Rosyjska policja doszukała się braku odpowiednich zezwoleń na działalność baru Stal’in Doner w Moskwie. Nawiązujący do osoby sowieckiego tyrana lokal działał tylko jeden dzień.

Oferujący jedzenie na wynos bar Stal’in Doner został otwarty na początku stycznia br. w pobliżu stacji metra „Wojkowskaja”. Na szyldzie i w menu lokalu widniał portret Józefa Stalina. Bar oferował kebaby pod takimi nazwami jak „Stalinowski z podwójnym mięsem”, „Od Berii z sosem tkemali” czy „Chruszczowski w serowym lawaszu”. Pracownik lokalu obsługiwał klientów w mundurze funkcjonariusza sowieckiej tajnej policji NKWD.

Jak podaje TVN24, zainteresowanie ofertą lokalu było spore. Pierwszego dnia miał ponad 200 klientów. Jednak nie wszystkim odpowiadało funkcjonowanie baru nawiązującego do postaci jednego z największych zbrodniarzy w historii. Zdaniem obrońców praw człowieka działalność takiego lokalu mogła obrażać uczucia represjonowanych oraz ich rodzin. „8 stycznia obywatele poprosili policjantów o sprawdzenie legalności pracy punktu gastronomicznego” – informuje Interfax. Funkcjonariusze, którzy przyszli do lokalu, stwierdzili brak dokumentacji niezbędnej do jego funkcjonowania.

CZYTAJ TAKŻE: Rosja: rekordowy poziom pozytywnych ocen Stalina [SONDAŻ]

Według TVN24 policjantów nie interesowała tylko dokumentacja. Zażądali oni zdjęcia szyldu i usunięcia napisów nawiązujących do osoby Stalina. Właściciel jadłodajni, którym jest pochodzący z obwodu orenburskiego Stanisław Woltman, został zabrany na komisariat. „Zostałem nielegalnie zatrzymany na komisariacie. Zabrali mi paszport, telefon komórkowy, musiałem błagać policjantów, żeby pozwolili mi zadzwonić do ojca, żeby rodzice się nie martwili. Po moich długich namowach zgodzili się na rozmowę, ale w trybie głośnomówiącym. To jest rażący akt bezprawia” – uważa Woltman.

Po jednym dniu funkcjonowania bar Stal’in Doner przerwał działalność, ponieważ z pracy zwolniło się dwóch pracowników, w tym kucharz. Woltman zapowiedział jednak ponowne otwarcie lokalu po znalezieniu nowych pracowników. „Nazwisko Stalin nie jest zabronione w naszym kraju. To nie jest Hitler. To jest Iosif Wissarionowicz, przywódca partii, sekretarz KC, generalissimus. Nie jestem jego fanem, ale to nasza przeszłość. I nie zamierzałem nikogo urazić” – mówił Woltman.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: Deputowany oburzony „Krwią Moskali” w menu

Kresy.pl / tvn24.pl / interfax.ru

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz