W środę 25. września drogowcy przystąpili do realizacji zapisów nowelizacji rozporządzenia Ministra Infrastruktury przewidującej zapisywanie nazw zagranicznych miast po polsku. Repolonizację znaków zaczęto na Podkarpaciu, gdzie skorygowano m.in. znaki wskazujące drogę do Lwowa.

Jak podała dzisiaj Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, pierwsze znaki poprawiono na podkarpackim odcinku autostrady A4. Na zdjęciach opublikowanych w mediach społecznościowych przez GDDKiA widać pierwsze prawidłowe oznaczenia, w przypadku Lwowa – „Lwów (L’viv)”. Wcześniej na znakach znajdowała się jedynie angielska transliteracja ukraińskiej nazwy miasta, czyli „L’viv”.

Prace związane z wymianą oznaczeń na podkarpackim odcinku A4 mają zakończyć się do 1. listopada br. Są one realizowane na zasadzie wklejek, co pozwala uniknąć wymiany całych znaków. Później podkarpacka GDDKiA przystąpi do wymiany oznaczeń na drogach krajowych DK19 i DK94. Planuje się, że ten etap wymiany potrwa do końca 2020 roku. Dostosowanie znaków drogowych do nowych wymagań będzie następowało stopniowo, przy uwzględnieniu ich bieżącego utrzymania i zmieniającej się sieci dróg. Całkowity koszt wymiany oznaczeń na Podkarpaciu to około 200 tys. złotych.

Wymianie pierwszych oznaczeń przyglądali się m.in. minister infrastruktury Andrzej Adamczyk oraz poseł sejmowej komisji infrastruktury Sylwester Chruszcz (wcześniej Kukiz’15, obecnie PiS), który od lat starał się o „polonizację” znaków w Polsce a także w Niemczech. „W Niemczech przywróciliśmy nazwy Szczecin, Wrocław i Warszawa. A dziś przywracamy normalność w Polsce, będziemy jechać do #Wilno #Lwów #Królewiec” – napisał Chruszcz na Twitterze.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak pisaliśmy, rozporządzenie ministra infrastruktury daje czas na wymianę znaków do 31 grudnia 2028 roku. Do tego czasu wszystkie drogowskazy w Polsce, na których nazwy zagranicznych miejscowości są obecnie wyłącznie w języku obcym, będą musiały zostać wymienione. Nie dotyczy to nazw nieposiadających polskiego odpowiednika. Rzecznik resortu tłumaczy, że taki termin wynika z konieczności wymiany dużej liczby znaków, a np. część samorządów przygranicznych nie może od razu przeznaczyć na to odpowiednich środków.

Odtąd zapis na drogowskazie ma wyglądać następująco: najpierw nazwa w języku polskim, a za nią, w nawiasie, nazwa w języku obcym. Wcześniejsze rozporządzenie regulujące tę kwestię głosiło, że nazwy miejscowości zagranicznych podaje się wyłącznie w oryginale, a w przypadku cyrylicy w transliteracji łacińskiej.

Czytaj także: Vilnius stanie się Wilnem na polskich drogowskazach

Kresy.pl / gddkia.gov.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz