Lwów: wandale uszkodzili cenny zabytek [+FOTO]

W nocy z czwartku na piątek doszło do uszkodzenia elementu fasady kaplicy Boimów we Lwowie – cennego zabytku późnego renesansu.

Jak podał lwowski portal Zaxid.net, o uszkodzeniu fasady kaplicy Boimów poinformowała Lilija Onyszczenko, kierownik wydziału ochrony środowiska historycznego Lwowskiej Rady Miejskiej.

„Teraz kaplica Boimów będzie przez jakiś czas bez lwa: w nocy wandale wyłamali jeden z pilastrów okiennych i pobrudzili drzwi wejściowe. Lew został zachowany i będzie czekał na restaurację” – napisała Onyszczenko na Facebooku.

Uszkodzony został jeden z pilastrów, które znajdują się po obu stronach wejścia do kaplicy. Według Onyszczenko uszkodzenia sugerują, że ktoś wskoczył na pilaster, ponieważ element odsunął się od ściany. „Dobrze, że nie upadł, bo mógł się rozbić” – powiedziała Onyszczenko w komentarzu dla Zaxid.net. Ponadto, według niej, drzwi kaplicy zostały pomazane fekaliami.

Sprawcy wandalizmu nie są znani. Uszkodzenie zostało zauważone w piątek przez pracownicę muzeum, które mieści się w kaplicy. Policja otrzymała zgłoszenie około godziny 11. czasu lokalnego. Lilija Onyszczenko na nadzieję na wykrycie wandali, ponieważ kaplica Boimów jest objęta monitoringiem.

Przypomnijmy, że ujęcie sprawców oblania farbą pomnika Stepana Bandery we Lwowie zajęło ukraińskiej policji niespełna tydzień. Pomnik przywódcy OUN również jest objęty monitoringiem.

XVII-wieczna kaplica Boimów znajduje się w ścisłym centrum Lwowa tuż obok Rynku i katedry łacińskiej. „Jest ona arcydziełem architektury doby manieryzmu, niemającym odpowiednika na całym obszarze dawnej Rzeczypospolitej” – czytamy o niej w przewodniku Grzegorza Rąkowskiego.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

CZYTAJ TAKŻE: Ratusz w Buczaczu stracił ostatnią rzeźbę wybitnego artysty. Dzieło runęło na ziemię

Przypomnijmy, że organizacja systemu ochrony zabytków na Ukrainie pozostawia wiele do życzenia i nawet nadzór konserwatorski nie gwarantuje tam, że prace zostaną wykonane prawidłowo. Przyznał to nawet w swoim ubiegłorocznym opracowaniu pt. „Zagrożone dziedzictwo. Polskie dobra kultury na Ukrainie i Białorusi” rządowy Ośrodek Studiów Wschodnich. Autor opracowania Wojciech Konończuk wymieniał trzy największe bolączki ukraińskiego systemu ochrony zabytków: brak odpowiednio zorganizowanego systemu ochrony dziedzictwa kulturowego, niską jakość prac konserwatorskich i brak wystarczającej liczby konserwatorów. „Formalnie zezwolenia na prace restauracyjne przy obiektach zabytkowych wydają Ministerstwo Kultury i Turystyki (obiekty o znaczeniu ogólnokrajowym) i wydziały kultury przy radach obwodowych (obiekty o znaczeniu miejscowym). W rzeczywistości jednak jest to fikcja, a zdecydowana większość działań prowadzona jest bez żadnych stosownych zezwoleń. Brak nadzoru konserwatorskiego skutkuje niską jakością wykonanych prac, które często nie mają nic wspólnego ze sztuką konserwatorską” – czytamy w opracowaniu OSW.

PRZECZYTAJ: Ukraina: zawaliła się ściana ulubionego zamku Jana III Sobieskiego

Co więcej, na przykładzie Lwowa Konończuk wykazywał, że „nawet posiadanie urzędu nadzoru konserwatorskiego nie chroni przed degradacją zabytkowej tkanki miejskiej”. Prace konserwatorskie należałoby tam raczej nazwać „remontowymi”. Przeprowadzają je zwykłe firmy budowlane często niszcząc zabytkową tkankę. „Podczas takiej +konserwacji+ niszczona jest substancja zabytkowa, detale architektoniczne znikają lub są zastępowane nieudanymi kopiami” – pisał ekspert OSW. W dokumencie przywołano m.in. ustalenia pokontrolne Ukraińskiej Izby Obrachunkowej, która w 2015 roku stwierdziła, że na Ukrainie nie funkcjonuje system ochrony i kontroli obiektów dziedzictwa kulturowego.

Kresy.pl / zaxid.net

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz