Szef Białoruskiego Państwowego Komitetu Celnego powiedział, że podległe mu służby odkryły i zlikwidowały nielegalny kanał przerzutu broni z Ukrainy do Rosji przez Białoruś.

Podczas poniedziałkowego spotkania z białoruskim prezydentem Aleksandrem Łukaszenką, szef Białoruskiego Państwowego Komitetu Celnego Jurij Seńko poinformował o zamknięciu kanału przerzutu broni z Ukrainy przez Białoruś i Litwę do Rosji. Jak twierdził, poza bronią, tą drogą przemycano też jej części, a także amunicję.

– Cały arsenał został zajęty przez służby specjalne w Rosji – powiedział Seńko podczas spotkania z Łukaszenką. Było ono transmitowane na żywo w białoruskiej telewizji. Urzędnik dodał, że w tym roku białoruskie służby wszczęły trzy razy więcej postępowań dotyczących przemytu broni, niż w analogicznym okresie zeszłego roku.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W jego ocenie, ruch przez białoruską granicę wzrósł w ostatnim roku, w związku z rozwiniętą infrastrukturą i wykorzystaniem technologii. Powiedział, że każdego dnia granice Białorusi przekracza 73 tys. osób, a służby odprawiają 6 tys. ciężarówek i 17 tys. samochodów.

Od stycznia do sierpnia br., Białoruski Państwowy Komitet Celny stwierdził 31 tys. przypadków naruszeń przepisów, czyli o 38 proc. więcej, niż w tym samym okresie w 2018 roku. 129 z nich dotyczyło przemytu narkotyków, a 12 przemytu broni.

Aleksandr Łukaszenko wielokrotnie wypowiadał się na temat „wielkiej ilości broni”, która miała być przemycana na Białoruś z Ukrainy. Ostatnio – we wtorek 3 września na forum antyterrorystycznym w Mińsku, gdzie mówił, że Białoruś przez „potoki broni” była zmuszona z tego powodu zamknąć granicę z Ukrainą „na głucho”.

Słowa te wywołały szybką reakcję strony ukraińskiej. Jak informowaliśmy, rzecznik Państwowej Służba Przygranicznej Ukrainy Andrij Demczenko zaprzeczył słowom białoruskiego prezydenta, zaznaczając, że te i podobne twierdzenia nigdy nie zostały oficjalnie potwierdzone. Zdaniem Demczenki skala przemytu broni przez ukraińsko-białoruską granicę maleje a nie rośnie. Ma o tym świadczyć fakt, iż w ciągu pierwszych 8 miesięcy tego roku na granicy z Białorusią ukraińscy strażnicy graniczni przechwycili 38 sztuk broni, z czego 20 próbowano wwieźć na Ukrainę, a spośród pozostałych tylko jedna sztuka kwalifikowała się jako broń palna.

W listopadzie 2016 roku w rozmowie z rosyjskimi dziennikarzami Łukaszenka twierdził, że „piersią bronimy 1,2 tys. km granicy z Ukrainą, ponieważ napływają stamtąd broń i materiały wybuchowe”. Podobne słowa mówił rosyjskim dziennikarzom na spotkaniu pod koniec 2018 roku. Rok temu nakazał podległym urzędnikom zwiększenie liczby białoruskich strażników granicznych, m.in. z powodu kontrabandy broni z Ukrainy. Na przemyt broni z Ukrainy skarżył się też w rozmowie z byłym prezydentem Ukrainy Wiktorem Juszczenką.

BelTA / themoscowtimes.com / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz