Stacja CNN podała, powołując się na swoje źródła, że w odpowiedzi na niepokojące działania wojskowe Rosji przy granicy z Ukrainą, administracja prezydenta USA rozważa wysłanie na Ukrainę m.in. doradców wojskowych i broni.

Jak podała we wtorek stacja CNN, administracja Joe Bidena rozważa wysłanie na Ukrainę doradców wojskowych i nowego sprzętu, w tym broni, w reakcji na doniesienia strony ukraińskiej. Kijów twierdzi, że Rosja gromadzi siły w pobliżu granic Ukrainy i publicznie ostrzega, że niebawem, być może już w styczniu 2023 r., może dojść do kolejnej rosyjskiej inwazji.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Według źródeł CNN, które mają wiedzę o temacie rozważań administracji USA, amerykańscy dygnitarze przygotowują już swoich sojuszników na możliwość kolejnej agresji ze strony Rosji.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Z tego względu, w rządzie Stanów Zjednoczonych zaczęły się dyskusje dotyczące propozycji wysłania na Ukrainę pakietu pomocowego z bronią śmiercionośną. Według źródeł CNN, chodzi o kolejne systemy przeciwpancernych pocisków kierowanych Javelin oraz moździerze. Ponadto, rozważane jest wysłanie ręcznych systemów przeciwlotniczych Stinger. Departament obrony nalega też na to, żeby wysłać na Ukrainę część sprzętu, który pierwotnie miał trafić do Afganistanu. Dotyczy to m.in. śmigłowców Mi-17, zakupionych przez Amerykanów celem przekazania ich Afgańczykom. Po wycofaniu się z Afganistanu, plany te są już jednak nieaktualne.

Część członków administracji USA ostrzega jednak, że wysłanie systemów Stinger i śmigłowców zostałoby odebrane przez Rosjan jako poważna eskalacja. Są bardziej skłonni do wysłania doradców wojskowych do regionu. Również część komentatorów przestrzega, że wszelka dodatkowa pomoc dla Ukrainy oznacza ryzyko pogorszenia sytuacji.

We wtorek o możliwość wysłania przez USA dodatkowej pomocy Ukrainie pytany był rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow. Przyznał, że nie można tego wykluczyć, „bo to już ma miejsce”. Powiedział, że na Ukrainę wysyłani są doradcy wojskowi, a także broń. Zaznaczył, że wysyłającymi są nie tylko Stany Zjednoczone, ale też inne kraje członkowskie NATO. Pieskow oświadczył, że w oczywisty sposób prowadzi to do dalszego pogorszenia sytuacji na granicy. Oskarżył zarazem Ukrainę o prowokowanie napięć w Donbasie, zaznaczając, że Rosja „nie ma zamiaru nikogo atakować” i nie snuje żadnych agresywnych planów.

Jednocześnie, jak podaje CNN, amerykańscy urzędnicy prowadzą konsultacje ze swoimi europejskimi sojusznikami na temat wdrożenia nowych sankcji. Miałyby one wejść w życie, gdyby Rosja zdecydowała się najechać Ukrainę. Stacja zaznacza też, że administracja prezydenta Bidena i Kongres poważnie biorą możliwość rosyjskiej inwazji. Ma o tym świadczyć m.in. intensyfikacja kontaktów z Ukraińcami, w tym wymiana danych wywiadowczych.

Zwrócono też uwagę na znaczącą zmianę tonu wypowiedzi przedstawicieli władz w Kijowe od czasu, gdy Amerykanie przekazali im pewne informacje. Choć jeszcze na początku tego miesiąca ukraińscy oficjele bagatelizowali doniesienia o gromadzeniu przez Rosję wojsk w rejonie granicy, to teraz np. szef ukraińskiego wywiadu, gen. Kyryło Budanow publicznie ostrzega, że Rosja gromadzi potencjał do ataku, być może już w styczniu.

Jednocześnie, zdaniem części urzędników amerykańskiego resortu obrony nie wiadomo, jakie faktycznie są zamiary Kremla i uważają, że rosyjskie manewry mają na celu raczej zasianie zamętu lub zmuszenie Zachodu do ustępstw, niż są zapowiedzią inwazji. Inne źródła CNN twierdzą, że jeśli ostatecznym celem Władimira Putina jest powstrzymanie zbliżenia Ukrainy z Zachodem, to w grę może wchodzić doprowadzenie do zmiany władzy w Kijowie.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Według ukraińskich ocen wojskowych zaprezentowanych prze serwis The Military Times, ukraiński resort obrony przewidują, że Rosja może wykorzystać liczne batalionowe grupy taktyczne stacjonujące w pobliżu granic Ukrainy do rozpoczęcia ataku z kilku stron, w tym z Krymu. Zdaniem gen. Budanowa, taki atak obejmowałby naloty powietrzne, ataki artyleryjskie i pancerne oraz ataki powietrznodesantowe na wschodzie, desanty morskie w Odessie i Mariupolu oraz „mniejsze wtargnięcie” przez Białoruś.

Przeczytaj: Szef ukraińskiego wywiadu: Rosja planuje atak na Ukrainę z kilku stron. Znamy datę

Wiadomo, że część kongresmenów z Partii Demokratycznej i z Partii republikańskiej zaproponowała wprowadzenie poprawek do budżetu obronnego USA na 2022 rok budżetowy. Miałyby one być odpowiedzią na ostatnie działania strony rosyjskiej. Ostateczna wersja nie jest jednak gotowa.

Zobacz także: „Niepokoi nas coraz większa obecność wojsk rosyjskich”. Morawiecki po spotkaniu z premierem Łotwy

Przypomnijmy, że na początku listopada br. stacja CNN poinformowała, że Stany Zjednoczone uważnie obserwują gromadzenie wojsk rosyjskich w pobliżu granicy z Ukrainą i chcą ustalić co motywuje działania Rosji. Była to odpowiedź na informacje o koncentracji rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą.

Zobacz też: Były szef MON: Wojska rosyjskie i białoruskie podchodziły pod granicę Polski i Litwy na kilkaset metrów [+VIDEO]

CNN / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz