Decyzja prezydenta Kazachstanu o odwołaniu rządu, obniżeniu cen gazu LPG, a także wprowadzenie stanu wyjątkowego nie uspokoiły protestujących. Doszło do starć z policją, zaatakowano i podpalono m.in. ratusz w Ałmaty.

W środę rano prezydent Kazachstanu, Kasym-Żomart Tokajew, odwołał dotychczasowy rząd premiera Askara Mamina i wprowadził na dwa tygodnie stan wyjątkowy zarówno w Ałmaty, jak i na zachodzie kraju.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

5170.41 PLN    (23.5%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Przypomnijmy, że od 2 stycznia br. w Kazachstanie dochodzi do masowych, niesankcjonowanych protestów w związku z podwyżką cen paliwa. Protesty rozpoczęły się w miastach Żangaözen i Aktau na zachodzie kraju, a we wtorek ludzie wyszli na ulice w szeregu miejscowości w całym Kazachstanie. Przyczyną mitingów jest podwyżka cen gazu LPG o 100 proc., która weszła w życie od Nowego Roku. Uczestnicy zgromadzeń zaczęli też wysuwać postulaty takie jak poprawa bytu ludności czy ustąpienia rządu. We wtorek prezydent Tokajew wezwał protestujących, by nie podążali za wezwaniami „destruktywnych osób zainteresowanych podważaniem stabilności i jedności społeczeństwa”. Zapowiedział też, że w środę omówi z rządem temat sytuacji społeczno-gospodarczej w kraju. Potwierdził też decyzję o rezygnacji z podwyżki cen gazu.

Kazachski prezydent poinformował, że przyjął rezygnację rządu Mamina, jednocześnie polecając przywrócenie kontroli cen gazu LPG oraz rozszerzenie jej na inne rodzaje paliw, a także dobra „ważne dla społeczeństwa”, co ma dotyczyć istotnych kategorii żywności. Ponadto, obwinił dotychczasowy rząd, a także koncerny paliwowe za trudną sytuację w kraju. Zapowiedział też, że system polityczno-gospodarczy Kazachstanu pozostanie niezmieniony.

Wcześniej, w nocy z wtorku na środę, w Ałmaty doszło do zamieszek i starć policji z tysiącami demonstrantów, domagających się dymisji rządu, który obwiniają za sytuację. Według stacji Al-Jazeera, niektórzy wzywali też całkowitego odejścia z polityki wcześniejszego, wieloletniego przywódcy Kazachstanu, Nursułtana Nazarbajewa. Stacja ta podaje też, że w kraju nie działają aplikacje społecznościowe, w tym Signal i Telegram, a dwa niezależne portale prawdopodobnie zostały zablokowane.

Część protestujących zaatakowała siedzibę władz Ałmaty. Policja użyła gazu łzawiącego i granatów hukowych, żeby ich odeprzeć. Demonstrantów siłą wyparto z Placu Republiki, centralnego placu Ałmaty. Podpalono co najmniej jeden samochód policyjny. O zamieszkach informował też korespondent agencji Tass, według którego co prawda na ulicach pozostali ludzie, jednak kulminacja protestów minęła. Do wystąpień doszło też w stolicy kraju, Nur-Sułtan, a także w Karagandzie.

Na mocy prezydenckiego dekretu, w Ałmaty i w prowincji Mangistau na zachodzie kraju, gdzie wybuchły protesty, wprowadzono na dwa tygodnie stan wyjątkowy oraz godzinę policyjną. Ograniczono też możliwość przemieszczania się i zakazano masowych zgromadzeń.

Protesty wybuchły w Żangaözen w Mangistau na zachodzie Kazachstanu dzień po tym, jak rząd zniósł limity na ceny gazu LPG. W tamtym regionie był on względnie tani i popularny, stanowił w zasadzie podstawowy rodzaj paliwa. Jednocześnie, jego cena ma znaczący wpływ na tamtejsze życie gospodarcze – wszelkie wahnięcia cen mają duży wpływ na ceny żywności, która od początku pandemii koronawirusa mocno podrożała. Decyzja prezydenta sprawiła, że ceny LPG wróciły w Mangistau do limitu 50 tenge (46 groszy) za litr, to mniej niż połowa ceny rynkowej.

Serwis Radia Wolna Europy podaje jednak, że spadek ceny paliwa nie osłabił protestów w regionie. To właśnie z tego względu Tokajew miał wprowadzić stan wyjątkowy i godzinę policyjną.

Według MSW Kazachstanu, w całym kraju za atakowanie budynków rządowych zatrzymano ponad 200 osób. Rannych miało zostać 95 policjantów, przy czym nie podano analogicznej liczby wśród protestujących.

W środę przed południem czasu polskiego agencja Tass poinformowała, powołując się na lokalne media, że protestujący zajęli siedzibę prezydenta w Ałmaty, a także wdarli się do budynku administracji miasta, wzniecając pożar. Część osób miała ze sobą tarcze, kije i pręty metalowe. Doszło do starć z policją.

Agencja cytuje też swoje źródło, według którego lotnisko w Ałmaty zostało otoczone przez służby, ale pracuje. Część źródeł podaje, że w mieście podpalono też siedzibę prokuratury generalnej, a także biuro partii Nazarbajewa.

W Aktobe protestujący podjęli próbę zajęcia siłą siedziby władz miasta, ale zostali odparci przez policję.

Inne nagrania pokazują, że część funkcjonariuszy odmawia wykonywania rozkazów, a nawet przyłącza się do protestujących.

Tass / aljazeera.com / rferl.org / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz