Braha – twierdza zapomniana


Turyści z Polski, odwiedzający Żwaniec i Chocim, a także Okopy św. Trójcy rzadko zaglądają do Brahy, wsi leżącej nad Dniestrem po drugiej stronie fortecy w Chocimiu. Żaden z nich nie wie, że znajdowała się w nim twierdza ziemna, która w dziejach Rzeczypospolitej odegrała większą rolę niż „Okopy św. Trójcy”.



Wciąż aktualne są słowa dr Antoniego (Rolle), który w III tomie „Zameczków Podolskich” na Kresach multańskich” pisał m.in.: ,,A i Braże należy się choć słówko. Wioseczka smutno wygląda, rzucona nad brzegiem rzeki, składa się z szeregu białych chatek, tuląc się do skromnej cerkiewski o tradycyjnych kopułach zielonych, sadów tu mało – ziemia bowiem nie nadaje się do ich pielęgnowania; naprzeciwko sterczą starej chocimskiej twierdzy czerwone mury, dalej na prawo równina, na której Chodkiewicz i Sobieski walczyli; lasku kędy Kozactwo Sahajdacznego rade w XVII w. przybywało, nie dojrzysz – poszedł na opał, a na jego miejscu wznoszą się liche domki nowego Chocimia…

A jednak był to posterunek ważny na pograniczu multańskim, nie bez znaczenia, także jako przystać na lewym brzegu Tyrrasu. Bez zaprzeczenia, chodził już tą drogą na Wołoszczyznę Tarnowski, hetman w. kor., okopy bowiem ziemne od trzech wieków pod Brahą wzniesione, są dziełem jego hufców, a służyły one ku potrzebie różnorodnych pretensji: zatrzymywali się w nich niejednokrotnie kresowi żołnierze Rzeczypospolitej, aż do upadku kraju; nie masz hetmana, któryby w nich nie stał, choć krótko na czatach”.

Znaczenie Brahy można właściwie ocenić wchodząc do twierdzy w Chocimiu. Z jej naddniestrzańskiego brzegu widać, że pełniła ona rolę swoistego zaplecza twierdzy. W okresie, gdy należała ona do Rzeczypospolitej stanowiła jego bezpośrednie wsparcie w czasie nieprzyjacielskiego oblężenia. Między nią a Brahą saperzy przeciągali most, przez który transportowano do niej świeżą żywność, którą wcześniej dowożono pod eskortą z Kamieńca do Żwańca. Gdy gospodarzami w Chocimiu byli Turcy, ziemne umocnienia Brahy służyły wojskom polskim do jej obserwowania i blokowania. Podczas pokoju między Chocimiem a Brahą istniała utrzymywana przez obie strony przeprawa. Tu bowiem Dniestr był najpłytszy, dlatego właśnie w tym mieście po drugiej stronie Dniestru zbudowana została twierdza, by go strzec."Chocim__51__1"

Armia Rzeczypospolitej traktowała też Brahę jako punkt wypadowy na Mołdawię. Tu po marszu koncentrowały się i osłonięte ziemnymi szańcami wypoczywały wojska, zanim ruszyły na multański brzeg. Z Brahy wyruszył hetman Jan Zamojski, by na wołoskim tronie osadzić Jeremiego Mohyłę. Często rezydował w niej ze swymi hufcami hetman Stanisław Żółkiewski. Toczyły się też w Braże różnorakie negocjacje zwane po staropolsku „odprawianiem traktatów”. Przez wiele lat do Brahy zjeżdżali się też komisarze pograniczni z Ziemi Podolskiej i Wołoszczyzny dla załatwienia spornych spraw.

W okresie, kiedy Podole znalazło się w granicach Turcji, znaczenie Brahy zmalało. Otaczająca szańce wieś uległa wyludnieniu. W drugiej połowie XVIII w. aż do rozbiorów Polski, w Braże stacjonował polski posterunek, wydzierżawiony władzom rosyjskim, które utrzymały tu placówkę, służącą między innymi do przesyłu korespondencji między Petersburgiem a Konstantynopolem. Tędy bowiem biegł główny szlak, a nie jak dzisiaj przez most spinający żwaniecki i chocimski brzeg Dniestru.

Jeszcze przed upadkiem Rzeczypospolitej w Braże jako koronowany „turysta” bawił Stanisław August Poniatowski.

Po upadku Rzeczypospolitej Braha została opuszczona i nigdy już do celów militarnych nie była wykorzystywana, stając się porosłą roślinnością pamiątka dawnych dziejów. Dziś niegdysiejsze szańce pokrywa las i stanowią one coś w rodzaju uroczyska. Patrząc z chocimskiej twierdzy łatwo rozpoznać, gdzie się znajdują. Pokryte lasem wzgórze nad wioską rozciągniętą wzdłuż Dniestru, to właśnie dawne szańce. Jeżeli ktoś chce zobaczyć je z bliska, musi pofatygować się na drugą stronę Dniestru, czyli zjechać przed Żwańcem w lewo. Sama wieś to typowe daczowisko, służące mieszkańcom Kamieńca (oczywiście tym najbogatszym) jako oaza wypoczynku. Większość z nich nie wie nawet, że odpoczywa w historycznym miejscu, które jako włość po raz pierwszy zostało odnotowane już w 1595 r.

Marek A. Koprowski

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz