Ukraińskie władze chciałyby przeprowadzić wybory samorządowe równocześnie na całym terytorium Ukrainy, w tym na terytoriach Donbasu pozostających obecnie poza kontrolą Kijowa – mówi szef MSZ Ukrainy, Wadym Prystajko.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Wadym Prystajko wypowiedział się w kwestii przyszłych wyborów samorządowych w kraju w piątek, na marginesie organizowanej w Kijowie konferencji Yalta European Strategy (YES). Odbyła się ona po raz 16.

Prystajko powiedział, że Ukraina pięć lat temu zaakceptowała porozumienia mińskie, które zakładają zorganizowanie wyborów.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Naszym zdaniem, idealnie, dobrze byłoby przeprowadzić wybory równocześnie na terenie całego naszego kraju, co jak na razie jest niemożliwe. Oni [prorosyjscy separatyści z Donbasu – red.] jak dotąd dwa razy przeprowadzili fałszywe wybory, a my nie uznajemy ich rezultatów. Teraz proponujemy, by wybory zostały przeprowadzone równocześnie w całym kraju, w tym na obszarach okupowanych. Zobaczmy, czy to zadziała, szczególnie w kwestii czasu – powiedział szef ukraińskiej dyplomacji.

Minister przypomniał też, że w 2016 roku były prezydent Petro Poroszenko zgodził się na tzw. formułę Steinmeier, wówczas szefa MSZ Niemiec, obecnie prezydenta tego kraju. Przewiduje ona zmianę ukraińskiej konstytucji tak, by Donbas otrzymał specjalny status, przeprowadzenie tam nowych wyborów i wycofanie rosyjskich wojsk i sprzętu.

– Jako ludzie, którzy stosują się nawet z czymś obiecanym przez naszych byłych prezydentów, musimy wdrożyć formułę Steinmeiera. Obecnie dyskutujemy, w jakiej formie mogłoby to zostać zrobione – powiedział Prystajko. Dodał, że nie ma w tym ani nic ekscytującego, ani niczego, przez co obecny rząd można by oskarżać o zdradę, czy z drugiej strony – uznać za zwycięstwo.

Tzw. formuła Steinmeiera zakładała m.in. równoczesne wdrożenie warunków porozumień mińskich dotyczących zarówno bezpieczeństwa, jak i kwestii politycznych. Dotyczyło to przywrócenia władzom w Kijowie kontroli nad całym terytorium na wschodzie kraju, jednocześnie nadając tej części Donbasu specjalny status i przeprowadzając tam wybory, jednocześnie wdrażając trwałe zawieszenie broni. Poprzednie ukraińskie władze zignorowały tę propozycję, uznając ją za niedoskonałą i zbyt niebezpieczną. Żądały, by przed wyborami Ukraina przejęła kontrolę nad całą granicą na wschodzie według stanu sprzed 2014 roku.

Zdaniem prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, wybory na obszarach Donbasu kontrolowanych przez separatystów mogłyby się odbyć dopiero po tym, jak Rosja wycofa stamtąd swoje oddziały i tylko w ramach prawa ukraińskiego. Zaznaczył, że więcej na ten temat będzie można powiedzieć dopiero, gdy zostanie o tym zdecydowane w ramach formatu normandzkiego. Dla Zełenskiego, priorytetem jest obecnie wymiana jeńców.

– Na pierwszym miejscu jest wymiana ludzi, potem za tym idzie kwestia wycofania wojsk [rosyjskich – red.], potem mówimy o rozdzieleniu wojsk na całym terytorium [Donbasu] – to na obszarze 400 km, a dopiero później możemy rozmawiać o formacie wyborów na okupowanym terytorium – powiedział w piątek ukraiński prezydent. Zełenski nalegał, by szczyt „czwórki” odbył się jeszcze we wrześniu. W czwartek oświadczył, że strony będą rozmawiać o tzw. formule Steinmeiera.

CZYTAJ TAKŻE: Zełenski: wymiana więźniów to krok do zakończenia wojny w Donbasie

Strona rosyjska uważa, że warunkiem powodzenia szczytu normandzkiego jest zrealizowanie trzech punktów: uregulowanie rozgraniczenia sił w rejonach Stanicy Ługańskiej, Zołotego i Petrowskiego, pisemne zatwierdzenie tzw. formuły Steinmeiera jeszcze przed szczytem, a także przygotowanie wstępnego tekstu porozumienia.

Przeczytaj więcej: Kreml określił warunki spotkania Putina i Zełenskiego na szczycie „normandzkim”

Interfax / Unian / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz