Rzecznik Kremla ostrzega: w Donbasie znów może rozgorzeć wojna

W czwartek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ostrzegł, że obecna sytuacja wokół Ukrainy grozi skutkami, które sprawią, iż w Donbasie znów może rozgorzeć wojna.

– Każdy moment grozi przejściem ze sfery ataków informacyjnych do skutków, które spowodują, że wojna w bezpośredniej bliskości naszych granic może rozgorzeć na nowo – powiedział Pieskow. Oskarżył również stronę ukraińską o „prowokacyjne działania” i o zgromadzenie sił ofensywnych na linii rozgraniczenia w Donbasie.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3802.49 PLN    (17.28%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Słyszymy w ciągu ostatniej doby, że Rosja utrzymuje na granicy ogromny potencjał ofensywny, ale chodzi o nasze własne terytorium. Nikt jednak (…) nie mówi o ogromnym ofensywnym potencjale sił ukraińskich na linii rozgraniczenia. A w połączeniu z prowokacyjnymi działaniami, które nasiliły się w ciągu ostatniej doby czy kilku dni, jest to bardzo niebezpieczna sytuacja – powiedział rzecznik Kremla.

Już wcześniej twierdził, że jest bardzo prawdopodobne, iż siły ukraińskie zaatakują separatystyczne republiki ludowe w Donbasie.

Pieskow skomentował też pracę dziennikarzy zachodnich mediów i części polityków, m.in. w kontekście budowania atmosfery nieuchronności rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a nawet podawania konkretnych dat i godzin takiego ataku. Wyraził nadzieję, że będą oni „bardziej poważni i odpowiedzialni” za swoje słowa.

„Rosja zapewne zamierza oczekiwać poważniejszego i bardziej odpowiedzialnego oraz prawdomównego ze strony przedstawicieli [politycznych – red.], wygłaszających dzikie i nieodpowiedzialne komentarze i od mediów, które absolutnie nadużywają tych oświadczeń, lekceważą swoją reputację i są zdolne po prostu wytrzeć nią podłogę” – powiedział. Jego zdaniem, wiele zachodnich mediów nie zatrzyma się przed niczym. Dodał też, że rosyjska publiczność „ma z tego niezły ubaw”.

Jak pisaliśmy, w czwartek amerykański sekretarz stanu Anthony Blinken powiedział w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, że Rosja może planować wytworzenie pretekstu do wojny z Ukrainą, dokonując „fałszywego, a nawet prawdziwego ataku z użyciem broni chemicznej”. Twierdził też, że Stany Zjednoczone posiadają informacje wskazujące, że siły rosyjskie „szykują się do ataku na Ukrainę w nadchodzących dniach”

Czytaj też: Przedstawicielka USA przy ONZ: Rosja zmierza w kierunku nieuchronnej inwazji

Przypomnijmy, że w grudniu ub. roku to Rosja alarmowała o jakoby szykowanej prowokacji z użyciem broni chemicznej w Donbasie. Minister obrony Rosji Siergiej Szojgu oświadczył, że na Ukrainie taką prowokację przygotowują najemnicy przysłani przez amerykańską firmę wojskową. Zaprzeczyły wówczas temu władze Ukrainy i USA. Podobnymi oskarżeniami wymieniały się obie strony konfliktu w Donbasie również pod koniec 2018 roku.

Pomimo rosyjskich zapewnień o wycofywaniu wojsk z granicy z Ukrainą amerykańskie władze są przekonane, że atak Rosji na Ukrainę to kwestia kilku następnych dni. Prezydent Joe Biden, zapytany przez Jeremy’ego Diamonda z CNN, jak wysoki jest poziom zagrożenia rosyjską inwazją na Ukrainę, odpowiedział, że jest „bardzo wysoki”. Naciskany, czy wierzy, że rosyjski atak nastąpi i dopytywany o termin tego ataku, Biden powiedział: „Tak. Mam poczucie, że nastąpi to w ciągu najbliższych kilku dni”.

Czytaj także: Stoltenberg: NATO obawia się, że Rosja szuka pretekstu do zbrojnego ataku na Ukrainę

Informowaliśmy też, że rosyjskie MSZ opublikowało w czwartek swoją odpowiedź na stanowisko USA w kwestii rosyjskich propozycji nowego ładu bezpieczeństwa w Europie. Rosja powtórzyła w tym dokumencie wyrażane wcześniej stanowisko, że w przypadku braku gotowości strony amerykańskiej do uzgodnienia „stanowczych, prawnie wiążących gwarancji bezpieczeństwa”, Rosja „będzie zmuszona odpowiedzieć, m.in. poprzez wdrożenie środków o charakterze wojskowo-technicznym”. Strona rosyjska podkreśliła, że priorytetowo traktuje swoje żądanie wstrzymania rozszerzania NATO, wycofania obietnicy przyjęcia do NATO Gruzji i Ukrainy, powstrzymania się przez NATO od tworzenia baz wojskowych na terytoriach państwa dawnego ZSRR nie będących członkami Sojuszu, a także „przywrócenia zdolności wojskowych, w tym uderzeniowych, oraz infrastruktury NATO do stanu z 1997 roku”.’

Tass / Interia.pl / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz