Czujność w Macierzy jest obecnie dość osłabiona przez oficjalne ocieplenie w relacjach polsko-litewskich, które są rzekomo tak dobre, że nam, Polakom na Litwie, jest dobrze. Ale ws. praw należnych Polakom wcale nie jest dobrze – mówi portalowi Kresy.pl Renata Cytacka, wiceszefowa Związku Polaków na Litwie i Radna Miasta Wilna.

Jak informowaliśmy wcześniej, w wileńskim samorządzie wszyscy interesanci będą mogli otrzymać pisemną odpowiedź w języku, w którym kontaktowali się z urzędem – w tym po polsku. Od lat walczyli o to Polacy z Litwy. Każdy mieszkaniec Wilna, który pisemnie zwróci się do samorządu, będzie mógł złożyć zapytania i wnioski w swoim języku ojczystym. Ponadto, odpowiedź otrzyma na piśmie zarówno w języku państwowym, jak i przetłumaczony na swój język wariant odpowiedzi bądź decyzji.

W rozmowie z portalem Kresy.pl radna miasta Wilna z ramienia AWPL-ZChR i wiceprezes Związku Polaków na Litwie Renata Cytacka, która walczyła o tę sprawę podkreśla, że do tej pory pisma oficjalne składane do samorządu w języku polskim w ogóle nie były rozpatrywane. Zaznacza też, że jest radną już drugą kadencję i od początku podnosiła tę kwestię oficjalnie, jak również na wielu mniej oficjalnych spotkaniach.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Od 2015 roku, kiedy jestem radną miasta Wilna, ubiegałam się o możliwość składania pism i otrzymywania odpowiedzi w języku polskim. Szczególnie na posiedzeniach Rady. Także na początku, gdy jako AWPL-ZChR nie byliśmy w koalicji rządzącej, lecz w opozycji. Przy każdej nadarzającej się okazji postulowałam, że język polski musi być włączony do możliwości korespondencyjnej – mówi Renata Cytacka. – Kiedy prezydent miasta prezentował roczne sprawozdania ze swojej pracy, to za każdym razem pytałam go, kiedy w urzędzie zostanie wprowadzony język polski. Tym bardziej, że jakiś czas temu wprowadzono taką możliwość w języku angielskim.

W tym kontekście przypomina, że Polacy stanowią szacunkowo prawie 20 proc. mieszkańców Wilna i jako ludność miejscowa mają do tego pełne prawo. Cytacka zaznacza też, że regularnie upomina się o inne ważne dla Polaków z Litwy kwestie, jak sprawy dotyczące języka polskiego czy zwrotu ziemi oraz oświata polska. – Dla mnie zawsze jest to priorytetem. Bardzo często mówiłam o tej sprawie po polsku, co wywoływało szmer z ław innych opcji politycznych, „jakim to prawem?”. Ano, zwyczajnym – bo Konwencja o ochronie praw mniejszości narodowych zezwala na to.

Ostatnio zamieściła ona na Facebooku fragment jednego z posiedzeń Rady Miasta Wilna sprzed paru lat, na którym pyta prezydenta o to, kiedy będzie można składać pisma w języku polskim, skoro już wcześniej zwracano mu na tę sprawę uwagę. – Mer zwykle tłumaczył się, że oczywiście, warto to rozważyć, tylko trzeba podjąć kilka kroków, żeby to uregulować. Mam więc nadzieję, że to pomogło i takie „wiercenie w litewskim brzuchu” przyniosło sukces.

Cytacka zaznacza jednak, że sprawa nie jest do końca załatwiona. – Na razie mamy do czynienia z taką „pierwszą jaskółką”. Kiedy próbowała dowiedzieć się o szczegóły techniczne, to dowiedziała się, że najpewniej na razie będzie to jakieś oprogramowanie, które przetłumaczy tekst, zapewne jak np. Google Translate. A cóż, wiemy sami, jak ono tłumaczy. Dla mnie to zaskakujące, bo mamy w administracji miejskiej pracowników polskiego pochodzenia, którzy dobrze znają i język polski, i państwowy. Na pewno będziemy zabiegać o to, żeby bardziej profesjonalnie do tego podejść. Cieszy jednak nawet to, bo do tej pory było z tym bardzo problematycznie.

Przypomnijmy, że jak pisaliśmy, wiceszefowa ZPL w ub. roku na Radzie Miasta Wilna apelowała w języku polskim o uczczenie pamięci marszałka Józefa Piłsudskiego. – Cóż, w kwestii języka polskiego próbuję oswajać naszych koalicjantów i innych kolegów z Rady z językiem polskim – śmieje się Cytacka.

Czytaj również: Wilno: Renata Cytacka apeluje o uczczenie Piłsudskiego i możliwość składania pism urzędowych po polsku

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Od paru lat w wileńskim samorządzie istnieje możliwość uzyskania wstępnych informacji na jakieś zapytanie w języku polskim, a także angielskim i rosyjskim, przy specjalnych okienkach, ale tylko ustnie.

Radna AWPL-ZChR podkreśla też, że możliwość operowania językiem polskim także w sytuacjach oficjalnych jest dla Polaków z Litwy bardzo istotna. – Przecież nie my wyjechaliśmy, tylko do nas przyjeżdżają, a my będąc u siebie nie mamy podstawowego prawa do korzystania z języka ojczystego. To samo dotyczy kwestii pisowni nazwisk, zwrotu ziemi, czy oświaty polskiej – te sprawy muszą zostać załatwione. My jesteśmy u siebie, a ktoś, kto do nas przyjeżdża nam tego zabrania? To wbrew logice. To tym bardzie konieczne, skoro Litwa chce uchodzić za państwo demokratyczne.

W kontekście dzisiejszego Święta Flagi i Dnia Polonii i Polaków poza granicami Polski, Renata Cytacka nawiązała też do oficjalnego ocieplenia w relacjach polsko-litewskich:

– Czujność w Macierzy jest przez to obecnie dość osłabiona, a stosunki są rzekomo tak dobre, że nam, Polakom na Litwie, jest dobrze. Ale w sprawie praw należnych Polakom wcale nie jest dobrze. Obecne władze Korony chwalą się, że właśnie za ich kadencji stosunki między RP i Litwa znacznie się poprawiły i są najlepsze w historii. Problem w tym, że każde poprzednie władze Korony mogły mieć tak samo wspaniałe stosunki z Litwą, jakby, tak jak obecne władze RP, zapomniały o istnieniu i prawach Polaków. Litwini zawsze byli skorzy do pełnej współpracy, ale pod jednym warunkiem, że będą mogli robić z Polakami na Litwie co zechcą. W tej chwili nie mamy politycznego wsparcia Rzeczpospolitej w walce o należne nam prawa, dlatego stosunki między naszymi państwami są idealne. Potwierdzeniem takiej sytuacji jest wywiad udzielony przez Prezydenta Litwy Nausedę portalowi Delfi.lt, w który wyraźnie stwierdził, że jest wdzięczny władzom RP za to, że nawet w najmniejszym stopniu nie naciskają władz Litwy w sprawie przestrzegania praw polskiej mniejszości.

Przeczytaj: Karczewski: nasi rodacy na Litwie czują się Litwinami

– Musimy cały czas sami o wszystko zabiegać. Tak naprawdę, te nasze sukcesy to w większości efekty naszej walki i naszej determinacji. Sami zobaczymy, ileż to z Litwy i z Polski będzie laurek z okazji dzisiejszego święta i jutrzejszego Święta Konstytucji 3 Maja, jak to wszystko jest niby pięknie i ładnie. Ale proszę zobaczyć co się dzieje z polską szkołą w Podbrodziu, rejon święciański, której grozi zamknięcie. Podobnie jest z przedszkolem w tym mieście, przy którym Litwini już zaczynają kombinować. Więc jak to jest z tymi dobrymi stosunkami? Takich kwestii jest niemało. Niby mamy pryzmat ogólnej miłości Polski i Litwy, ale w tym uścisku nas się wręcz zaciska. Musimy wrócić do normalności. Tak samo z tłumaczeniem pism – na razie wykorzystujmy program, ale starajmy się to polepszyć – zaznacza.

Cytacka zwraca też uwagę, że choć oficjalnie mówi się o dobrych stosunkach polsko-litewskich, to wynika to z tego, że kwestie dotyczące Polaków z Litwy przestaje się oficjalnie podnosić. – Jeżeli o tym mówi prezydent Litwy Gitanas Nauseda, to rzeczywiście musi tam, na „górze” być bardzo „nudno”. A my, Polacy na Litwie cierpimy i mamy dowody na to, podkreślę Polacy, bo sporo mamy na Litwie też Litwinów polskiego pochodzenia. Nie wolno nam mylić tych pojęć, bo Litwinom polskiego pochodzenia nie potrzebne są polskie szkoły ani język polski jako regionalny.

Wiceszefowa ZPL zaznacza też, że Związek apelował do Polaków z Litwy, żeby z okazji Święta Flagi, mimo trudnych warunków związanych z pandemią koronawirusa, odwołanie zaplanowanego marszu, okazywali swoje przywiązanie do polskości wywieszając flagi. – Rzeczywiście, jest odzew. W sieci jest już wiele zdjęć np. z Ejszyszek, Jaszun, czy Niemenczyna i in. A przejeżdżając przez miejscowości, w których mieszka wielu Polaków, widać biało-czerwone barwy. To świetna sprawa, szczególnie teraz, gdy świętować można tylko w ograniczonym zakresie. Pamiętamy jednak mimo tego, że mamy Dzień Flagi i Dzień Polaków poza granicami, a jutro Święto 3 Maja!

Czytaj także: Tomaszewski dla Kresy.pl: Dzięciołowski kłamie na mój temat, a wcześniej torpedował uroczystość upamiętniającą Lecha Kaczyńskiego

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    mariusz67 :

    Istotą sprawy jest to, że Polacy na Wileńszczyźnie są u siebie, na ziemi przodków, związanej z Rzeczpospolitą od setek lat.
    Standardy współczesne, w tym unijne, nie dopuszczają uszczuplania praw rdzennych mniejszości narodowych. A niestety na Litwie wciąż jest z tym wielki problem. Szczególnie w sprawie pogarszania polskiej oświaty oraz przeciągającego się (już 30 lat…) problemu z odzyskaniem przez Wilniuków ziemi zagrabionej jeszcze za sowietów.

  2. Avatar
    jaro7 :

    Super kobieta.To są właśnie prawdziwi polscy patrioci a nie ci polskojęzyczni politycy RP.Niestety ci polskojęzyczni będą nadal niszczyć i depolonizować Kresy.Zostaną poklepani po plecach,sadzą jakąś najkrótszą uliczke nazwą L.Kaczyńskiego ,jakąś tabliczke i PiS będzie cieszył jak głupi do sera.A duch LITWINA gyedrojcja będzie rechotał z GŁUPOTY polskojęzycznych polityków RP

  3. Avatar
    arczi :

    Bardzo dobrze że język polski wreszcie oficjalnie będzie stosowany w wileńskim urzędzie. Od 30 lat pracowało w tym kierunku wiele osób, szczególnie Związek Polaków i Akcja Wyborcza. Pani Renata jako radna ma też oczywiście w tym swój udział, choć trochę nieskromnie brzmi powtarzanie że to ja, ja zrobiłam. Bo to jest wspólny sukces tych którzy wytrwale poświęcają się dla polskiej sprawy, nigdy się nie poddali, nie zgodzili na lituanizację, mają polskość nie tylko na ustach ale też w sercach.