Donieccy separatyści ogłosili pełną gotowość bojową

Wszystkie oddziały armii Donieckiej Republiki Ludowej zostały postawione w stan pełnej gotowości bojowej – poinformowała w piątek agencja Interfax powołując się na zastępcę dowódcy sił zbrojnych tej nieuznawanej donbaskiej republiki Eduarda Basurina. Pod bronią znajdują się także oddziały ochotnicze.

Jak twierdzą władze DRL, postawienie jej oddziałów w stan pełnej gotowości bojowej jest związane z „możliwym atakiem” spodziewanym ze strony sił ukraińskich. Basurin zapewnił, że siły DRL są gotowe do odparcia ataku. „Wróg ani na metr nie wejdzie na naszą ziemię. Wszystkie oddziały wojskowe są postawione w stan pełnej gotowości bojowej” – powiedział Basurin na piątkowym briefingu.

Zastępca dowódcy sił zbrojnych DRL poinformował także, że wzmocniono obronę przeciwlotniczą obiektów o znaczeniu strategicznym w republice. Jak pisze Interfax, podjęto działania w celu rozproszenia zasobów środków materialnych, a także stworzenia schronów broni i amunicji na całym terytorium DRL w celu prowadzenia totalnego oporu.

W czwartek rzecznik prasowa rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa oświadczyła, że Rosja posiada informacje, iż władze w Kijowie w najbliższych dniach zamierzają „zorganizować zbrojną prowokację na linii rozgraniczenia, wykorzystując wprowadzony reżim stanu wojennego, w tym w obwodach donieckim i ługańskim, aby zorganizować szybki atak w kierunku mariupolskim, aby zdobyć [znajdujące się pod kontrolą Donieckiej Republiki Ludowej] terytorium wybrzeża Morza Azowskiego i wyjść na granicę z Rosją”. Według Zacharowej działania te miałyby podnieść notowania prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi na Ukrainie.

Zdaniem części ekspertów prezydent Ukrainy może dążyć do przedłużenia stanu wojennego wprowadzonego na części terytorium Ukrainy, ponieważ spowoduje to przełożenie wyborów prezydenckich, które najpewniej zakończą się jego przegraną. Jak twierdzi Serhij Kudelia, profesor politologii z Uniwersytetu Baylor, sama groźba odsunięcia wyborów może być formą szantażu wobec faworytki sondaży prezydenckich Julii Tymoszenko, po to, by zgodziła się na gwarancje bezpieczeństwa dla Poroszenki po jego odejściu z urzędu prezydenta. [Stan wojenny] pozwala także odciągnąć uwagę od problemów gospodarczych i zwiększyć znaczenie kwestii bezpieczeństwa narodowego w kampanii. W ciągu ostatnich dwóch tygodni Poroszenko często pojawiał się w mundurze wojskowym spotykając się z personelem wojskowym i planując operacje obronne. – wskazuje Kudelia.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: Ambasador Ukrainy: pomóżcie nam, bo potem możemy nie mieć czasu na rozliczenie historii

Kresy.pl / Interfax / presidential-power.com

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. zefir
    zefir :

    To już oczywiste,Żydek Walcman gra po swojemu,promując przesunięcie terminu wyborów prezydenckich.Przy okazji i z uzasadnionej niepewności szantażuje główną konkurentkę,by zgodziła się na jego bezkarny immunitet,ma bowiem wiele za uszami do rozgrzeszenia widłami.Problemy gospodarcze,poprawa doli Narodu to dla Poroszenki nieistotne,czyste bzdety.On przecież już w „bohaterskim”mundurze urzęduje i nawet w nim sypia-banderowska przekupna propaganda to podkreśla,notowania takiego „bohatera” winduje.