora polityki wschodniej UE, z którego abdykowała”. Powinno się to stać przez odbudowę Trójkąta Weimarskiego oraz odbudowę relacji z sąsiadami z UE – Niemcami, Czechami, Słowacją i Litwą, państwami skandynawskimi, a także „podejmowanie ambitnych działań wobec sąsiadów, którzy do tych struktur nie należą – przede wszystkim wobec Ukrainy i Białorusi”.

Jego zdaniem nie można domagać się europejskiej solidarności wobec Rosji, a potem żądać „cofnięcia systemu integracji na poziom Europy Ojczyzn”. Wybór strategii europejskiej nie jest dla nas kwestią intelektualnej kalkulacji, ale pochodną zarówno miejsca na mapie kontynentu, jak i naszych doświadczeń oraz większego niż w przypadku narodów Europy Zachodniej poczucia kruchości statusu quo – przekonuje kandydat.

Dobre relacje z Ukrainą są kluczowe dla naszego bezpieczeństwa, mają też swój niezwykle ważny wymiar międzyludzki. W Polsce mieszka na stałe kilkaset tysięcy obywateli i obywatelek Ukrainy – zaznacza Hołownia – Niezbędne jest w mojej ocenie powołanie Polsko-Ukraińskiego Instytutu Dialogu Społecznego i Historycznego  – specjalnej instytucji, która będzie się zajmowała kontaktami między naszymi społeczeństwami oraz wyjaśnianiem polsko-ukraińskich sporów historycznych – podkreśla.

Zdaniem kandydata wyjaśnianie historii jest ważne, ale „nie może ono zdominować naszych relacji”. Rola prezydenta w kontaktach z Ukrainą jest tradycyjnie bardzo duża, a dobre relacje między narodami powinny zostać wsparte zdolnością współpracy władz obu państw – podsumowuje.

Podczas debaty prezydenckiej w TVP Szymon Hołownia zadeklarował, że swoją pierwszą podróż jako prezydent RP odbyłby do Kijowa

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Robert Biedroń i Małgorzata Kidawa Błońska

Sztaby Roberta Biedronia i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej nie odpowiedziały na naszą prośbę o scharakteryzowanie poglądów swoich kandydatów na temat polskiej polityki wschodniej.

Jako najwyższy przedstawiciel RP będę szukała dla nas przyjaciół, a nie wrogów. Odbuduję prawdziwie partnerskie relacje z UE i USA, wrócimy do Trójkąta Weimarskiego i będę rozmawiała z naszymi wschodnimi sąsiadami – zapowiadała na swojej konwencji wyborczej w lutym Małgorzata Kidawa-Błońska.

W wywiadzie udzielonym w grudniu zeszłego roku wypowiadała się w podobnym tonie. Twierdziła wtedy, że „tracimy pozycję państwa, z którym można rozmawiać o wsparciu Ukrainy”.

W 2014 r. jako rzecznik rządu przekonywała na antenie TVP Info, że „musieliśmy być tym krajem, który zabiega o problemy ukraińskie, musieliśmy być ambasadorem Ukrainy w Europie (…) w naszym interesie jest stabilna, bezpieczna Ukraina”.

W lipcu 1943 roku nastąpiło apogeum fali zbrodni o znamionach ludobójstwa na Kresach Wschodnich Polski, których dopuściły się organizacje ukraińskich nacjonalistów i oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii. W tym roku przypada 72. rocznica tych wydarzeń. Sejm polski składa głęboki hołd pomordowanym ze szczególnym okrucieństwem rodakom, obywatelom polskim i innych narodowości mówiła w 2015 r. kandydatka Koalicji Obywatelskiej na urząd prezydenta RP. Sejm, którego była marszałkiem, uczcił wtedy minutą ciszy ofiary „zbrodni o znamionach ludobójstwa”.

W tym samym roku Kidawa-Błońska jako marszałek sejmu wysłała list do przewodniczącego Akcji Wyborczej Polaków na Litwie Waldemara Tomaszewskiego. Pragnę Pana zapewnić, że (…) będę wspierać wszelkie przedsięwzięcia i inicjatywy na rzecz Rodaków na Wileńszczyźnie oraz dążyć do zapewnienia im oczekiwanego wsparcia – pisała w nim. Kilka miesięcy później Renata Cytacka  z Forum Rodziców Szkół Polskich na Litwie mówiła o pomocy polskiego rządu dla Polaków na Litwie: Może pomaga, ale my nic o tym nie wiemy. Nie otrzymaliśmy żadnego oficjalnego pisma ani słów poparcia ze strony MSZ. Jak na razie wszystkie wypowiedzi, które słyszymy z ust byłego i obecnego szefa MSZ tylko nam szkodzą, bo utwierdzają władze Litwy w przekonaniu, że strona polska nic, oprócz pustego gadania, nie zrobi, aby poprawić naszą sytuację.

Robert Biedroń w swoim programie wyborczym nie porusza tematyki polityki wschodniej. O swoich poglądach na ten temat mówił w lutym w Białymstoku.

Chciałbym z tego miejsca zadeklarować, że jeżeli zostanę prezydentem, to będę budował mosty między wschodem a zachodem. Będę budował mosty między przyjaciółmi z Białorusi, z Ukrainy, z Litwy, a Polakami. Niech nasi sąsiedzi w końcu usłyszą, że Polacy mają i zawsze mieli swoich przyjaciół na wschodzie – przekonywał przedstawiciel Lewicy.

Stwierdził, że szczególnie w regionach przygranicznych takich jak Podlaskie, ważne jest, aby współpracę rozwijać na forum samorządów i społeczności lokalnych.

Ocenił, że mimo różnych zastrzeżeń do władz na Białorusi „nie musimy karać złą polityką wschodnią mieszkańców Białorusi”.

Dlaczego mieszkańcy Białorusi, Ukrainy, Litwy czy Rosji, mają płacić cenę za nieodpowiedzialnych polityków rządzących naszymi krajami? To musi się zmienić. Chciałbym być prezydentem, który będzie budował mosty, chciałbym być dobrym gospodarzem naszego regionu. Chciałbym doprowadzić do tego, że nie będziemy więcej budowali zasieków, przejść granicznych, wielkich murów, ale będziemy budowali mosty, które będą łączyły nasze narody i nasze społeczeństwa – mówił Biedroń. Romualda Rajsa „Burego” określał mianem „zbrodniarza”.

O „budowaniu mostów” ze Wschodem wspomniał także na debacie prezydenckiej w TVP.

W 2013 r. Biedroń głosował przeciwko uznaniu rzezi wołyńskiej za ludobójstwo (podobnie jak Kidawa-Błońska). W listopadzie 2018 r. komentując artykuł „Rzeczpospolitej” o tytule „Ukraina-Rosja: znów na krawędzi wojny” napisał na Facebooku: Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. W momentach takich jak ten, Polska powinna prowadzić na pomoc Ukrainie całą Unię Europejską. Tylko jak ma to zrobić, skoro rząd ze wszystkimi jest skłócony.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Andrzej Duda

Odnośnie Andrzeja Dudy zdecydowaliśmy się na wybór kilku najbardziej charakterystycznych wydarzeń i wypowiedzi, ukazujących stosunek urzędującego prezydenta do polityki wschodniej.

Czasami żartuję, że nasze stosunki stają się nudne, gdyż nie mamy żadnych palących problemów za wyjątkiem oświaty, czy pisowni nazwisk – mówił w lutym prezydent Litwy Gitanas Nausėda. Litewski prezydent stwierdził przy okazji, że politycy rządzący Polską w rozmowach z Litwinami podnoszą kwestię pisowni nazwisk Polaków żyjących na Litwie, ale robią to „naprawdę bardzo grzecznie i naprawdę nie wywierając żadnej presji”.

Wspomniana już Renata Cytacka, obecnie wiceszefowa Związku Polaków na Litwie i Radna Miasta Wilna, przywołując te słowa w rozmowie z naszym portalem na początku maja stwierdziła, że „w sprawie praw należnych Polakom wcale nie jest dobrze”. Obecne władze Korony chwalą się, że właśnie za ich kadencji stosunki między RP i Litwa znacznie się poprawiły i są najlepsze w historii. Problem w tym, że każde poprzednie władze Korony mogły mieć tak samo wspaniałe stosunki z Litwą, jakby, tak jak obecne władze RP, zapomniały o istnieniu i prawach Polaków. Litwini zawsze byli skorzy do pełnej współpracy, ale pod jednym warunkiem, że będą mogli robić z Polakami na Litwie co zechcą. W tej chwili nie mamy politycznego wsparcia Rzeczpospolitej w walce o należne nam prawa, dlatego stosunki między naszymi państwami są idealne – powiedziała Cytacka.

Jednym z wielu problemów dotykających Polaków na Litwie jest zamykanie polskich szkół, pisownia polskich nazwisk czy zwrot ziemi prawowitym właścicielom.

Pod koniec kwietnia Andrzej Duda zapewnił ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego o stałym wsparciu europejskiej i euroatlantyckiej integracji Ukrainy.

Po styczniowym spotkaniu z Dudą Zełenski zapowiedział, że Polska odnowi nagrobny pomnik OUN-UPA w Monastyrzu. Przypomnijmy, status prawny pochówków UPA w Polsce wciąż jest niejasny, a budowa ich pomników nagrobnych często finansowana jest np. przez ukraińskich emigratnów z Kanady, o czym mówił dyrektor Upamiętnienia Walk i Męczeństwa IPN Adam Siwek w rozmowie z PAP .

Jak informowaliśmy, ukraiński parlament w grudniu w specjalnej uchwale zdecydował, że w tym roku na poziomie państwowym mają być uczczeni członkowie OUN i UPA, m.in. Andrij Melnyk czy odpowiedzialny za mordy na Polakach Wasyl Sydor.

Natomiast powołany z końcem grudnia szef ukraińskiego IPN-u, Anton Drobowycz, stwierdził, że „Mówienie o ludobójstwie dokonanym przez Ukraińców na Polakach to nieporozumienie”. Na początku stycznia kierowana przez niego instytucja upamiętniła Stepana Banderę, nazywając go „symbolem ukraińskiego oporu” m.in. przeciwko II RP.

W 2018 r. Andrzej Duda mówił: „Jeśli chcemy budować dobre relacje, to tylko na prawdzie – choćby prawda była najbardziej bolesna dla strony polskiej i ukraińskiej”.

We wspomnianej kwietniowej rozmowie Duda omawiał z Zełenskim również kwestie ukraińskiej imigracji do Polski. „Prezydenci przedyskutowali również warianty możliwego scenariusza odmrażania kontaktów gospodarczych, a zwłaszcza przyjazdu pracowników z Ukrainy do Polski” – podała strona internetowa polskiego prezydenta. Jak informowaliśmy, sam program 500+ dla Ukraińców kosztuje już ok. sto milionów złotych.

Między Polską a Białorusią w latach prezydentury Andrzeja Dudy doszło do ocieplenia relacji, jednak nie przełożyło się to na poprawę sytuacji Polaków za naszą wschodnią granicą.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ważne jest aby zdawać sobie sprawę, że białoruskie władze to partner, który prowadzi politykę z czasów Związku Radzieckiego i że polskość nie jest przez niego akceptowana. Trzeba sobie zdawać z tego sprawę i miłe, sympatyczne gesty nic nie przyniosą, będą wręcz przyjęte jako zgoda na to, żeby posunąć się dalej, dalej niszczyć. Podam przykład: w ubiegłym roku przyjazd wysokich urzędników z Polski do Lidy spowodował to, że w lidzkich szkołach wycięto nauczanie języka polskiego. Dlaczego? Bo nikt z polskich oficjeli o to nie pytał, nikt nie protestował, wszystko odbyło się miło i sympatycznie. Tylko wynik tego jest taki, że obecnie tylko w dwóch szkołach pozostał język polski – mówiła Andżelika Borys, przewodnicząca Związku Polaków na Białorusi, w rozmowie z naszym portalem. ZBP w zeszłym roku przedstawił całą listę przejawów dyskryminacji mniejszości polskiej odwołując się do „polsko-białoruskiego dialogu międzypaństwowego”. Reakcja Polski nie nastąpiła.

Jeśli chodzi o Rosję prezydent Duda mówił o niej w grudniu 2019 r. przy okazji szczytu NATO w Londynie w następujący sposób: Nie możemy mówić o wrogu na poziomie międzypaństwowym. Rosja to nasz sąsiad, z którym nie we wszystkich sprawach się zgadzamy, ale nie ma mowy o jakiejkolwiek wrogości. Trzeba o różnych kwestiach dyskutować, nie wolno się zamykać, ani też żadnego kraju bezwzględnie izolować. Mimo wszystko w nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, która miała być ukoronowaniem kadencji Dudy (jej opublikowanie zostało przełożone przez pandemię koronawirusa), jako jedno z głównych zagrożeń dla państwa polskiego wymieniono „neoimperialną politykę Rosji”. Wciąż nie odmrożono również kontaktów dwustronnych między oboma krajami, o czym w zeszłym miesiącu przypomniał rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow.

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    1000_szabel :

    Reasumując… Panowie Kosiniak-Kamysz, jak i Hołownia kompletnie nie rozumieją potrzeb wobec naszej polityki wschodniej. Biedroń podobnie, poza tym niektórych jego słów po prostu nie skomentuję. Jednakże pan Biedroń zwrócił uwagę także na ważny aspekt, mianowicie dbanie o wzajemne relacje lokalnych (przygranicznych) społeczności, także w sensie ekonomicznym. Reszty kandydatów nie warto komentować. Nastawienie obecnego prezydenta wszyscy znamy z tego, robi w bieżącej kadencji, pani Kidawa-Błońska – wiadomo; pozostali najwyraźniej nie są zainteresowani jakąkolwiek polityka wschodnią. Jedynymi, którzy wykazują zrozumienie dla naszych problemów wschodnich, to pan Bosak i pan Piotrowski. Przy czym pan Bosak udzielił dużo pełniejszej i bardziej szczegółowej odpowiedzi.

  2. Avatar
    Czeslaw :

    Kosiniak Kamysz uważa że czytelnicy Kresów to naiwniacy i nie potrafią kojarzyć podstawowych faktów, stwierdza On – że jako prezydent powróci do „prowadzenia aktywnej polityki zagranicznej”. Jego zdaniem konflikt z Unią Europejską ogranicza pozycję Polski w Europie Wschodniej, czego przykładem ma być proces proces pokojowy na Ukrainie i format normandzki (spotkania przedstawicieli Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy), z którego strona polska została całkowicie wyeliminowana.” – przecież do tego stołu to nie została Polska dopuszczona jak rządziło PO-PSL a MSZ był R.Sikorski. Jak była rekonstrukcja „Rzezi Wołyńskiej” w Radymnie to nie było żadnego przedstawiciela PSL-u a J.Kalinowski który zajmował się stosunkami z Ukrainą odmówił nie tylko patronatu ale
    i wszelkiej pomocy w tamtych działaniach.

  3. Avatar
    Roman1 :

    Jakoś wszyscy kandydaci mówią bardzo mało o konieczności poprawy stosunków z Rosją, raczej na marginesie, a jest to temat znacznie ważniejszy niż Ukraina, czy Litwa razem wzięte. Ukraina chwali swoich faszystów i morderców Polaków, Litwa pamięta o Katyniu, ale zupełnie zapomniała o Ponarach, poza tym od kilkudziesięciu lat nie chce przywrócić Polakom ich rodowych nazwisk. To wyjątkowe łajdactwo, które władze Polski akceptują. Panowie Kaczynskajtis czy Morawieckajtis, jak długo będziecie tolerować ten stan rzeczy? Hańba wam. Odnoszę wrażenia, iż obecna Polska (rzekomo niepodległa) bardziej boi się USA, niż kiedyś Polska (pod radziecką okupacją) bała się ZSRR.

  4. Avatar
    jaro7 :

    Czyli Bosak,roczarował Kosiniak bredząc o walce za integralność ukrainy?! Jak będzie walczył? Machał szabelką jak obecna ekipa? Ruscy Krymu nie oddadza i kropka.Hołownia to lewackie brednie o partnerstwie itd.To „partnerstwo” wyglada tak my im wszystko oni nam…upa.Duda to szkoda pisać bo kazdy widzi.Kodawa sie nie liczy i dobrze bo jak się miało w partii osoby pokroju Sycz to lepiej siedziec cicho.