W wywiadzie dla grodzieńskiego portalu jeden z kandydatów na prezydenta Białorusi Walerij Cepkało opowiedział się za tym by w dwóch szkołach z polskim językiem nauczania znacznie ograniczyć jego stosowanie.

Cepkało udzielił wywiadu lokalnemu portalowi Hrodna Life. Jego dziennikarz zapytał polityka o to „jaka powinna być polityka wobec mniejszości narodowych na Białorusi” przy okazji wspominając o tym, że władze sztucznie zaniżały liczbę przyjęć do jedynych szkół nauczających na Białorusi w języku polskim: Szkoły nr 36 w Grodnie i Szkoły nr 8 w Wołkowysku.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Rzeczywiście, Polacy są chyba największą mniejszością narodową na Białorusi” – odpowiedział Cepkało by natychmiast dodać – „Ja nie wyobrażam sobie jak można nauczać główne przedmioty w narodowych językach [mniejszości]”. By podkreślić swój sprzeciw wobec istnienia szkół nauczających w językach mniejszości narodowych Cepkało stwierdził – „Praktyka większości państw świata pokazuje, że większość głównych przedmiotów jest nauczana w językach państwowych, a języki mniejszości narodowych mogą być nauczane oddzielnie. Za granicą są szkoły z nauczaniem w językach zagranicznych, ale one są zwykle przeznaczone dla cudzoziemców”.

Jak powtórzył Cepkało – „Według mojego głębokiego przekonania główne przedmioty należy nauczać w językach państwowych”. Status języka państwowego mają na Białorusi języki rosyjski i białoruski. Według polityka tylko „literatura, język [ojczysty], niektóre przedmioty humanistyczne powinny być w języku polskim”. Jak stwierdził taki wybór jest „oparty na praktyczności” ponieważ „powinniśmy orientować obywateli Białorusi na uzyskiwania wykształcenia na Białorusi”. Cepkało tłumaczył, że „Język polski w szkole oznacza, że ​​człowiek wyjedzie potem do Polski, ponieważ nie będzie mógł wstąpić [na uczelnię] na Białorusi z powodu braku znajomości terminologii. Programiści na Białorusi znają angielski i nie chcą jechać do Polski, ponieważ mają tutaj lepsze warunki”. Polityk doszedł więc do wniosku, że „lepiej jest promować wszędzie angielski. Żeby 20-30 proc. przedmiotów na uniwersytetach nauczanych było w języku angielskim”.

Mimo, że na Białorusi mieszka oficjalnie 295 tys. Polaków, w państwie tym działają tylko dwie szkoły publiczne z polskim językiem nauczania. Ostatnią grupę przedszkolną pracującą w polskim języku w Grodnie władze białoruskie zamknęły jeszcze w 2015 roku. Przez lata lokalna administracja blokowała przyjmowanie dzieci wszystkich chętnych rodzin do polskiej szkoły nr 36 w Grodnie. Po protestach lokalnej polskiej społeczności i działaniach władz Polski w 2018 roku do grodzieńskiej szkoły przyjęto wszystkie zgłoszone dzieci, inaczej niż w szkole w Wołkowysku. W 2019 r. do polskiej szkoły w Grodnie ponownie nie przyjęto wszystkich chętnych dzieci. W tym roku rekrutacja na razie jest otwarta.

Rząd Białorusi zaakceptował też projekt nowelizacji ustawy oświatowej, który w przypadku uchwalenia przez białoruski parlament będzie oznaczał rusyfikację bądź białorutenizację nauczania w polskich placówkach. Rząd Białorusi zaakceptował też projekt nowelizacji ustawy oświatowej, który w przypadku uchwalenia przez białoruski parlament będzie oznaczał rusyfikację bądź białorutenizację nauczania w polskich placówkach. O zagrożeniach z związanych z projektem nowego Kodeksu Oświatowego pisaliśmy już w 2018 roku. Szczegółowo wyjaśniał ich charakter dla naszego portalu zasłużony polski działacz społeczny z Grodna, Wiesław Kiewlak. Założona przez Polaka z Lidy Fundacja Młode Kresy w 2017 roku zorganizowała pod ambasadą Republiki Białoruś w Warszawie pikietę przeciw planowanemu uszczupleniu praw oświatowych rodaków.

hrodna.life/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz