Janusz Waluś, który w czwartek miał opuścić więzienie w RPA, został ranny wyniku ataku nożownika. Napastnikiem miał być jego współwięzień, który chciał wbić mu nóż w serce.

Zgodnie z ubiegłotygodniową decyzją Trybunału Konstytucyjnego RPA, Janusz Waluś miał zostać uwolniony z więzienia w ciągu 10 dni. Na wolność miał wyjść w czwartek, jednak we wtorek poinformowano, że został ranny w wyniku ataku z użyciem noża.

Południowoafrykańska służba więzienna potwierdziła w komunikacie, że doszło do „niefortunnego incydentu z użyciem noża, z udziałem osadzonego Janusza Walusia”.

„Szczegółowy raport ma zostać przedstawiony w późniejszym etapie, jednak na ten moment można stwierdzić, że stan osadzonego Walusia jest stabilny, a lekarze udzielają mu niezbędnej opieki medycznej” – czytamy w komunikacie.

„Podejrzewa się, że Waluś został pchnięty nożem przez innego osadzonego z tego samego bloku więziennego” – dodano. Zapowiedziano zbadanie sprawy.

Według serwisu TimesLIVE do ataku doszło we wtorek po południu. około godziny 16.00. Źródło tego portalu twierdzi, że sprawca próbował wbić Walusiowi nóż w serce, ale nie trafił.

„(…) Waluś przeżył. Obecnie przebywa w szpitalu. Jego stan jest stabilny” – przekazuje portal, powołując się na swoje źródło. Stabilny stan zaatakowanego potwierdziła też telewizja eNCA, powołując się na rzecznika Służb Więziennych RPA.

Przypomnijmy, że tydzień temu, w poniedziałek 21 listopada, Trybunał Konstytucyjny RPA uchylił decyzję ministra sprawiedliwości Ronalda Lamoli odmawiającą zwolnienia warunkowego Janusza Walusia. Wydając orzeczenie, główny sędzia Raymond Zondo powiedział, że „decyzja ministra była irracjonalna i musi zostać uchylona”.

Więcej o historii Walusia można przeczytać w książce „Wczoraj i dziś Burów” autorstwa Adama Szabelaka. Patronat medialny nad publikacją objął portal Kresy.pl.

Janusz Waluś jest polskim emigrantem do Republiki Południowej Afryki, gdzie trafił w 1981 roku. Prowadził tam ze swoim ojcem i bratem hutę szkła. Po bankructwie ojca Janusz został kierowcą ciężarówki. Po przyjęciu południowoafrykańskiego obywatelstwa w 1986 roku silnie zaangażował się w działalność polityczną i związał się z afrykanerskimi nacjonalistami.

W 1990 roku uwolniono Nelsona Mandelę oraz zalegalizowano działalność  Afrykańskiego Kongresu Narodowego i Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej. Afrykanerscy nacjonaliści stanowczo sprzeciwiali się działaniu czarnoskórych komunistów. 10 kwietnia 1993 roku Waluś zastrzelił Chrisa Haniego, lidera partii komunistycznej.

Zleceniodawcą zabójstwa był był lider Partii Konserwatywnej Clive Derby-Lewis. Wraz z Walusiem został skazany na karę śmierci. W związku ze zniesieniem tej kary w RPA wyrok zamieniono na dożywocie.

W 2015 roku prośba Walusia o odbycie reszty wyroku w Polsce została przekazana przez ambasadę RP w Pretorii do Ministerstwa Sprawiedliwości. 10 marca 2016 sąd w Pretorii orzekł, że Janusz Waluś może w ciągu 14 dni po ustaleniu wysokości kaucji zostać zwolniony warunkowo z więzienia. Sprawę kilka razy przekładano, jednak nie znalazła swojego punktu końcowego.

W marcu 2020 roku, decyzję o pozostawieniu Polaka w więzieniu podjął minister sprawiedliwości i usług penitencjarnych, Ronald Lamola. Minister rozpatrzył całą sprawę na podstawie wniosku Sądu Najwyższego Pretorii z 12 grudnia 2019 roku. Sędziowie nakazali politykowi przeanalizowanie podjętej w styczniu w 2019 roku decyzji o odmowie zwolnienia warunkowego Polaka. Według Lamoli wypuszczenie Walusia oznaczałoby zaprzeczeniu surowości kary zasądzonej w 1993 roku. Waluś zwrócił się do sądu apelacyjnego o uchylenie decyzji Najwyższego Sądu Apelacyjnego o odrzuceniu jego zezwolenia na apelację od wyroku sądu wyższej instancji, który podtrzymał odmowę zwolnienia warunkowego przez Lamolę w marcu 2020 r.

Twitter / Polsatnews.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz