Nie wykluczam, że na szczeblu TK nowa ustawa o IPN zostanie utrącona albo zniekształcona do tego stopnia, że strategiczny sojusznik będzie zadowolony i pochwali polskie władze za sprawne przeprowadzenie operacji – mówi w rozmowie z portalem Kresy.pl prof. Włodzimierz Osadczy, krytykując ostatnie działania rządu i PiS.

W rozmowie z portalem Kresy.pl prof. Włodzimierz Osadczy, historyk i dyrektor Centrum Ucrainicum KUL odniósł się do ostatnich wypowiedzi przedstawicieli obozu rządzącego ws. zapisów ustawy o IPN dotyczących penalizacji banderyzmu.



Podkreśla, że inicjatywa ws. nowelizacji ustawy o IPN w kwestii dotyczącej zbrodni ukraińskich nacjonalistów wyszła ze środowiska Kukiz’15. Sam profesor na etapie jej procedowania był obecny, jako ekspert, na posiedzeniu sejmowej komisji sprawiedliwości. Obecny był tam także wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Na tym etapie do nowelizacji ustawy o IPN nie było żadnych zastrzeżeń, a projekt, w tym przy poparciu pana Jakiego, został przyjęty – powiedział prof. Osadczy. Przypomniał, że później przez 1,5 roku projekt był „zamrożony”.

– Ta ustawa to logiczna i konsekwentna decyzja dotycząca uporządkowania obszaru pamięci na terytorium RP, polegająca na tym, że obok innych zbrodniczych ideologii, ideologię ukraińskiego nacjonalizmu potraktowano jako taką, która nie ma prawa być propagowana na polskim terytorium. A także, że nie powinno być sytuacji podważania zbrodni ludobójstwa – zaznacza profesor. Dodał, że jego wątpliwości wzbudzała cezura czasowa zawarta w nowelizacji, tj. lata 1925-1950, a także pewne detale, które jednak mogą zostać wyjaśnione. – Natomiast teza podstawowa była jak najbardziej słuszna i zrozumiała.

Profesor przypomniał, że odpowiedzialność za  „zamrożenie” projektu i niedopuszczanie go do dalszego procedowania w Sejmie spoczywa na marszałku Sejmu Marku Kuchcińskim  i na wicemarszałku Ryszardzie Terleckim z PiS.

– Z ich strony wychodziła zdecydowana dezaprobata dla projektu. Natomiast od czasu do czasu dochodziło do głośnych żądań środowisk patriotycznych i kresowych do ustosunkowania się do takiej sytuacji, że ustawa zostaje zamrożona. Były podejmowane jakieś nerwowe ruchy i od czasu do czasu pojawiały się informacje o wniesieniu projektu pod  obrady, po czym się z tego wycofywano. To zależało od temperatury sporu polsko-ukraińskiego – kiedy się podnosiła, to jako element szantażu ze strony polskiej wyciągano właśnie projekt ustawy o IPN.

Zdaniem prof. Osadczego było wyraźnie widać, że dla PiS, a szczególnie dla marszałków Kuchcińskiego i Terleckiego, sprawa ustawy jest niezręczna i nie powinna trafić pod obrady. – Sprawy wymagającej najwyższej powagi nie traktowano poważnie ani w kategoriach racji stanu.

Przeczytaj: Rzymkowski (K’15) dla Kresy.pl: część polityków obozu rządzącego kłamie ws. zapisów o penalizacji banderyzmu

Historyk przypomniał, że po tym, jak na łamach tygodnika „Do Rzeczy” ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wytykał Kuchcińskiemu złą wolę  w  podejściu do noweli ustawy o IPN. Na co odpowiedziała kancelaria Sejmu, twierdząc, że parlamentarzyści PiS bardzo poważnie nad tym pracują i że choć sprawa wyszła od K’15, to PiS musi się ustosunkować.

– Ci państwo potrzebowali na te prace 1,5 roku – mówił prof. Osadczy. Jego zdaniem, to presja środowisk kresowych zmusiła „strategów” z obozu rządzącego do podjęcia działań. Później, część zapisów spotykała się z krytyką ze strony Izraela i USA, a Polska generalnie stała się obiektem ataków.

– Nieuczciwie postępowania  przedstawicieli PiS na najwyższym szczeblu ws. ustawy nie skończyły się na próbach zablokowania ustawy. Pojawiła się skandaliczna wypowiedź marszałka Terleckiego, według którego K’15 rzekomo jakoś wymógł na PiS zmiany w treści ustawy. Co było nieprawdą. Wtedy ci państwo zatracili swój „zdumiewający instynkt” i ta ich strategiczna, ponadczasowa myśl „trochę” obu marszałków zawiodła.

Prof. Osadczy zaznacza, że to, co mówił Terlecki jest sprzeczne z wcześniejszą deklaracją Kuchcińskiego. – Widzimy,  że dochodzi do karygodnych „nieporozumień” na samym szczycie władz parlamentarnych, które przypominają mocno niepoważne relacje, charakterystyczne raczej dla szkoły podstawowej. Czyli – przerzucanie się odpowiedzialnością i niechęć do przedstawiania własnych decyzji.

Jak przypuszcza profesor, pewna frakcja w PiS, na czele z marszałkiem Terleckim, zaczęła mocno zabiegać o zdyskredytowanie noweli ustawy i penalizacji banderyzmu, chcąc tę ustawę unicestwić. Przypomniał o „skandalicznej sytuacji”, gdy w „Rzeczpospolitej” wymieniono jego osobę jako „agenta wpływu rosyjskiego”

–  Wcześniej tego rodzaju pomówienia uruchomiły środowiska „Gazety  Wyborczej”, a następnie „Gazety Polskiej”, skąd trafiły do „Rzeczpospolitej”  a dalej do innych brukowców, takich jak Newsweek. W tle tego artykułu w „Rz”, co ciekawe, pojawia się wicemarszałek Terlecki, jako osoba podsumowująca – mówi historyk.

Według nieoficjalnych informacji i przecieków, jednemu z tych tytułów zaoferowano zyski z reklam spółek skarbu państwa, w zamian za krytyczne podejście do zapisów o penalizacji banderyzmu. Zdaniem prof. Osadczego należy przyglądać się, jak zmieni się linia tego pisma i zobaczyć, czy pojawią w nich określone treści.

– Te przecieki może uwiarygadniać informacja, że pismo to zaczęło drukować wypowiedzi osób, znanych z nieuczciwości podejścia do działaczy kresowcy i oszczerstw, jak np. Kazimierz Wóycicki. Takie osoby są tam pokazywane jako autorytety. Trwa tam też cała kampania mediana, za którą prawdopodobnie mogą stać siły związane z PiS – uważa prof. Osadczy.

W piątek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro tłumacząc, dlaczego jako Prokurator Generalny wniósł wniosek do Trybunału Konstytucyjnego odnośnie nowelizacji ustawy o IPN, zwracał uwagę, że jego wątpliwości wzbudziło dodanie przez Sejm przepisów regulujących kwestie zbrodni popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów.

– Niekonstytucyjność ustawy o IPN dotyczy części, do której od samego początku byliśmy krytyczni – części dotyczącej zbrodni popełnionej na Polakach przez Ukraińców –  mówił z kolei w piątek wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Z kolei Adam Bielan, wicemarszałek Senatu mówił, że „w ostatniej chwili” wprowadził poprawki forsowane przez Kukiz’15, które teraz wypaczają sens całej noweli ustawy o IPN.

Czytaj także: Prof. Żaryn (senator PiS): zapisy ustawy o IPN odn. penalizacji banderyzmu były niepotrzebne, TK może kazać je zmienić

– Swego czasu alarmowałem i zwracałem uwagę na to, że dzieją się złe rzeczy, że siły zła się aktywizują, że  nowela ustawy może zostać wycofana. Niestety widzimy, że moje prognozy się sprawdzają. Państwo z PiS nie mogą uczciwie zajął stanowiska i np. powiedzieć, że taka ustawa im nie pasuje, ponieważ prowadzą oni „dość specjalną” politykę jeśli chodzi o Ukrainę. Tylko nacisk środowisk kresowych w trakcie obrad nad uchwałą wołyńską spowodował, że ją podjęto, a nie zamrożono czy nie przerzucono jej na 17 września, co proponował m.in. Jarosław Kaczyński, Jarosław Sellin i inni, próbujący takie treści upubliczniać. Nie mogli wprost zająć stanowiska, jak PO czy Nowoczesna, które uczciwie mówią, że są antypolskie, ale chcąc jeszcze zachowywać jakieś pozory i przychylność elektoratu patriotycznego, PiS uciekło się do manipulacji.

Obecnie sprawa jest w TK, jednak zdaniem historyka, obawy co do suwerenności decyzji Trybunału mogą nie być wcale takie bezpodstawne, jeśli chodzi o zmiany w sądownictwie. – Nie wykluczam, że na szczeblu TK ta ustawa zostanie utrącona albo zniekształcona do tego stopnia, że strategiczny sojusznik będzie zadowolony i pochwali polskie władze za sprawne przeprowadzenie operacji utrącenia noweli ustawy o IPN.

Prof. Osadczy zwraca też uwagę na „uderzającą zmianę retoryki” w przypadku senatora Jana Żaryna i wiceministra Patryka Jakiego. – Widać, że linia partii zdecydowanie się zmieniła i panowie są dziś zobligowani do mówienia tego, czego wymaga od nich „racja wyższa”.

Kresy.pl

Reklama




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. greg :

    Klientelizm i probanderowskie cwelostwo polityczne oraz kunktatorstwo w wykonaniu pisowych łajz, w całej krasie. Oni niczego nie potrafią zrobić jednoznacznie i dobrze. Zachowują się jak dotknięty dyskoordynacja ruchową słoń w składzie porcelany. Krok do przodu, dwa kroki do tyłu, wy pisowe łajzy! Nikt takich nie szanuje, a zwłaszcza, programowo niewdzięczna banderownia, której za ludobójstwo ponad 180 tys. polskiej ludności cywilnej, tak te tchórze i zaprzańcy nadskakują!

    • MJD9 :

      @greg F
      Uprzejma poprawka: jak oświadczył były prezydent Ukrainy, „na Ukrainie w tym ludobójstwie zamordowano pół miliona Polaków”. A już kto jak kto, ale pan Leonid Krawczuk miał pełny dostęp do autentycznej dokumentacji zbrodni. Zatem logicznie ma Pan rację, albowiem matematycznie Pańskie „ponad 180 tys.” jest zdaniem prawdziwym, bo pół miliona to bezspornie jest „ponad 180 tys.”. Mógł Pan też napisać o ludobójstwie ponad tysiąca ośmiuset Polaków. Bo pół miliona to również na pewno jest „ponad tysiąc osiemset”. Zgadza się.