Stacja RMF FM zwraca uwagę na konkretne zagrożenia, jakie stwarza obecna postać ustawy o głosowaniu wyłącznie w trybie korespondencyjnym. „Niektóre wyłączają udział w wyborach części uprawnionych do tego, niektóre stwarzają także ryzyko korupcyjne”.

Jak informowaliśmy, w poniedziałek Sejm przyjął w pierwszym czytaniu projekt ustawy o organizacji tegorocznych wyborów prezydenckich wyłącznie w formie korespondencyjnej. Reporterzy RMF FM zwrócili uwagę na kilka najpewniej niezamierzonych przez ustawodawcę trudności, czy wręcz zagrożeń, potencjalnie generowanych przez obecne zapisy.

Wspomniana ustawa w artykule 17 przewiduje kary do trzech lat więzienia za niszczenie, uszkadzanie, ukrywanie, przerabianie, podrabianie i kradzież kart do głosowania. Nie przewidziano jednak, mimo poprawek, żadnej kary za obrót kartami, czyli za ich odsprzedawanie. Ustawa głosi jedynie, że głosowanie jest „osobiste”, nie przewidując żadnych karnych sankcji za naruszenie tego.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Zwrócono też uwagę, że niebezpieczeństwo wykorzystania tego braku wzmacnia liberalna procedura przekazywania wypełnionych pakietów wyborczych, wynikająca z warunków epidemii. Mianowicie, koperty z dokumentami, zawierającymi dane wyborcy i zaklejone koperty z samymi kartami do głosowania, nie muszą być dostarczane do odpowiedniej skrytki osobiście. Tym samym, zadanie to można powierzyć komuś innemu.

Taka luka w przepisach oznacza, że ktoś mógłby np. odpłatnie przekazać komuś obie kopert bez wypełnienia karty do głosowania. „Sprzedający” podaje tam swoje dane i wypełnia „oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu na karcie do głosowania”, ale głosu nie oddaje. Tak „wstępnie przygotowane” dokumenty może próbować sprzedać. „Kupujący” uzyskuje dzięki temu potwierdzony i niebudzący wątpliwości dokument, który poświadcza oddanie głosu. Dostarcza następnie do właściwej skrytki w odpowiednim terminie pakiet danych zawierających prawdziwe dane (ale nie swoje) oraz wypełnioną przez siebie kartę do głosowania.

Zdaniem RMF, jeśli doszłoby do tego rodzaju zmowy, byłaby ona nie tylko praktycznie niemożliwa do wykrycia i udowodnienia, ale też formalnie niezagrożona karą. Według Kodeksu wyborczego, karane jest tylko płatne udzielenie pełnomocnictwa do głosowania. W przypadku „transakcji z ręki do ręki”, nie byłoby jednak żadnego dowodu.

Kolejna kwestia dotyczy Polaków głosujących za granicą. Chodzi m.in. o sprzeczność ogólnego przepisu, według którego w tegorocznych wyborach prezydenta wyborca nie składa wniosku o skorzystanie z głosowania korespondencyjnego, z jednym z przepisów szczegółowych, który głosi: „Zamiar głosowania korespondencyjnego wyborca przebywający za granicą zgłasza właściwemu konsulowi do 14 dnia przed dniem wyborów”. Z kolei obowiązujące obecnie przepisy ws. głosowania osobistego, dają wyborcom przebywającym za granicą czas na zgłoszenie chęci głosowania „najpóźniej w trzecim dniu przed dniem wyborów”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Zaznaczono, że teoretycznie przepisów tych nie powinno się ze sobą zestawiać, gdyż chęć głosowania korespondencyjnego nie jest tym samym co zamiar osobistego wrzucenia głosu do urny. Tegoroczne wybory według obecnie obowiązujących przepisów są jednak jeszcze bezpośrednie. Ten aspekt prawdopodobnie ulegnie zmianie, a wybory będą wyłącznie pośrednie, korespondencyjne. To wymaga zgłaszania zamiaru uczestniczenia w nich wcześniej, żeby poczta miała czas czas na dostarczenie dokumentów.

Obecne przepisy głoszą, że w przypadku Polaków za granicą chęć udziału w wyborach bezpośrednich 10 maja należy zgłosić do 7 maja. Tego dnia może jednak wejść w życie nowa ustawa ws. wyłącznego głosowania korespondencyjnego. Z tego względu, termin zgłoszenia zamiaru udziału w głosowaniu miałby zostać wydłużony z 3 do 14 dni. Jednak w takim przypadku, osoby chcące głosować za granicą mogłyby się automatycznie dowiedzieć, że termin na zgłoszenie tego zamiaru konsulom minął im 27 kwietnia. Stąd, nawet gdyby 7 maja Marszałek Sejmu przesunęła datę wyborów na 17 maja, to sam termin na zgłaszanie się upłynąłby cztery dni wcześniej. W takim przypadku, część Polaków za granicą może zostać pozbawiona możliwości głosowania, choć faktycznie przepisy wyborcze złamałby ustawodawca, który sam je ustalał.

Czytaj także: Światowa rewolucja koronawirusa

RMF FM / interia.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz