W Erywaniu protestują obywatele uważający, że premier Armenii Nikoł Paszynian nie potrafi oprzeć się atakującemu Azerbejdżanowi.

Na portalach społecznościowych pojawiły się w środę wieczorem pogłoski o tym, że premier Paszynian miał oświadczyć, że gotów jest podpisać porozumienie w sprawie integralności terytorialnej Azerbejdżanu, tym samym całkowicie wycofać poparcie dla wywalczonej przez Ormian Republiki Arcachu, która od trzech dekad funkcjonuje w Górskim Karabachu, na terenie uznawanym międzynarodowo za część Azerbejdżanu. Brak jednak oficjalnych źródeł dla tej informacji. Sam Paszynian wypowiedział się w sposób kwestionujący pogłoski.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6527.39 PLN    (29.66%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Szanowni Rodacy, apeluję, abyście nie ulegali manipulacji. Ani jeden dokument nie został podpisany i nie zostanie podpisany. To sabotaż informacyjny prowadzony przez nieprzyjazne siły zewnętrzne w celu przełamania oporu państwa” – premier Armenii napisał na swojej stronie na Facebooku.

Cytujący ją portal News.am przytoczył jednak także wcześniejszą wypowiedź Paszyniana na forum krajowego parlamentu – „Chcemy podpisać dokument, w wyniku którego zostaniemy skrytykowani, wyklęci, nazwani zdrajcami, ludzie mogą nawet zdecydować się na odsunięcie nas od władzy, będziemy wdzięczni, jeśli w efekcie Republika Armenii będzie miała obszar 29 800 kilometrów kwadratowych otrzyma trwały pokój i bezpieczeństwo. Jestem bardzo jasny, że podpiszę rozwiązanie, które to zapewni. I nie interesuje mnie, co się ze mną stanie, interesuje mnie, co stanie się z Republiką Armenii”.

Prawdopodobnie właśnie ten cytat jest podstawą przekonania przeciwników Paszyniana o tym, że jest on gotowy na oddanie całego Górskiego Karabachu pod kontrolę Azerbejdżanu.

W związku z tym pod gmachem parlamentu na Alei Bargamiana zgromadziły się tłumy obywateli. Atmosfera jest gorąca. Tłum napiera na ogrodzenie. Protestujący są także u wejścia do kancelarii rządu.

 

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„Arcach nigdy nie będzie częścią Azerbejdżanu, bez względu na to, kto i jak tego chce” – napisał na Facebooki minister spraw zagranicznych nieuznawanej Republiki Arcachu (Górskiego Karabachu) Dawid Babajan.

Po zwycięskiej dla Baku wojnie w Górskim Karabachu 2020 r. azerbejdżańscy żołnierze zaczęli kwestionować także międzynarodowo uznane granice Armenii właściwiej. W 2021 r. dochodziło do wkraczania Azerbejdżan na jej terytorium i do lokalnych starć. 1 sierpnia doszło do kolejnych ataków wojsk Azerbejdżanu na stanowiska karabaskich Ormian.

Mimo to premier Paszyniana prowadzi pojednawczą politykę wobec Baku, dąży również do normalizacji relacji z czołowym sprzymierzeńcem Azerbejdżanu – Turcją. Taka ugodowa polityka premiera Armenii wobec wieloletnich wrogów wywołała w wiosną tego roku falę protestów społecznych.

Mimo tego  nocy z poniedziałku na wtorek siły Azerbejdżanu rozpoczęły zmasowany ostrzał pogranicza Armenii na wysokości spornego regionu Górskiego Karabachu, o czym napisaliśmy na naszym portalu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Ormianie i Azerbejdżanie są skonfliktowani od ponad wieku. Po walkach w czasie krótkotrwałej niepodległości ich państw w latach 1918-1920, konflikt rozgorzał na nowo o region Górskiego Karbachu – zamieszkany przez Ormian, ale przyporządkowany przez władze radzieckiego do Azerskiej SRR. Pod koniec lat 80 XX wieku Ormianie podjęli działania secesyjne. W latach 1990-1994 w krwawej wojnie Ormianie, przy wsparciu władz Armenii obronili swoją niezależność od Baku, jednak państwowość Republiki Górskiego Karabachu nie jest uznawana przez żadne państwo na świecie. Przez lata na granicy między obszarami kontrolowanymi przez tę republikę i władze w Baku trwał konflikt zbrojny niskiej intensywności.

Czytaj także: Etniczna mina pod Związkiem Radzieckim – źródła wojny w Górskim 

Górski Karabach utrzymuje ścisłe związki z Armenią, która wspiera go politycznie, militarnie i ekonomicznie. Były prezydent i premier Armenii Serż Sarkisjan wywodzi się Górskiego Karabachu, w czasie wojny o jego niezależność, w latach 1992-1993 był ministrem obrony nieuznawanej republiki. Podobną drogę przeszedł inny przywódca Górskiego Karabachu Robert Koczarjan, który był prezydentem Armenii przed Sarkisjanem, a obecnie jest jednym z liderów opozycji przeciwko Paszynianowi.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

27 września 2020 konflikt karabaski ponownie eskalował do postaci pełnowymiarowej wojny. Azerbejdżan rozbił w niej obronę Ormian. Interwencja Rosji sprawiła, że w nocy z 9 na 10 listopada 2020 roku Armenia przy mediacji zawarła porozumienie rozejmowe z Azerbejdżanem, które jest gwarantowane przez Moskwę. Zawiera ono decyzje niekorzystne dla Ormian w Górskim Karabachu. Wszystkie rejony wokół regionu, które Ormianie kontrolowali od początku lat 90 przeszły pod kontrolę Baku, tak jak i około jednej trzeciej nieuznawanej Republiki Górskiego Karabachu z miastem Szuszą. Pozostała w rękach Ormian część Górskiego Karabachu została przekazana pod kontrolę rosyjskich sił rozjemczych. Armenia zobowiązała się przy tym zapewnić Azerbejdżanowi niezakłóconą komunikację przez swoje terytorium z jego eksklawą – Nachiczewańską Republiką Autonomiczną.

news.am/kresy.pl

 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz