Polska pozyska 116 czołgów Abrams M1A1 FEP, używanych wcześniej przez U.S. Marines

Zgodnie z propozycją strony amerykańskiej, pozyskanych zostanie 116 wyremontowanych czołgów M1A1 FEP, które wcześniej służyły w U.S. Marines – poinformowała Agencja Uzbrojenia. Wcześniej była mowa o wersji M1A1 SA.

Jak pisaliśmy, we wtorek amerykańska Defense Security Cooperation Agency (DSCA) przekazała, że Departament Stanu USA wyraził zgodę na sprzedaż Polsce 116 czołgów M1A1 Abrams oraz powiązanego sprzętu po szacowanym koszcie 3,75 mld dolarów. Chodzi o wozy w starszej wersji, które mają wypełnić lukę po czołgach przekazanych Ukrainie. Ponadto, pakiet obejmuje duże ilości nowoczesnej amunicji przeciwpancernej.

W sieci pojawiły się informacje, według których na podstawie dokumentów z Senatu USA Polska wnioskowała o czołgi w wersji M1A1 FEP (Fire Enhanced Program / Firepower Enhancement Package), używane wcześniej przez Korpus Piechoty Morskiej USA (U.S. Marines). Według wcześniejszych komunikatów, strona polska miała zamawiać czołgi Abrams w wariancie SA (Situational Awerness).

W czwartek informację o pozyskaniu wyremontowanych czołgów M1A1 FEP, używanych wcześniej przez Marines, potwierdził rzecznik Agencji Uzbrojenia MON (AU), ppłk Krzysztof Płatek.

„W ramach planowanej do zawarcia umowy na dostawy kolejnych czołgów Abrams dla Sił Zbrojnych RP, zgodnie z propozycją strony amerykańskiej, pozyskanych zostanie 116 wyremontowanych czołgów M1A1 FEP (Firepower Enhancement Package), które wcześniej służyły w U.S. Marines” – napisał na Twitterze.

„We wstępnych informacjach faktycznie pojawiła się wersja SA, ale biorąc pod uwagę, że przed czołgami proces dostosowania do wymagań Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej oraz, że są dofinansowane przez stronę amerykańską, nigdy nie było to kluczowe dla całego procesu” – wyjaśnił w innym wpisie.

„Jeszcze latem rozmawialiśmy o wersji SA, ale w związku z faktem, że pozyskanie czołgów jest związane z tymi zależnościami i jest dofinansowane przez stronę amerykańską to nasi partnerzy zza Atlantyku przedstawiają możliwe rozwiązania” – dodał.

Przypomnijmy, że Ministerstwo Obrony Narodowej, odpowiadając na pytanie naszej redakcji poinformowało, że fundusze z amerykańskiego programu Foreign Military Financing zostaną przeznaczone na zakup czołgów M1A1 Abrams dla Sił Zbrojnych RP.

Zdaniem analityków i ekspertów wojskowych, czołgi M1A1 FEP są nieco lepsze od tych w wersji SA. To odpowiednik wozów Abrams 2. generacji w wersji FLIR, używanej przez amerykańskie wojska lądowe. Głównym założeniem wariantu FEP jest zwiększenie „śmiercionośności” czołgu, poprzez zwiększenie możliwości w zakresie wykrywania, rozpoznawania i identyfikacji celów. Posiada m.in. system AIDATS (Abrams Integrated Display and Targeting System) 2. generacji z celownikiem termicznym oraz zmodyfikowaną kopułę dowódcy SCWS ze zdalnie sterowany wielkokalibrowym karabinem maszynowym M2. Ma też pełną stabilizację oraz termowizję.

Ponadto, w rozmowie z PAP, rzecznik Agencji Uzbrojenia MON (AU), ppłk Krzysztof Płatek powiedział, że zgoda Pentagonu na sprzedaż Polsce używanych czołgów Abrams, sprzętu i amunicji otwiera drogę do negocjacji i zamówień, które można składać sukcesywnie, w miarę możliwości finansowych.

Ppłk Płatek zwrócił uwagę, że informacja DSCA to komunikat dla prasy, natomiast cały dokument został przesłany do Kongresu, który ma dwa tygodnie na wniesienie uwag.

Kiedy Kongres wyda zgodę, przystępujemy do negocjacji linijka po linijce i uwzględniając nasze możliwości finansowe kontraktujemy poszczególne punkty zawarte w propozycji umowy LOA – Letter of Acceptance” – powiedział rzecznik AU.

Zaznaczył też, że „jeśli w pewnym momencie nie kupujemy pełnej puli naboi, nie znaczy to, że w ramach już uzyskanej zgody Kongresu nie możemy zamówić ich później w drodze aneksowania umowy, w ramach maksymalnego pułapu określonego przez Kongres”. Dodał, że nie będzie tu potrzeby, by występować na nową ścieżkę FMS, bo „możemy zwiększyć zamówienie w ramach już uzyskanej zgody”. Zapewnił też, że pozyskiwana amunicja do czołgów „odpowiada natowskiemu porozumieniu i jest wymienna”.

Ppłk Płatek oświadczył też, że „systemy łączności na pewno zostaną wpięte w taki sposób, by mogły się komunikować czołgami M1A2 SEPv3, a także koreańskimi czołgami K2”.

W komentarzu dla PAP redaktor naczelny Nowej Techniki Wojskowej, Mariusz Cielma, zwrócił uwagę, że „w pierwszej kolejności czołgi Abrams są niezbędne jednostkom, które swój sprzęt przekazały Ukrainie”. Jego zdaniem, chodzi przynajmniej o kilka batalionów.

„Polska dostarczyła ponad 200 czołgów T-72 i pewną liczbę czołgów PT-91 Twardy. W pierwszej kolejności trzeba wypełnić luki sprzętowe, żeby jednostki mogły wznowić normalne szkolenie” – zaznaczył Cielma. Ocenił też, że każdy z 250 wozów M1A2 SEPv3, jakie zamówiła Polska, „to odpowiednik trzech, a nawet czterech nowszych wozów będących w dyspozycji armii rosyjskiej”.

SEPv3 jest czołgiem nowym, będzie pochodził wprost z linii produkcyjnej. Nawet jeśli przy jego produkcji wykorzysta się starsze kadłuby, będzie to czołg kompletnie przejrzany, przygotowany do kolejnych dekad służby” – uważa ekspert. Wyjaśnił też, że czołgi Abrams i Leopard „są uzbrojone w armatę o wspólnych korzeniach” i w razie wgrania odpowiedniego oprogramowania, mogą wymiennie stosować amunicję.

Cielma zwrócił też uwagę, że w zapytaniu o 116 czołgów Abrams w wersji generacyjnie starszej, które jednak w przyszłości mają zostać zmodernizowane do standardu SEPv3, ujęto „bardzo dużą ilość amunicji”.

Szef Nowej Techniki Wojskowej Mariusz Cielma zwrócił również uwagę na konieczność wpięcia czołgów z USA, Korei Południowej i obecnie posiadanych w jeden system łączności. Ppłk Płatek zapewnił, że łączność będzie ujednolicona.

Należy dodać, że w lipcu br., gdy rząd ogłosił zamiar zakupu 116 używanych Abramsów od USA, portal Defence24 pisał, iż w ostatnich latach ze służby w Korpusie Piechoty Morskiej USA wycofano kilkaset czołgów Abrams w wersji M1A1. Zaznaczał jednak, że te wozy, mimo pewnej modernizacji, mają słabsze parametry od pojazdów używanych przez US Army. Dotyczy to m.in. opancerzenia czy systemu kierowania ogniem. W opinii serwisu Defence24, bardziej prawdopodobne byłoby to, że to te pojazdy mogą trafić do Polski. Portal podkreśla jednak, że będą one „reprezentować zupełnie odmienny standard i wymagać wielu części zamiennych i komponentów”, innych niż zamówione przez Polskę czołgi M1A2 SEP v3, co spowoduje dodatkowe problemy logistyczne i obsługowe.

Twitter / PAP / Kresy.pl

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz