Rosną napięcia militarne w spornym regionie Górskiego Karabachu. Nieuznawana republika miejscowych Ormian ogłosiła częściową mobilizację.

Prezydent Republiki Górskiego Karabachu Araik Aratiunjan podpisał w środę dekret o częściowej mobilizacji. Dekret obowiązuje z dniem podpisania, jak podał portal News.am powołując się na służbę prasową Aratiunjana.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

4341.49 PLN    (19.73%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Powodem decyzji prezydenta nieuznawanej ormiańskiej republiki jest zaostrzenie sytuacji militarnej w spornym regionie do jakiego miało dojść 1 sierpnia. Karabascy Ormianie twierdzą, że tego dnia żołnierze Azerbejdżanu mieli przeprowadzić pierwsze ataki na pozycje sił zbrojnych Republiki Górskiego Karabachu w północnej i północnozachodniej części linii rozgraniczenia, jak przytoczył portal Radia Wolna Europa. Według Aratiunjana walki miały tego dnia ustać. Ministerstwo Obrony Azerbejdżanu zaprzeczyło tego dnia, że podległe mu siły dopuściły się jakichkolwiek agresywnych działań.

Niemniej, jak twierdzą siły zbrojne Republiki Górskiego Karabachu, w środę Azerbejdżanie po raz kolejny atakowali ich pozycje.

„3 sierpnia od godziny 09:00 jednostki azerbejdżańskie, rażąco łamiąc reżim zawieszenia broni, ostrzeliwały pozycje bojowe Armii Obrony [Górskiego Karabachu] i miejsce stałego rozmieszczenia jednej z jednostek wojskowych. Oprócz broni strzeleckiej różnego kalibru przeciwnik używał także moździerzy, granatników i dronów uderzeniowych, w wyniku czego śmiertelnie ranni zostali żołnierze kontraktowi Gurgen Galerowicz Gabrielian i Artur Juriewicz Chaczatrian” – oświadczenie sił Stepanakertu przytoczył portal news.am.

Tym razem Baku nie zaprzeczyło atakom. Ministerstwo Obrony Azerbejdżanu opublikowało nawet nagranie ataku drona na jednostkę karabaskich Ormian.

W wyniku działań Azerbejdżan kolejnych 14 ormiańskich żołnierzy odniosło obrażenia o różnym nasileniu. Około godziny 18 sytuacja miała się uspokoić. Stacjonujące w regionie rosyjskie siły rozjemcze miały podjąć się działań na rzecz przerwania walk.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

27 września 2020 roku doszło w Górskim Karabachu do eskalacji zbrojnej w postaci pełnowymiarowej wojny. W toku trwających półtora miesiąca walk Ormianie ponieśli militarną klęskę. W nocy z 9 na 10 listopada Armenia przy mediacji Rosji zawarła porozumienie rozejmowe z Azerbejdżanem, które jest gwarantowane przez Moskwę. Zawiera ono decyzje niekorzystne dla Ormian w Górskim Karabachu. Wszystkie rejony wokół regionu, które Ormianie kontrolowali od początku lat 90 przeszły pod kontrolę Baku, tak jak i około jednej trzeciej terytorium samej Republiki Górskiego Karabachu z miastem Szuszą. Na pozostałym terenie jej Ormianie sprawują cywilną administrację, ale kontrolę militarną sprawuje faktycznie kontyngent rosyjskich sił pokojowych, których wprowadzenie zostało zapisane w porozumieniu rozejmowym.

Czytaj także: Krew i ziemia czyli nowa odsłona starego konfliktu

Republika Górskiego Karabachu powstała w wyniku zbrojnego powstania zamieszkujących region Ormian przeciw władzom Azerskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W latach 1990-1994 w krwawej wojnie Ormianie, przy wsparciu władz Armenii obronili swoją niezależność od Baku, jednak państwowość Republiki Górskiego Karabachu nie jest uznawana przez żadne państwo na świecie. Górski Karabach utrzymuje natomiast ścisłe związki z Armenią, która wspiera go politycznie, militarnie i ekonomicznie. Były prezydent i premier Armenii Serż Sarkisjan wywodzi się Górskiego Karabachu, w czasie wojny o jego niezależność, w latach 1992-1993 był ministrem obrony nieuznawanej republiki. Porozumienie z 9 listopada w praktyce podważyło podmiotowość polityczną republiki.

Czytaj także: Etniczna mina pod Związkiem Radzieckim – źródła wojny w Górskim Karabachu

rferl.org/news.am/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz