Na około 100 okrętach niemieckiej marynarki wojennej, w tym na okrętach podwodnych, zainstalowano rosyjskie systemu nawigacyjne – podała niemiecka gazeta. Zaznacza, że systemy te mogą być wrażliwe na cyberataki.

Jak ujawniła w tym tygodniu niemiecka gazeta „Bild”, niemieckie okręty podwodne wykorzystują do nawigacji rosyjski sprzęt, który ma być wrażliwy na cyber-sabotaż, a nawet grozi „całkowitą utratą operacyjności”.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6638.82 PLN    (30.17%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Sprawa dotyczy pochodzącego z Rosji systemu nawigacyjnego Navi-Sailor 4100, który od 2005 roku zainstalowano na co najmniej 100 jednostkach niemieckiej marynarki wojennej, w tym na okrętach podwodnych. Sprzęt opracowała założona 30 lat temu w Petersburgu firma Transas. Choć w 2018 roku została kupiona przez fińską firmę Wartsilla, to część zajmująca się sektorem obronnym pozostaje w rękach Rosjan.

„Bild” pisze, że stosowany przez system sposób szyfrowania danych nie odpowiada wojskowym standardom w zakresie bezpieczeństwa. Gazeta cytuje też anonimowego oficera, który uważa, że w najgorszym przypadku, w wyniku cyberataku dane nawigacyjne mogą zostać zhackowane – wówczas „okręt może całkowicie utracić zdolność operacyjną”.

Zaznaczono, że system Navi-Sailor jest dość powszechnie używany na cywilnych statkach. Na niemieckich okrętach wojennych instalowano go w czasie, gdy kanclerzem był Gerhard Schröder, który obecnie jest szefem rady dyrektorów projektu Nord Stream 2. Jednak również kolejne niemieckie rządy decydowały się na zainstalowanie rosyjskiego systemu nawigacyjnego na dwóch okrętach podwodnych klasy 212A, U-35 i U-36, które zwodowano w latach 2015-2016.

„Bild” zwrócił się do niemieckiego resortu obrony z pytaniem, czy system od Transas jest wrażliwy na cyberataki. „Rząd podejmuje wielkie wysiłki, by zapewnić bezpieczeństwo w operacyjnych obszarach Ministerstwa Obrony, w zakresie IT, cyberprzestrzeni i crypto-medioów” – odpowiedziało ministerstwo.

Sprawą oburzeni są politycy opozycyjnej niemieckiej partii Zielonych, którzy domagają się od ministerstwa pilnych wyjaśnień w tej sprawie. Chcą też wiedzieć, dlaczego niemiecka marynarka nie korzysta ze sprzętu któregoś z krajów natowskich.

Firma Wartisla podaje na swojej stronie internetowej, że jej firmy zależne zapewniają 35 proc. systemów map elektronicznych wykorzystywanych przez statki i porty na całym świecie, a także 45 proc. sprzętu symulacyjnego, zwykle używanego do szkoleń. Informuje też, że jej sprzęt pokładowy i usługi danych są używane m.in. przez patrolowce flot wojennych i straży przybrzeżnej ponad 100 krajów.

Niemiecki serwis „Deutsche Welle” przypomina, że niedawno, w podobnym przypadku dotyczącym kwestii technologii wrażliwych, rząd Norwegii zablokował sprzedaż do Rosji silników produkowanych przez Bergen Engines, norweską filię Rolls-Royce’a. Uznano, że takie silniki wraz z technologią miałyby „wielkie znaczenie wojskowe dla Rosji”, a ich sprzedaż byłaby sprzeczna z interesami Norwegii i jej sojuszników w zakresie bezpieczeństwa.

Czytaj także: Niemiecko-norweskie porozumienie ws. budowy okrętów podwodnych, bez Polski

dw.com / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz