Wiceszef MSZ: Europa nie zapomniała o Ukrainie, również dzięki Polsce

W rozmowie nt. polskiej polityki wschodniej opublikowanej przez „Plus Minus”, wiceszef MSZ Marcin Przydacz podkreślał konieczność utrzymania prozachodniego kursu Ukrainy i potrzebę postępu w dialogu historycznym, obarczając tu odpowiedzialnością za regres stronę ukraińską. Mówił też o „pewnym ożywieniu” w relacjach z Białorusią i braku „atmosfery” i „gotowości” do kontaktów na wyższych poziomach politycznych z Rosją.

W weekendowym magazynie „Rzeczpospolitej”, „Plus Minus”, zamieszczono wywiad z wiceministrem spraw zagranicznych ds. polityki wschodniej, Marcinem Przydaczem. Pytany o najważniejsze wyzwania w polityce wschodniej odpowiedział, że jest ich wiele, w tym sytuacja na Ukrainie.

Odnosząc się do wyborów prezydenckich na Ukrainie podkreślił, że Polska będzie współpracować z tym krajem niezależnie od tego, kto w jutrzejszej, II turze wyborów zostanie jej prezydentem. Według wiceministra, gwarantem proeuropejskiego kursu Ukrainy jest ukraińskie społeczeństwo. Dodał, że jest wskazane, by kraj ten szybko się reformował oraz utrzymał proeuropejski i proatlantycki kurs.

Przeczytaj: Ukraiński tygodnik: bez Polski Ukraina nie będzie mogła wyjść ze strefy wpływów Rosji

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Przydacz zaznaczył również, że potrzebne są postępy w dialogu historycznym z Polską. Odnosząc się do regresu w tej kwestii powiedział, że są one wynikiem takich decyzji strony ukraińskiej, jak ustawy gloryfikujące OUN i UPA, które odpowiadają za mordy na Polakach.

Czytaj także: Wiceszef MSZ na Ukrainie: zapewniono mnie, że w sytuacji polskich szkół nic się nie zmieni

Wiceszef MSZ podkreślił jednocześnie, że Europa, między innymi dzięki Polsce, nie zapomniała o Ukrainie. „Zdajemy sobie sprawę, że istnieje niebezpieczeństwo, iż z upływem czasu pewien stan rzeczy może ulec zamrożeniu” – dodał.

Odnosząc się do relacji z Rosją Przydacz podkreślił, że są one trudne, ale utrzymywane. Przypomniał, że niedawno podejmował rosyjskiego ambasadora. „Chciałbym, żeby strona rosyjska wykazywała się podobną otwartością” – dodał.

Wiceminister poinformował też, że w najbliższym czasie będą odbywać się „konsultacje kierunkowych departamentów”, „na takich poziomach, jakie są możliwe”. Przydacz uważa, że obecnie ma ma „ani atmosfery, ani gotowości, żeby realizować je na wyższych, politycznych” poziomach.

Odnośnie Białorusi, wiceszef MSZ powiedział, że według niego po zniesieniu sankcji w 2016 roku „nastąpiło pewne ożywienie relacji”, czego świadectwem mają być spotkania na wysokim szczeblu. Uważa, że skutkuje to m.in zwiększoną wymianą handlową, a tak że postępami w sprawach kultury. W tym kontekście wspomniał o upamiętnieniu Stanisława Moniuszki i Czesława Niemena. Podkreślił, że Polska domaga się pełnej legalizacji Związku Polaków na Białorusi, nieuznawanego przez Mińsk. „Ale żeby móc się domagać, przekonywać, trzeba się najpierw spotkać” – dodał.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Wiceminister był też pytany o sprawę kpt. Romualda Rajsa „Burego”, która wywołała w tym roku wyraźnie krytyczną reakcję Białorusi. Chodziło o wydany w marcu br. komunikat, w którym IPN zweryfikował swoje oceny dotyczące pacyfikacji białoruskich wiosek dokonanych przez oddział pod dowództwem kpt. Romualda Rajsa. Powołując się na znaczny postęp badań naukowych prowadzonych nad tymi wydarzeniami IPN uznał, że konkluzja śledztwa z lat 2002-2005 mówiąca o tym, że działania żołnierzy 3. Wileńskiej Brygady NZW wymierzone w prawosławną ludność białoruską nosiły znamiona ludobójstwa, „nie odpowiada stanowi faktycznemu”. W reakcji na to polski ambasador został wezwany do MSZ Białorusi.

Według Przydacza, w sensie prawnym decyzja IPN jest jedna i przywołał określenie działań oddziału „Burego” przez prokuratora pionu śledczego z 2005 roku. „Strona białoruska to przyjęła. Sprawa jest wyjaśniona. Mamy sygnały, że ostatnie oświadczenie IPN zamyka temat” – powiedział wiceminister w wywiadzie dla „Plusa Minusa”.

PAP / bankier.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    franciszekk :

    Chciałbym podzielić się ciekawą informacją na temat cenzury jaka jest na portalu o podobnej nazwie : Kresy24.
    W moim zamierzeniu było poinformować i nagłośnić o skandalicznym fakcie – umieszczenia na elewacji polskiej szkoły przez Radę Miasta Lwowa popiersia jednego z największych rzeźników Polaków!
    Wielokrotnie byłem banowany nawet PO ostrzeżeniu, że o tej cenzurze powiadomię inne internetowe portale.
    Oto poniżej ostatni mój pisany post:
    Może zacząć od demontażu popiersia z elewacji polskiej szkoły we Lwowie !
    Oto poniżej ADEKWATNY i zarazem DOSKONAŁY przykład działania JEDNEJ strony w stosunku do drugiej!
    Na elewacji polskiej szkoły we Lwowie Rada Miejska Lwowa powiesiła popiersie jednego ze swoich tzw. hieroji – krwawego rzeźnika Polaków.

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Szko%C5%82a_%C5%9Arednia_nr_10_we_Lwowie

    Czy w Polsce takie cuś byłoby możliwe nawet w tzw. pipidówie, miejscowości – dziurze aby wieszać na elewacji szkoły ukraińskiej popiersie np. polskiego poety – Słowackiego?
    Do Cenzorów Kresy24 – jeśli i tym razem zostanę kolejno zbanowany to będzie to nader wyraźny sygnał sprzyjania i popierania PRO-banderowskiej wersji chorego ukraińskiego „patriotyzmu”!.
    Nie omieszkam informować inne internetowe portale o tym wydarzeniu – zbanowaniu KOMENTARZA do artykułu pt. „Stosunki polsko- ukraińskie. Rozminować przeszłość”