Krzysztof Bosak skrytykował stanowisko polskiej placówki w Kijowie po decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek ukraińskiej armii imienia „Bohaterów UPA”. Wicemarszałek Sejmu ocenił, że kierownik placówki powinien zostać odwołany. „Co to w ogóle za piep***nie?” — powiedział polityk Konfederacji.
Krzysztof Bosak był pytany w poniedziałkowym programie „Poranny ring” Super Expressu o reakcję Polski na decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Chodzi o nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA”.
Polityk Konfederacji przypomniał, że jego ugrupowanie domagało się w Sejmie odwołania kierownika polskiej placówki na Ukrainie Piotra Łukasiewicza.
„Na posiedzeniu Sejmu wezwaliśmy, żeby odwołać kierownika placówki, pana Łukasiewicza, byłego kandydata do europarlamentu z partii Wiosna Roberta Biedronia, który reprezentuje nasze państwo w Kijowie. Zamiast zdecydowanie się wypowiedzieć, powiedzieć: »dość tego, nie akceptujemy tego«, to on zaczął rozmydlać sprawę, mówić, że każdy naród wybiera swoich bohaterów. Co to w ogóle za piep***nie?” — mówił Bosak.
Wicemarszałek Sejmu ocenił, że Łukasiewicz nie powinien dalej reprezentować Polski w Kijowie.
„Ten człowiek powinien natychmiast wrócić do Warszawy i nie reprezentować państwa polskiego. Doszło do tego, że rzecznik MSZ korygował jego stanowisko jako tego, który reprezentuje państwo polskie w Kijowie. Przecież to jest kabaret” — stwierdził Bosak.
Polityk dodał, że Polska powinna najpierw uporządkować własne stanowisko, zanim będzie wywierała presję na stronę ukraińską.
„Zamiast ustawiać pewne rzeczy wobec Ukraińców, zróbmy porządek najpierw u siebie. Jak zrobimy porządek u siebie, wtedy możemy wywierać presję” — powiedział.
Sprawa dotyczy komunikatu polskiej placówki w Kijowie, która po decyzji Zełenskiego oświadczyła, że „niektóre postacie uznawane w Ukrainie za symbole antysowieckiego ruchu oporu są w polskiej pamięci historycznej postrzegane jako osoby odpowiedzialne za zbrodnie wojenne i mordy na ludności polskiej”.
W tym samym stanowisku stwierdzono jednak, że „każde państwo ma prawo kształtować własną pamięć historyczną i wybierać swoich bohaterów, przy świadomości konsekwencji takich decyzji w relacjach międzynarodowych”.
Inaczej sprawę ujął rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór. W oświadczeniu podkreślił, że resort „jednoznacznie negatywnie” ocenia nadanie ukraińskiej jednostce imienia „Bohaterów UPA”.
„Ta decyzja rani pamięć o ofiarach tej organizacji i uderza w dialog między naszymi nagrodami. Może być wykorzystana przez propagandę Rosji, która chce nas podzielić i podważyć wsparcie dla broniącej się Ukrainy. Kwestię tę podnosimy w rozmowach z partnerami z Ukrainy” — oświadczył Wewiór.
Zobacz: Nawrocki nie zmieni zdania ws. orderu dla Zełenskiego. Teraz ruch po stronie Tuska
Czytaj: Ambasador Ukrainy wezwany do MSZ. Polska protestuje po decyzji o „bohaterach UPA”
youtube.com / dorzeczy.pl / Kresy.pl
































