Postępowanie ws. usunięcia pomnika obrońców Birczy zawieszone

Podkarpacki Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego podjął decyzję o zawieszeniu postępowania ws. usunięcia z Birczy pomnika ku czci obrońców tej miejscowości przed bandami UPA. „Dobrze się stało, że zawieszono tę absurdalną decyzję. Tłumaczę urzędnikom, że nie można zakłamywać prawdy i historii” – mówi prof. Andrzej Zapałowski.

W poniedziałek prof. Andrzej Zapałowski, zaangażowany ws. obrony pamięci o obrońcach Birczy przed UPA poinformował o decyzji Podkarpackiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego o zawieszeniu postępowania ws. pomnika. Na portalu społecznościowym zamieścił potwierdzające to dokumenty.

– Dobrze się stało, że zawieszono tę absurdalną decyzję o wszczęciu postępowania o rozbiórce pomnika. Moim zdaniem społeczeństwo Birczy, i nie tylko jej, nigdy nie dopuściłoby do rozbiórki. Ten pomnik nie jest jakimś tam upamiętnieniem, on upamiętnia tych, którzy ocalili życie mieszkańców tej miejscowości i okolicznych wsi – powiedział w rozmowie z portalem Kresy.pl prof. Andrzej Zapałowski, historyk, ekspert ds. geopolityki i bezpieczeństwa oraz wiceprzewodniczący Rady Miasta Przemyśla.

PRZECZYTAJ: Wszczęto postępowanie ws. usunięcia z Birczy pomnika jej obrońców, poległych w walkach z UPA

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak informowaliśmy, Podkarpacki Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego, na mocy porozumienia z Wojewodą Podkarpackim, wszczął postępowanie ws. usunięcia z rynku w Birczy pomnika poświęconego poległym w walkach z UPA w latach 1944-1947, szczególnie obrońcom tej miejscowości. Sprawa wywołała spore poruszenie wśród lokalnych mieszkańców i przedstawicieli władz, a także w środowiskach kresowych i patriotycznych. Wiele osób w różnej formie zwróciło się do Wojewody Podkarpackiego chcąc wyrazić swoje negatywne zdanie na temat podjętych przez urząd działań.

Przeczytaj: Senator Golba interweniuje w MSW ws. pomnika obrońców Birczy

Presja społeczna i medialna zmusiła Wojewodę do zajęcia stanowiska. Tłumaczono, że chodzi tylko o administracyjne wywiązanie się z wykonywania przepisów tzw. ustawy dekomunizacyjnej oraz, że jest ono prowadzone z urzędu, „co nie jest tożsame z likwidacją  wspomnianego pomnika”. Należy jednak zaznaczyć, że w oficjalnych pismach była mowa o wszczęciu postępowania ws. „usunięcia pomnika”. Rzeczniczka wojewody podkreślała, że kluczowe znaczenie ma opinia IPN, a działania podjęto z powodu bierności władz lokalnych odnośnie realizacji tzw. ustawy dekomunizacyjnej.

„(…) w wyniku mediacji które prowadzę wraz z Panią rzecznik wojewody i zainteresowanymi stronami w sprawie pomnika w Birczy informuję, iż zostało zawieszone postępowanie w kwestii jego rozbiórki. Kolejnym etapem będzie uzgodnienie napisu na pomniku” – poinformował prof. Zapałowski.

Według rzeczniczki Wojewody Podkarpackiego, Małgorzaty Waksmundzkiej-Szarek, wojewoda Ewa Leniart zawnioskowała do Podkarpackiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego o zawieszenie wszczętego w sprawie pomnika w Birczy postępowania administracyjnego.

„Powodem tego jest powzięcie informacji o trwających ustaleniach ostatecznej treści napisu na tablicy wspomnianego pomnika, które są obecnie przedmiotem prac działającego przy rzeszowskim Oddziale Instytutu Pamięci Narodowej Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa” – napisała rzeczniczka. Dodała, że w dniu 28 stycznia br. Inspektor wydał postanowienie o zawieszeniu z urzędu postępowania administracyjnego.

W załączonym dokumencie napisano, że z uzyskanych przez urząd Inspektora informacji wynika, że Rada Gminy Birczy podjęła działania zmierzające do zmiany napisu na pomniku, w uzgodnieniu z Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa IPN. Zaznaczono, że w toku postępowania powstało tzw. zagadnienie wstępne, mogące mieć wpływ na na jego wynik, co wymaga zajęcia stanowiska przez „inny organ”. Dodano, że dalszy kierunek postępowania zależy od wyniku działań podjętych przez władze Birczy.

PRZECZYTAJ: Prawdziwa tragedia Birczy

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Waksmundzka-Szarek raz jeszcze zaznaczyła, że postępowanie wszczęto w związku z koniecznością realizowania tzw. ustawy dekomunizacyjnej, a obecnie realizowanych jest wiele tego rodzaju postępowań.

„Jednocześnie podkreślam, że prowadzone z urzędu postępowanie administracyjne w sprawie pomnika w Birczy nigdy nie było tożsame z likwidacją wspomnianego pomnika” – pisze rzeczniczka przyznając przy tym, że takie informacje spowodowały „zrozumiały niepokój wielu środowisk”. Zaznaczyła, że wcześniej Wojewoda zwróciła się do władz lokalnych, zobowiązanych do podjęcia działań ws. realizacją ustawy, chcąc poznać ich zamierzenia. Według niej, to „brak działań ze strony władz lokalnych spowodował konieczność realizacji działań zastępczych w celu realizacji przepisów” ustawy.

 

W rozmowie z portalem Kresy.pl prof. Zapałowski podkreśla, że jest to swego rodzaju pierwszy etap. – Cały czas trwają rozmowy ws. ustalenia treści napisu na pomniku, bo o to faktycznie poszło – wyjaśnia historyk. Powiedział, że rozmawia na ten temat z urzędnikami z IPN. – Powiedziałem wprost, że nie ma takiej możliwości, żeby na pomniku nie znalazło się słowo „żołnierzy Wojska Polskiego”. Ponadto, staram się tłumaczyć im, że milicjantami na tym terenie były takie osoby, jak byli żołnierze Armii Krajowej czy Batalionów Chłopskich, którzy wstąpili do milicji, bo tylko w ten sposób mogli z bronią w ręku bronić okolicznych mieszkańców.

– Żaden pomnik nie może zakłamywać prawdy – podkreśla prof. Zapałowski. – Kto chce usunąć milicjantów, ten chce fałszować historię. To nie byli żadni „utrwalacze władzy ludowej”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Profesor przypomina, że nieodległej od Birczy gminie Wojtkowa we wrześniu 1945 wymordowano cały posterunek MO, a niektórych funkcjonariuszy spalono żywcem. – I nie mielibyśmy oddać im hołdu za to, że bronili mieszkańców tej wsi? To jest niedopuszczalne! W rozmowach z IPN i rzeczniczką wojewody powiedziałem wprost, że jeżeli ta tablica w Birczy będzie tylko i wyłącznie poprawna politycznie, a nie będzie odzwierciedlała prawdy, to wówczas, gdy być może na jesieni, po wyborach, coś się zmieni i PiS nie będzie rządził samodzielnie, wtedy zrobimy wszystko, żeby tę tablicę znów zmienić. Skończmy tę zabawę – oddajmy na pomniku prawdę, bo w innym wypadku kwestia zmiany tablicy będzie wciąć powracała. Ona musi odzwierciedlać prawdę.

Elbląski działacz patriotyczny Jacek Boki, inicjator powstania Ronda Obrońców Birczy w Elblągu komentując sprawę podkreślił, że presja odniosła skutek, ale trzeba naciskać dalej, aż do całkowitego wycofania się wojewody i inspektora „ze swoich haniebnych działań”. Wcześniej Boki zwrócił się w kontekście całej sprawy do Wojewody Podkarpackiego z zapytaniem, kiedy zajmie się likwidacją nielegalnych upamiętnień ku czci UPA na terytorium woj. podkarpackiego.

W latach 1945-1946 Bircza była broniona przed atakami ze strony UPA przez „ludowe” Wojsko Polskie i milicję. Cześć zabitych bojówkarzy UPA, biorących udział w atakach na Birczę, spoczywa obecnie na ukraińskim cmentarzu wojskowym w Przemyślu-Pikulicach. Nazwa Birczy została „po cichu” usunięta w listopadzie 2017 roku tuż przed oficjalnym odsłonięciem przez ówczesne kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, bez konsultacji z IPN i bez jego aprobaty.

Należy zaznaczyć, że w uzasadnieniu dla pozytywnej decyzji szefa IPN ws. Ronda Obrońców Birczy w Elblągu stwierdzono, że nazwa „nawiązuje do działań lokalnej Samoobrony, żołnierzy Wojska Polskiego, milicjantów, którzy w latach 1944-1947 bronili mieszkańców Birczy i okolicznych miejscowości przed atakami nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA”. „Celem UPA w czasie III ataków na Birczę w latach 1945-1946 było zniszczenie Birczy” – podkreśla IPN, przywołując na dowód słowa Mirosława Huka ps. Hryhora, prowidnyka I Okręgu OUN tzw. Zakerzońskiego Kraju. IPN podkreśla, że „celem milicjantów i żołnierzy Wojska Polskiego broniących Birczy była przede wszystkim skuteczna ochrona polskiej ludności przed UPA”, a wśród obrońców, którzy weszli w skład „instytucji mundurowych Polski ‘Ludowej’”, byli m.in. byli żołnierze AK. „W owym czasie nie było innej możliwości uchronienia naszych rodaków na tym terenie przed działalnością ukraińskich nacjonalistów” – zaznacza IPN.

Przeczytaj: Eksperci o zarzutach Wjatrowycza ws. tablic na Grobie Nieznanego Żołnierza: kłamliwa propaganda

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz