Ukraińskie media: do Sejmu weszli „przyjaciele Putina”, za to nie będzie w nim Ukraińców

Ukraińskie media w Polsce i na Ukrainie z wyraźnym rozczarowaniem i zaniepokojeniem przyjęły wyniki niedzielnych wyborów do Sejmu. Jak zauważono, do polskiego parlamentu nie dostał się nikt z kandydatów deklarujących ukraińską narodowość, natomiast dostali się „przyjaciele Putina”, jak określono polskich polityków krytycznych wobec Ukrainy.

Jak stwierdził na czołowym ukraińskim portalu Ukraińska Prawda Jurij Panczenko, z punktu widzenia Ukraińców sytuacja w przyszłym Sejmie „zmieni się na gorsze”, ponieważ wstępne wyniki wyborów wskazują, że wejdzie do niego ponad 40 „przyjaciół Putina”. Panczenko zaliczył do nich Konfederację, której wynik wyborczy nazwał „sensacją”. Publicysta Ukraińskiej Prawdy przypomniał, że jednym z liderów Konfederacji jest Janusz Korwin-Mikke, który ma zakaz wjazdu na Ukrainę z powodu odwiedzania zajętego przez Rosję Krymu. Jego zdaniem do „przyjaciół Putina” zaliczają się również parlamentarzyści PSL oraz startujący z listy ludowców członkowie Kukiz’15. Panczenko zarzucił Kukiz’15 zepsucie stosunków polsko-ukraińskich poprzez forsowanie penalizacji kłamstwa wołyńskiego (co nazwał „kryminalizacją wzmianek o UPA”), z kolei PSL-owi zarzucił postulowanie zniesienia sankcji gospodarczych nałożonych na Rosję. Publicysta obawia się, że w nowej kadencji w Sejmie pojawią się wezwania do ograniczania ukraińskiego eksportu do Polski i propozycje nowych „historycznych ultimatów” wobec Ukrainy, którym partia rządząca może ulec.

Równie zaniepokojony „antyukraińską” reprezentacją w Sejmie jest główny redaktor portalu dla Ukraińców w Polsce PROstir.pl Igor Isajew. Jak zauważył na portalu ukraińskiego czasopisma Nasze Słowo, mandaty poselskie zdobyli nie tylko „radykalni nacjonaliści” z Konfederacji, ale także „nacjonaliści” startujący z listy PiS. Isajew zaliczył do nich Tomasza Rzymkowskiego, wojewodę lubelskiego Przemysława Czarnka i ministra Mariusza Błaszczaka (za to, że gdy był ministrem spraw wewnętrznych, nie wpuścił do Polski sławiącego Stepana Banderę ukraińskiego zespołu Ot Vinta). W negatywnym świetle Isajew przedstawił również wejście do Sejmu Michała Dworczyka i Jana Dziedziczaka, których określił mianem „przyjaznych środowiskom kresowym”. Ubolewał natomiast z powodu niskiego wyniku „przyjaznej Ukraińcom” Małgorzaty Gosiewskiej (mimo to dostała się do Sejmu). „Czy «proukraińskie» skrzydło PiS nie ustąpi «antyukraińskiemu»?” – pytał Igor Isajew w „Naszym Słowie”.

Isajew ubolewał także z powodu nie wejścia do Sejmu kandydatów KO przedstawiających się w kampanii wyborczej jako Ukraińcy – Mirona Sycza, Myrosławy Keryk i Kseni Dowhań-Domańskiej a także pochodzących z Ukrainy kandydatów Lewicy – Ołesi Iwczenko i Maksyma Kapłanskiego. „O wiele więcej szczęścia mieli przedstawiciele ukraińskiej mniejszości na listach PSL – Mirosław Maszluch w Słupsku zdobył ponad 1,2 tysiąca głosów, a prawie pół tysiąca zebrał Andrzej Barna w Nowym Sączu” – napisał Isajew.

Redaktor naczelny PROstiru przeanalizował również, jak w wyborach powiodło się „przyjaciołom ukraińskiej mniejszości” na listach PO. Zaliczył do nich Adama Szłapkę, Tomasza Siemoniaka, Jacka Protasa, Pawła Kowala i Michała Szczerbę (wszyscy weszli do nowego Sejmu). Z „przyjaciół ukraińskiej mniejszości”, którym się nie powiodło, wymienił Jarosława Szostakowskiego. Isajew odnotował też wyborczy sukces Eugeniusza Czykwina, przedstawiciela mniejszości prawosławnej i białoruskiej, któremu jednak wytknął krytykowanie niezależności Prawosławnego Kościoła Ukrainy.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Ukraiński dziennikarz porównywał Polaków do zwierząt. Dostał od rządu PiS 40 tys. zł na portal dla Ukraińców w Polsce

Kresy.pl / pravda.com.ua / nasze-slowo.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz