Operator węgierskiej sieci gazociągowej potwierdził, że 3 października Gazprom całkowicie wstrzymał tranzyt surowca przez Ukrainę.

Informacje przekazane przez Węgrów upubliczniła w niedzielę agencja informacyjna RIA Nowosti. Węgierski koncern powołał się z kolei na dane przekazane przez samą stronę ukraińską. Ma z nich wynikać, że 1 października Gazprom zredukował przepływ gazu tranzytem przez Ukrainę około czterokrotnie. 2 października objętość skurczyła się jeszcze dwukrotnie. Natomiast w niedzielę tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę został całkowicie wstrzymany.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3747.49 PLN    (17.03%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Informacje te różnią się od tych upublicznionych wcześniej przez ukraińskiego operatora, który twierdził, że tranzyt rosyjskiego gazu został wstrzymany już wówczas. Właśnie tego dnia rosyjski potentat gazowy rozpoczął dostarczanie Węgrom surowca za pośrednictwem gazociągu Turecki Potok. To gazociąg wybudowany przez Rosjan na dnie Morza Czarnego. Opuszcza on morze na brzegu europejskiej części Turcji. Z niej Turecki Potok łączy się z sieciami Bułgarii, a przez nią z sieciami Serbii, Rumunii i Węgier.

Korzystając z nowych możliwości dostaw Węgry podpisały w poniedziałek z Gazpromem nową długoterminową umowę na dostawy „błękitnego paliwa” na 10 plus 5 lat. Oznacza to, że po 10 latach będzie możliwe zmniejszenie zakupionej ilości gazu, która w pierwszym okresie będzie wynosić 4,5 mld m sześc. rocznie. Gazprom ma dostarczyć Węgrom wspomnianą ilość surowca dwoma szlakami: 3,5 mld m sześc. z południa, przez Serbię, a pozostałe 1 mld – przez Austrię. Rosjanie zaoferowali Węgrom okazyjną cenę na poziomie lat 90 XX w czasie gdy ceny gazu biją rekordy.

Budowa Tureckiego Potoku ruszyła w 2017 r. Rosjanie chcą sobie zapewnić dzięki niemu niezależność od Ukrainy i Białorusi w przesyle strategicznego surowca do państw europejskich. Pierwotnie rolę taką miał odegrać Południowy Potok. Projekt ten zakładał, że rosyjski gazociąg położony na dnie Morza Czarnego miał opuszczać je na wybrzeżu Bułgarii. Jednak pod koniec 2014 r. na fali unijnych sankcji za działania Rosji wobec Ukrainy Bułgarzy zablokowali projekt.

Jednak Rosjanie poradzili sobie z ich sprzeciwem porozumiewając się z Turcją, gdzie ostatecznie wyprowadzono gazociąg nazwany już mianem Tureckiego Potoku. Ostatecznie Bułgarzy przyłączyli się do projektu budując przez swoje terytorium łącznik między systemami gazowymi Turcji i Serbii.

ria.ru/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz