Tysiące zwolenników byłego przywódcy Boliwii – Evo Moralesa zgromadziło się w okolicy gmachów rządowych, by domagać się odejścia obecnego prezydenta.

Trudna sytuacja gospodarcza południowoamerykańskiego państwa przerodziła się ostatnio w niedobory dostaw żywności. Jej deficyt w dużych miastach spowodował wybuch protestów społecznych. Przewodzą im zwolennicy Evo Moralesa, prezydenta Boliwii z lat 2006-2019. Protestujący obwiniają za sytuację obecnego prezydenta kraju, liberała Rodrigo Paza, sprawującego władzę od zeszłorocznych wyborów.

Paz wdrożył politykę cięcia wydatków budżetowych poprzez likwidacji subsydiowania paliwa. Odbiło się to natychmiast na cenach. W państwie o wysokim poziomie ubóstwa tłumaczenia prezydenta o konieczności zrównoważenia budżetu nie okazały się przekonującego dla dużych grup społecznych.

Ruch protestacyjny rozpoczął się od postulatu ogólnokrajowego związku zawodowego domagającego się podwyżek płac. Następnie dołączyli do niego rolnicy, wściekli z powodu niskiej jakości paliwa, jak twierdzi Associated Press. W końcu przyłączyli się górnicy. Przemysł wydobywczy odgrywa w Boliwii ważną rolę.

Sposobem protestów stały się blokady dróg. W ciągu ostatnich 16 dni taktyka protestacyjna unieruchomiła około 5 tys. ciężarówek na autostradach.

W poniedziałek zwolennicy Moralesa zakończyli swój sześciodniowy marsz z wyżyn i zgromadzili się w La Paz i ruszyli pod gmachy głównych organów władzy. Policja postanowiła powstrzymać ich zanim dotrą do celu. Funkcjonariusze użyli przeciwko protestującym gazu łzawiącego. By łatwiej stłumić wystąpienia administracja Paza przerzuciła do La Paz także oddziały wojska.

 

 

“Ojczyzna albo śmierć”, “Zwyciężymy” – Al Jazeera zrelacjonowała okrzyki manifestantów. Wprost podnieśli postulat rezygnacji obecnego prezydenta.

Sytuacja raczej nie zmierza ku uspokojeniu w związku z tym, co katarska telewizja opisała jako najgorszy kryzys gospodarczy w Boliwii od 40 lat.

apnews.com/kresy.pl

 

 

Tagi: , , , ,
forma płatności