We wtorek 11 maja zakończyła się w Rostocku Krajowa Konferencja Morska, która zdaniem niemieckich związków zawodowych branży metalowej nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Stocznie u naszego zachodniego sąsiada ponownie domagają się wsparcia z pieniędzy publicznych.

Rangę 12. edycji corocznej Nationale Maritime Konferenz (NMK) potwierdził wirtualny udział kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która podkreślała wagę gospodarki morskiej, w tym przemysłu okrętowego, dla kraju i zapewniała o woli wsparcia branży ze strony rządu.

Krytycznie do konferencji odniosła się organizacja związkowa IG Metall Küste.

„Wszyscy zgodzili się, że dramatyczna sytuacja w przemyśle stoczniowym wymaga szybkiego działania. Nie podjęto jednak konkretnych wysiłków w celu zabezpieczenia miejsc pracy i zakładów”, powiedział Daniel Friedrich, kierownik wybrzeżowego okręgu związku zawodowego metalowców. „Za wieloma gołosłownymi deklaracjami muszą teraz szybko pójść czyny. Pracownikom kończy się czas”.

Na początku dwudniowej konferencji, w poniedziałek, doszło do protestów pracowników stoczni w Rostocku i innych miastach w północnych Niemczech.

„Koledzy pokazali, jak poważna jest sytuacja w przemyśle stoczniowym. Oczekują oni od polityków i przedsiębiorstw zdecydowanych działań, aby zabezpieczyć przemysł w Niemczech na dłuższą metę”, powiedział Friedrich.

Jak informuje „Portal Morski”, rząd federalny już w 2020 roku udostępnił pokaźne środki finansowe dla sektora morskiego. „W czerwcu ub.r. uruchomiono w Niemczech bezprecedensowy pakiet bodźców gospodarczych w celu złagodzenia skutków „korona-kryzysu”, który obejmował około miliarda euro bezpośrednio dla przemysłu stoczniowego i na cele modernizacyjne (np. pro-środowiskowe) żeglugi w Niemczech, przy czym beneficjentem pomocy dla żeglugi, przynajmniej częściowo, jest także przemysł okrętowy” – czytamy na portalu.

CZYTAJ TAKŻE: Chiny wstają z kolan. Zagrożą Europie?

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W 2020 roku w Niemczech za „kluczową technologię narodową” uznano także budowę okrętów nawodnych i podwodnych dla marynarki wojennej, przy czym wskazano, że „zamówienia nie muszą być koniecznie przedmiotem przetargu w całej Europie”.

Obecnie chodzi nie tylko o zreperowanie skutków kryzysu wynikłego z pandemii, ale o zaostrzającą się rywalizację ze stoczniami azjatyckimi. Dlatego też m.in. niemieckie stowarzyszenie przemysłu okrętowego VSM wzywa do fundamentalnej debaty na temat rynku stoczniowego. Według VSM wciąż dostępne są szerokie możliwości technologiczne i przemysłowe, które mogą poprowadzić przemysł stoczniowy w Niemczech ku pomyślnej przyszłości. Jednak brak wsparcia w obliczu rosnącej presji na rynku może spowodować nieodwracalne straty.

Niemieckie stocznie nie należą do największych w skali globalnej, ale po odejściu od budowy kontenerowców (co w Niemczech miało miejsce wkrótce po zamknięciu dużych stoczni w Polsce) wyspecjalizowały się w niszowych segmentach rynku, takich jak budowa statków wycieczkowych, luksusowych jachtów czy statków specjalnych. W sektorze wycieczkowców, praktycznie jedynym nie opanowanym jeszcze przez stocznie dalekowschodnie, Niemcy obok Francji i Włoch są jedną z trzech światowych potęg. Kryzys koronawirusowy bardzo mocno uderzył w właśnie w tę branżę, która jeszcze długo będzie „lizać rany”. Zagrożone jest istnienie stoczni w całych Niemczech. 

CZYTAJ TAKŻE: Europejski przemysł apeluje do KE o ochronę przed chińskim „wielkim przejęciem” po pandemii

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak przypomina „Portal Morski”,  szczególnie po zamknięciu dużych stoczni w Gdyni i Szczecinie w 2009 roku, znaczna część polskiego przemysłu okrętowego polegała dotąd na zleceniach ze stoczni niemieckich, na – wykonywane w Polsce w podwykonawstwie – sekcje, bloki i częściowo wyposażone kadłuby.

Niedługo przed niemiecką konferencją morską, pod koniec kwietnia, SEA Europe wystosowała list otwarty do Przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, wzywający do podjęcia natychmiastowych działań zmierzających do ochrony europejskiego przemysłu okrętowego przed nieuczciwą subsydiowaną konkurencją pochodzącą spoza UE.

Taka sytuacja zapewne skłoni ostatecznie rządzących w Berlinie i poszczególnych landach do wsparcia przemysłu okrętowego.

CZYTAJ TAKŻE: Likwidacja stoczni w Świnoujściu. Pracownicy otrzymali wypowiedzenia

Kresy.pl / portalmorski.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz