
„Rzeczpospolita”: Patrioty na finiszu - umowa już w marcu?
3 Komentarze
/
Najprawdopodobniej w marcu podpisana zostanie umowa na dostawy…

„Czyż Piłsudski to nie k**wa?”. W Winnicy neobanderowcy „poprawili” tablicę ku czci Piłsudskiego [+VIDEO/+FOTO]
Neobanderowcy z Czarnego Komitetu postanowili „poprawić”…

Kukiz: przypisywanie nam odpowiedzialności za Holokaust jest "etycznym Holokaustem"
Lider ruchu Kukiz'15 w ostrych słowach odniósł się do działań…

Na szlaku Radziwiłłów
Będąc na Litwie trzeba koniecznie odwiedzić Kiejdany. Powinien to uczynić każdy miłośnik Henryka Sienkiewicza, gdyż tu rozegrała się znaczna część akcji „Potopu”. Chodząc po kiejdańskich brukach możemy sobie wyobrazić przynajmniej, gdzie chorąży orszański Andrzej Kmicic wyrzynał zbuntowanych ludzi Oskierki, którzy chcieli uwolnić pułkowników, odmawiających przejścia na stronę Karola Gustawa.

Pod krzyżem w Koniuchach
Jadąc z Solecznik do Ejszyszek powinniśmy zatrzymać się przed Trybańcami, gdzie możemy zobaczyć jeden z pierwszych krzyży Odrodzenia Litwy. Kawałek dalej w Koniuchach znajduje się miejsce pamięci narodowej - to krzyż ku pamięci zamordowanych przez stacjonujący w Puszczy Rudnickiej oddział żydowskiej partyzantki sowieckiej. Grupa dowodzona przez Jaakowa Prennera zabiła ponad stu mieszkańców Koniuch.

W miasteczku Wagnerów
Podróżując po Rejonie Solecznickim należy koniecznie zatrzymać się w Solecznikach. Choć na pozór miasteczko liczące 6772 mieszkańców nie prezentuje się zbyt okazale, to jednak jest ono mocno osadzone nie tylko w świecie legend, ale i historii.

Braha - twierdza zapomniana
Turyści z Polski, odwiedzający Żwaniec i Chocim, a także Okopy św. Trójcy rzadko zaglądają do Brahy, wsi leżącej nad Dniestrem po drugiej stronie fortecy w Chocimiu. Żaden z nich nie wie, że znajdowała się w nim twierdza ziemna, która w dziejach Rzeczypospolitej odegrała większą rolę niż „Okopy św. Trójcy”.

Zofiówka - Jedna z największych atrakcji
Kto był na Środkowej Ukrainie, a nie odwiedził „Zofiówki”, ten nie może mówić, że zna dawne Kresy Rzeczypospolitej. Stanowi ona niewątpliwie jeden z kresowych cudów, świadczących o zasięgu polskiej i europejskiej kultury na Ukrainie.

Chińska wioska nad Dniestrem
Miłośnicy twórczości Henryka Sienkiewicza po opuszczeniu Bakoty, chcąc zobaczyć miejsce, w którym niegdyś znajdowała się stanica, zazwyczaj jadą dalej tą samą drogą, którą pułkownikowa Wołodyjowska dotarła do Chreptiowa.

W ukraińskich Meteorach
Niektórzy określają Bakotę mianem ukraińskich Meteorów, czyli odpowiednika wykutego w skale prawosławnego monastyru, w którym pobożne życie prowadzili mnisi z dala od uciech tego świata, modląc się i pracując. Jest w tym dużo przesady, ale z pewnością Bakotę warto zobaczyć.

Polskie serce Mołdawii
Podróżując po Mołdawii ze Styrczy trzeba koniecznie pojechać do Bielc, stolicy północnych regionów tego uroczego kraju. Drugie po Kiszyniowie miasto, liczące 160 tys. mieszkańców jest najważniejszym ośrodkiem mołdawskich Polaków.

W Serednem u Templariuszy
Każdy kto trafi na Zakarpackie koniecznie powinien odwiedzić Seredne. Jest to tym łatwiejsze, że miejscowość ta leży między Użgorodem a Mukaczewem, czyli dwoma głównymi miastami tego najbardziej specyficznego regionu Ukrainy, stanowi w jakimś sensie jego wizytówkę.

Zasław - trzeci obok Ostroga
Trzecią obok Ostroga i Sławuty magnacką rezydencją leżącą nad Horyniem i związaną z rodami Ostrogskich, Zasławskich i Sanguszków jest Zasław. To jedno z najstarszych miast współczesnej Ukrainy - w listopadzie 1996 r. obchodziło jubileusz dziewięćsetlecia istnienia.

Ze Słowackim do Brzeżan
„Pan Brzeżan w przecudnej mieszkał okolicy...” pisał Juliusz Słowacki w poemacie „Jan Bielecki”, sugerując wyraźnie, że był w tym mieście w czasie podróży po Ukrainie i zaczerpnął z jego murów twórczą inspirację. Niewielu niestety turystów z Polski przyjeżdża sprawdzić czy Brzeżany istotnie leżą w przecudnej okolicy. Szkoda, bo w leżących na uboczu od dzisiejszych wielkich szlaków Brzeżanach można poczuć urok dawnych kresowych miasteczek. Życie toczy się tu wolniej i senniej niż np. w Buczaczu, a nagromadzenie pamiątek po dawnych gospodarzach jest większe niż w innych osadach Zachodniego Podola. Ich stan pozostawia co prawda wiele do życzenia, ale niezależnie od tego robią one wrażenie.

Spacerkiem po Mińsku
Choć na pierwszy rzut oka Mińsk wygląda na typowy socjalistyczny moloch, zabudowany ponurymi gmaszyskami z innej epoki, to mimo wszystko wart jest odwiedzenia.

Mir wraca do życia
Będąc w Nieświeżu , trzeba koniecznie odwiedzić jeszcze Mir. Jeden z największych i najlepiej zachowanych na dzisiejszej Białorusi zespołów zamkowo-pałacowych.

Co zobaczyć w Kiszyniowie?
Będąc w Mołdawii trzeba koniecznie odwiedzić stolicę tego kraju - Kiszyniów, jedyną chyba stolicę postsowieckiej republiki, która w znacznej mierze zachowała swój dawny charakter i najmniej jest zniszczona przez sowiecki monumentalizm.

Zaproszenie do Ostroga
Do Ostroga warto przyjechać. Jest w nim co zobaczyć, choć burze dziejowe mocno nadwerężyły substancję zabytkową tego wołyńskiego miasteczka.

Husiatyn wart jest grzechu
Choć współczesny Husiatyń jest mocno przeorany przez historię i z daleka wygląda jak typowe sowieckie miasto zabudowane blokami, to z pewnością warty jest odwiedzenia.

Krzemienieckie wędrówki
Krzemieńca nie można zwiedzać. Nie wolno tam pojechać z wycieczką turystyczną. W tym mieście trzeba pobyć, spędzić kilkanaście dni i nocy. Pochodzić po okolicy ciepłym latem lub złocistą jesienią. Inaczej nie poczujemy atmosfery tego niewielkiego miasteczka, położonego na skraju Równiny Wołyńskiej.

Nowogródzczyzna
Ziemia
Ziemia Nowogrodzka zawsze przyciągała swoją urodą, malowniczością, pięknymi krajobrazami, nieomal żywcem przeniesionymi z opisów Mickiewicza.
Ziemia Nowogrodzka zawsze przyciągała swoją urodą, malowniczością, pięknymi krajobrazami, nieomal żywcem przeniesionymi z opisów Mickiewicza.

Piłsudczyzna
Jezioro Piorun albo inaczej, jezioro Czerwone znajduje się niedaleko i daleko jednocześnie od Zułowa. Jak to możliwe? Bardzo trudno jest nad nie trafić. Bez miejscowego przewodnika jest to niemożliwe. Jezioro otaczają lasy i bardzo trudno znaleźć w ich gąszczu właściwe ścieżki, a jest ich tam niemało. I te, wydeptane przez człowieka i te, którymi biegają czworonogi. Nie wiadomo, którą wybrać, którędy iść. Najgorzej dojechać tam wiosną i jesienią, kiedy ziemię zalega błoto. Najlepiej wędrować pieszo, ale to wcale niemała odległość.