Minister obrony Japonii Taro Kono oświadczył, że jego państwo wstrzymuje się z planami rozmieszczenia amerykańskich radarów systemu przeciwrakietowego Aegis Ashore.

Japoński minister poinformował, że jego państwo odstępuje od rozmieszczenia na swoim terytorium amerykańskich radarów systemu przeciwrakietowego zarówno ze względu na jego koszt jak też na „kwestie techniczne”, jak napisał w poniedziałek portal rp.pl. Koszty systemu były niebagatelne bowiem budowa dwóch stacji radarowych opartych na amerykańskiej technologii i ich utrzymanie przez trzy dekady pociągnęłoby za sobą wydatki rzędu 439 mld jenów czyli równowartości około 4,1 mld dolarów.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Portal twierdzi jednak, że znaczenie mógł mieć także sprzeciw mieszkańców prefektur Akita i Yamaguchi, którzy nie chcieli amerykańskich instalacji wojskowych w swoich regionach.

Plany umieszczenia na terytorium Japonii zmodernizowanych, dysponujących lepszym zasięgiem radarów, systemu Aegis pojawiały się w Japonii w związku z rozwojem programu rakietowego przez Koreańską Republikę Ludowo-Demokratyczną. Korea Północna dysponuje już pociskami zdolnymi pokonać kilkaset kilometrów, czyli odległość jaka dzieli ją od brzegu Japonii. KRLD dysponuje także bronią atomową.

Mimo, że Korea Północna od lat była przez japońskie elity postrzegana jako główne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, najwyraźniej rząd Shinzo Abe zmienia priorytety. „Podjąłem w piątek decyzji o zawieszeniu procesu (rozmieszczenia radarów – red.). Przez najbliższy czas Japonia będzie radzić sobie z zagrożeniem dzięki okrętom wyposażonym w (radary) Aegis” – portal „Rzeczpospolitej” zacytował w poniedziałek wypowiedź Kono.

Choć Japonia jest czołowym sojusznikiem USA w Azji Wschodniej, w ostatnim okresie zdarza się jej dystansować od amerykańskiej polityki. Niedawno Tokio nie zdecydowało się na podpisanie się pod stanowiskiem Waszyngtonu w sprawie Hongkongu, w której została wyrażona krytyka władz ChRL. Wbrew polityce administracji Donalda Trumpa Japończycy chcą także uregulować działalność czołowych amerykańskich koncernów cyfrowych.

rp.pl/kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz