Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, minister Michał Dworczyk powiedział w środę w „Sygnałach Dnia” na antenie Programu 1 Polskiego Radia, że rząd „na ile to możliwe” pomaga Polakom prześladowanym przez białoruskie władze.

Dworczyk skomentował w środę w Programie 1 Polskiego Radia aktualną sytuację mniejszości polskiej na Białorusi. „To wstrząsające, że dyktator zza wschodniej granicy mści się na własnych obywatelach, prześladuje własnych obywateli tylko dlatego, że są innej narodowości, w tym wypadku chodzi o narodowość polską” – powiedział Dworczyk.

Zapytany o to, czy wsparcie polskiego rządu dla represjonowanych Polaków nie jest zbyt małe, szef kancelarii premiera odpowiedział: „Staramy się pomagać na tyle, na ile to jest możliwe w tej trudnej sytuacji”. Dworczyk przekonywał, że rząd traktuje tę sprawę priorytetowo.

Michał Dworczyk odniósł się do sytuacji Polaków na Białorusi także w trakcie środowego wywiadu dla Radia Wnet. W jego ocenie „mamy do czynienia z antypolską nagonką prowadzoną przede wszystkim przez państwowe media a także przez urzędników”, a Polacy są prześladowani wyłącznie z powodu swojej narodowości. Wspominał o nawiedzaniu przez prokuratorów i białoruskich urzędników ds. ideologicznych szkół języka polskiego oraz o represjach i aresztach wobec działaczy polskiej mniejszości. „Ma miejsce nagonka i wzmożone represje” – oceniał minister. Jego zdaniem władze białoruskie chcą wzbudzić „złe emocje” Białorusinów wobec obywateli Białorusi narodowości polskiej. „Mam nadzieję, że to się nie uda” – dodawał.

Pytany o konkrety w sprawie sytuacji Polaków Dworczyk zapewniał, że Polska nie zostawi rodaków na Białorusi bez pomocy, ale jednocześnie wskazywał na trudności, jakie wiążą się z istnieniem w tym kraju systemu autorytarnego. „To jest bardzo duże wyzwanie i trudny partner do jakiegokolwiek dialogu” – mówił Dworczyk.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Od miesiąca na Białorusi trwa fala represji wymierzonych w działających w tym państwie Polaków. Jak poinformowaliśmy 9 marca, zaczęło się od wyrzucenia z Białorusi polskiego konsula z Brześcia Jerzego Timofiejuka, który 28 lutego br. wziął udział w lokalnych obchodach Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, co białoruskie władze propagandowo przedstawiły jako czczenie „bandytów” odpowiedzialnych za „ludobójstwo Białorusinów”. Skromne obchody były organizowane przez Forum Polskich Inicjatyw Lokalnych Brześcia i Obwodu Brzeskiego, którym kieruje Anna Paniszewa.

Prokuratura brzeska wszczęła postępowanie w sprawie „podżegania do nienawiści na tle narodowościowym” oraz „rehabilitacji nazizmu” do jakiego miało dojść w trakcie wspomnianych obchodów ku czci żołnierzy wyklętych zorganizowanych przez Forum Paniszewej. Prokuratura miasta Brześcia twierdzi, że „pod pretekstem świadczenia usług informacyjnych i kulturalno-oświatowych z udziałem co najmniej 20 nieletnich uczniów i młodych mieszkańców Brześcia byli gloryfikowani zbrodniarz wojenni, włączając Romualda Rajsa, znanego pod pseudonimem <<Bury>>” – zacytował Reform.by. Polska dyplomacja, której przedstawiciel brał udział w zebraniu, zaprzecza by na spotkaniu w Polskiej Szkole Społecznej im. R. Traugutta sławiono akurat „Burego”.

W ramach fali represji wymierzonych w polskich aktywistów prezes niezależnego Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys usłyszała 24 marca wyrok 15 dni aresztu za zorganizowanie tradycyjnego festynu z okazji dnia Św. Kazimierza. Później prokuratura wszczęła wobec Borys postępowanie karne o „umyślne działania nakierowane na wzbudzanie wrogości na tle narodowościowym i religijnym, i konfliktów ze względu na cechy narodowościowe, religijne, językowe i innej przynależności społecznej, a także rehabilitację nazizmu”.

25 marca wobec niej i innych działaczy ZPB wszczęto postępowanie z tego samego poważnego paragrafu co wobec Paniszewej – podżegania do nienawiści na tle narodowościowym. Tego dnia zatrzymano Andrzeja Poczobuta oraz działaczkę Związku z Lidy Irenę Biernacką, której już wcześniej białoruskie służby groziły wydaleniem z kraju. W ich mieszkaniach białoruskie służby przeprowadziły rewizje, podobnie jak w mieszkaniu Marii Tiszkowskiej, prezes Oddziału ZPB w Wołkowysku. Później przystąpiono do trwającego przez 7 godzin przeszukiwania siedziby Zarządu Głownego ZPB w Grodnie i redakcji mediów ZPB. Zrewidowano także prowadzone przez ZPB szkoły społeczne w Lidzie i Wołkowysku.

Jak podał portal ZnadNiemna.pl, wszystkich tych czynności białoruska milicja dokonała na zlecenie Prokuratury Generalnej Republiki Białorusi w ramach wszczętej sprawy karnej przeciwko prezes Związku Polaków na Białorusi Andżelice Borys  oraz „innym osobom”, którymi się okazali członkowie Zarządu Głównego organizacji: Andrzej Poczobut oraz prezes Oddziału ZPB w Lidzie Irena Biernacka i prezes Oddziału ZPB w Wołkowysku Maria Tiszkowska.

Kresy.pl / polskieradio24.pl / wnet.fm

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jazmig
    jazmig :

    Niech Dworczyk nie podskakuje, bo jak się baćka wścieknie, to zaatakuje Polskę i po tygodniu białoruskie czołgi będą nad Odrą i Nysą.

    Dyktator Białorusi postępuje racjonalnie, jego państwo funkcjonuje sprawnie, radzi sobie z pandemią znacznie lepiej niż Polska pod dyktaturą Kaczyńskiego.

  2. jaro7
    jaro7 :

    „To wstrząsające, że dyktator zza wschodniej granicy mści się na własnych obywatelach, prześladuje własnych obywateli tylko dlatego, że są innej narodowości, w tym wypadku chodzi o narodowość polską” tak „geniuszu”to efekt waszej wspaniałej(ironia)polityki wschodniej.ONI będą cierpieć a wy dalej machać szabelką.