Białoruska opozycyjna grupa hakerów poinformowała, że zaszyfrowała niektóre systemy komputerowe białoruskiej kolei państwowej. Hakerzy podali, że ma to związek z transportowaniem koleją rosyjskich wojsk na Białoruś.

Grupa określająca się mianem „Cyberpartyzanci” ogłosiła w poniedziałek, że zaszyfrowała większość serwerów, baz danych i stacji roboczych Białoruskich Kolei, aby spowolnić i zakłócić ich działanie. Hakerzy zaznaczyli, że zniszczyli kopie zapasowe. Swoją kampanię nazwali „Piekło”.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8139.32 PLN    (36.99%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Jak twierdzą, automatyka i systemy bezpieczeństwa celowo nie zostały objęte cyberatakiem w celu uniknięcia wypadków. Grupa twierdzi, że jest gotowa przywrócić normalny tryb działania systemów pod warunkiem zwolnienia 50 więźniów politycznych, którzy najbardziej potrzebują pomocy medycznej. Drugi warunek, który postawili, to wstrzymanie rozmieszczenia na Białorusi rosyjskich wojsk.

Agencja Reutera, która odnotowała oświadczenie „Cyberpartyzantów”, nie była w stanie potwierdzić prawdziwości ich twierdzeń. Faktem jest, iż białoruskie koleje poinformowały, że zakup biletów drogą elektroniczną jest niemożliwy z „przyczyn technicznych” i że pracują nad przywróceniem swoich systemów. Klientom polecono, by kupowali bilety offline.

Juliana Szemietowiec, która przedstawiła się jako rzeczniczka „Cyberpartyzantów”, przekazała agencji Reutera, że atak prawdopodobnie wpłynął na transport kolejowy. Powiedziała, że ​​miało to na celu zapobieżenie ruchom rosyjskich wojsk rosyjskich. Nie jest jasne, czy tak rzeczywiście się udało.

Białoruski niezależny portal Zerkalo.io podał, że zakup biletów Białoruskich Kolei drogą elektroniczną nie był możliwy także we wtorek. Źródło zaznajomione z sytuacją anonimowo potwierdziło portalowi, że w poniedziałek doszło do usterki systemów i „niczym nie dało się zarządzać”. Według rozmówcy Zerkalo.io miało to wpływ na pracę kolei. Osoba ta nie sprecyzowała, jaki był to wpływ. Obecnie według tej osoby „wszystko jest w porządku”.

„Cyberpartyzanci” wcześniej przyznawali się do paraliżowania rządowych stron internetowych, włamywania się do baz danych ministerstwa spraw wewnętrznych i wewnętrznych rządowych baz danych oraz ujawniania nazwisk i danych osobowych funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa.

PRZECZYTAJ: Cyberpartyzanci walczą z Łukaszenką. Straszą milicjantów wykorzystaniem SI do ujawniania ich tożsamości

Kresy.pl / reuters.com / news.zerkalo.io

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz