W Organizacji Narodów Zjednoczonych przedstawiono raport na temat sytuacji humanitarnej w targanym wojną Jemenie.

Asystent sekretarza generalnego ONZ do spraw humanitarnych i zastępca koordynatora pomocy kryzysowej Ramesh Rajasingham wystąpił w środę przed Radą Bezpieczeństwa raportując o sytuacji w Jemenie, w którym od lat toczy się wojna domowa. Uznał on, że by gasić kryzys humanitarny potrzebne jest dodatkowych 3,9 mld dol. funduszy, podał portal telewizji Al Jazeera.

Przekaż swój 1% na Kresy.pl

Fundacja Kompania Kresowa KRS 0000350493
Przekaż 1% podatku

Rajasingham poinformował, że tylko w ciągu ostatniego miesiąca na skutek działań bojowych w Jemenie zginęło lub zostało rannych ponad 350 cywilów. 15 tys. ludzi musiało opuścić swoje domy. Przedstawiciel ONZ ocenił, że pomocy wymaga 16 mln Jemeńczyków, czyli ponad połowa mieszkańców kraju.

„Wzywam wszystkich darczyńców do podtrzymania – a jeśli to możliwe, do zwiększenia – ich wsparcia w tym roku” – powiedział Rajasingham. Podkreśli przy tym, że wsparcie humanitarne dla Jemeny w ostatnich latach kurczy się, łącznie z tym najbardziej podstawowym zapewnianym przez Światowy Fundusz Żywnościowy (WFP). „Inne ważne programy, w tym zapewniania wody, ochrony zdrowia reprodukcyjnego, również zostały zmuszone do ograniczenia lub zamknięcia w ostatnich tygodniach z powodu braku funduszy” – stwierdził Rajasingham.

Hans Grundberg, wysłannik sekretarza generalnego ONZ do spraw Jemenu, powiedział natomiast Radzie Bezpieczeństwa, że strony konfliktu „podwajają opcje militarne”. „Siedem lat na drodze wojny, panujące przekonanie wszystkich walczących stron wydaje się być takie, że zadanie wystarczających strat drugiej stronie zmusi ją do poddania się. Jednak na polu bitwy nie można znaleźć trwałego, długoterminowego rozwiązania” – uznał Grundberg, który wezwał strony jemeńskiego konfliktu do podjęcia rozmów.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Po obaleniu wieloletniego autokratycznego przywódcy Jemenu Ali Abdullaha Saliha, ruch dyskryminowanych dotąd szyitów-zajdytów, Ansarullah, określany też, od nazwiska klanu przywódców, Huthi, pod koniec 2011 roku podjął ofensywne działania zbrojne. Wobec faktycznego krachu jemeńskiej państwowości pod koniec 2014 roku Huthi przejęli władzę nad stolicą Jemenu Saną i rozwiązali dotychczasowe władze. Prezydent Abd Rabbuh Mansur Hadi w 2015 roku został wzięty w areszt domowy przez szyitów. Uwolniony, uciekł do Adenu – metropolii na południu kraju, a następnie do Arabii Saudyjskiej. Tam przekonał Saudyjczyków do interwencji zbrojnej. Ci skorzystali z okazji, gdyż Huthi są sojusznikiem ich czołowego rywala w regionie – Iranu.

26 marca 2015 roku Arabia Saudyjska rozpoczęła naloty na Jemen. Jest popierana przez USA, Wielką Brytanię. Do zbrojnej interwencji włączyły się także Zjednoczone Emiraty Arabskie. Huthi konsekwentnie prowadzą ataki na strategiczne obiekty na terytorium Arabii Saudyjskiej: lotniska, bazy wojskowe, instalacje naftowe.

W ramach konfliktu doszło również do konsolidacji południowojemeńskich separatystów odwołujących się do tradycji istniejącej w latach 1967-1990 Ludowo-Demokratycznej Republiki Jemenu, jedynego komunistycznego państwa arabskiego.

aljazeera.com/kresy.pl

 

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz