Wielobiegunowość zawitała na Bliskim Wschodzie

Turcja lub Iran mogą skłaniać się ku Rosji, ale nigdy nie będą skłonne zawrzeć sojuszu strategicznego z Moskwą. Aby odeprzeć presję USA, mogą od czasu do czasu bardziej zdecydowanie orientować się na Moskwę, ale nie mają zamiaru rezygnować z własnej strategicznej autonomii. Charakteryzowanie tych krajów jako pasywnych uczestników rosyjskich, eurazjatyckich procesów integracyjnych byłoby urojeniem – ocenia były ambasador Indii w Uzbekistanie i Turcji, M.K. Bhadrakumar na łamach Asia Times.

Recep Erdogan miał przygotowany plan gry, gdy postawił się administracji Trumpa i obiecał, że ten drugi będzie żałował prowadzenia „jednostronnej polityki”. Niektórzy eksperci uważali, że Rosja i Chiny go podżegają i czają się w cieniu, by poprowadzić Erdogana w kierunku nowego, wspaniałego świata. Inni wyobrażali sobie, że eurazjatyckie procesy integracyjne przeżyją wielki skok naprzód, gdy Turcja zbliży się do Rosji, a niektórzy prognozują, że Turcja będzie teraz sprzedawać się tanio za chińskie pieniądze.

Inni z kolei przewidywali, że ktokolwiek przeciwstawi się jedynemu supermocarstwu, poniesie klęskę i że Turcję czeka nędzny los. Wszystkie te apokaliptyczne przewidywania przeoczyły fakt, że Turcja może posiadać „trzecią drogę” – jeszcze bardziej wzmacniając strategiczną autonomię i optymalnie wykorzystując swoje opcje polityki zagranicznej. Ta droga otworzyła się w spektakularny sposów w ubiegłą środę z nieplanowanym przyjazdem szejka Tamima bin Hamada al-Thaniego, emira Kataru, do tureckiej stolicy Ankary.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Projekty gospodarcze, inwestycje, depozyty

Katar poinformował w oświadczeniu, że Al-Thani „wydał dyrektywy, które sprawią, że Katar dostarczy cały szereg projektów gospodarczych, inwestycji i wpłat” wartych 15 miliardów dolarów na wsparcie tureckiej gospodarki.  Źródło rządowe w Ankarze poinformowało Agencję Reutera, że inwestycje zostaną skierowane do tureckich banków i rynków finansowych. Al-Thani potwierdził plany inwestycji bezpośrednich w Turcji, które opisał jako „wydajną, silną i solidną gospodarkę”. Napisał na Twitterze: „Jesteśmy razem z Turcją i naszymi braćmi, którzy ujmują się za Katarem i problemami Ummy„. Erdogan odpowiedział, mówiąc, że jego spotkanie z al-Thanim było „bardzo produktywne i pozytywne”. Erdogan podziękował emirowi i katarskiemu narodowi za stanie przy Turcji. „Nasze relacje z przyjaznym i braterskim krajem Kataru będą nadal wzmacniać się w wielu obszarach” – napisał na Twitterze.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Karząca ręka USA jest oznaką słabości

Możemy umieścić historyczny katarski gest w kierunku Turcji w matrycy silnej konwergencji, która powstała w ich relacjach w ostatnich latach w kontekście wyłaniającej się dynamiki siły na Bliskim Wschodzie. Ta oś funkcjonuje na wielu płaszczyznach. Na płaszczyźnie ideologicznej, co ważne, elity rządzące w obu krajach odnoszą się wyjątkową sympatią wobec islamizmu i zgadzają się w postrzeganiu Bractwa Muzułmańskiego jako narzędzia demokratycznej transformacji regionu. W rezultacie, oba kraje stały się celem Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Egiptu.

Wspólne ćwiczenia wojskowe

Do czasu wycofania się Kataru z syryjskich pól zabijania, w ostatnich latach ściśle współpracował z Turcją w nieudanym projekcie obalenia reżimu Asada. Oczywiście, oba kraje są również silnymi zwolennikami Hamasu. Turcja utrzymuje bazę wojskową w Katarze, co może wydawać się symboliczne w porównaniu z zachodnimi bazami, ale okazało się ważną linią ratunkową dla Dohy przy opieraniu się Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonym Emiratom Arabskim w ciągu ostatnich kilku lat. Turcja i Katar planują również zorganizowanie w tym roku wspólnych ćwiczeń wojskowych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Rijadowi i Abu Zabi nie podoba się projekcja siły Erdogana w Katarze i na obszarze Rady Współpracy Zatoki Perskiej, które uważają za swój kojec. Turcy z kolei podejrzewają, że Emiraty miały udział w nieudanej próbie zamachu stanu przeciwko Erdoganowi w lipcu 2016 roku. Tymczasem istnieje wielka komplementarność w sferze gospodarczej między Turcją a Katarem. Turcja ma dynamiczny przemysł eksportowy i gospodarkę, która odnotowała imponujący wzrost w ostatnim dziesięcioleciu, podczas gdy Katar ma ogromną nadwyżkę kapitału na inwestycje.

Jedną z istotnych kwestii dla Dohy będzie to, że turecki przemysł budowlany, na który wpływ ma obecny kryzys finansowy w Turcji, bierze udział w przygotowaniu infrastruktury na Mistrzostwa Świata FIFA 2022, których gospodarzem będzie Katar. Zasadniczo zatem planowana inwestycja Kataru w turecką gospodarkę ma wielki rezonans dla geopolityki Bliskiego Wschodu. Bez wątpienia nadaje bardziej dojrzały charakter osi turecko-katarskiej. Państwa regionalne, od Iranu po Izrael, uważnie odnotowały, że Al-Thani przybył z pomocą Erdoganowi w krytycznym momencie.

Co dalej?

Oś Katar-Turcja nie będzie jednak przedstawiać siebie jako strategicznego przeciwnika Stanów Zjednoczonych – chociaż emir katarski doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak Erdogan zmierzył się z administracją Trumpa. Pikantności temu mocnemu naparowi dodaje fakt, że administracja Trumpa była bezwstydnie stronnicza na korzyść stanowiska Saudów i Emiratów w rejonie Zatoki. Amerykańskie media niedawno donosiły nawet, że sekretarz stanu USA Rex Tillerson stracił pracę, ponieważ stanął na drodze saudyjsko-emirackich planów ataków na Katar.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W każdym razie, trafny opis osi turecko-katarskiej polega na tym, że jest to przejaw wielobiegunowości w polityce Bliskiego Wschodu. Zarówno Turcja, jak i Katar mają dobre stosunki z Iranem. Chociaż Dowództwo Centralne USA ma swoją siedzibę w Doszy, Al-Thani ma również ciepłe relacje z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. W dynamice sił na Bliskim Wschodzie, tendencja do wielobiegunowości ulegnie przyspieszeniu. W miarę upływu czasu, nawet Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie dostrzegą atrakcyjność umacniania swojej strategicznej autonomii.

Błędem będzie zatem dalsze patrzenie na Bliski Wschód przez pryzmat zimnej wojny, jak to czyni większość analityków amerykańskich, jako obszar kontestacji wielkich mocarstw, tak jakby państwa regionalne nie miały własnego rozumu lub nie korzystały z wielu opcji w opracowywaniu swoich zasad. Krótko mówiąc, Turcja lub Iran mogą skłaniać się ku Rosji, ale nigdy nie będą skłonne zawrzeć sojuszu strategicznego z Moskwą. Aby odeprzeć presję USA, mogą od czasu do czasu bardziej zdecydowanie orientować się na Moskwę, ale nie mają zamiaru rezygnować z własnej strategicznej autonomii. Charakteryzowanie tych krajów jako pasywnych uczestników rosyjskich, eurazjatyckich procesów integracyjnych byłoby urojeniem.

Rosja rozumie tę skomplikowaną rzeczywistość, co nie jest zaskakujące, biorąc pod uwagę historyczną pamięć Moskwy o wysoce problematycznych stosunkach z Turcją i Iranem przez wieki jej imperialnej historii. Tak więc rosyjska polityka nie jest nadmiernie wymagająca i jest gotowa zaakceptować ich nacjonalistyczny sposób myślenia. Z drugiej strony, porażka amerykańskiej polityki leży w niezdolności Waszyngtonu do zaakceptowania relacji opartych na równym statusie i obsesji typu „jesteś albo z nami, albo przeciwko nam”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Możemy być pewni, że europejskie stolice z irytacją obserwują jak administracja Trumpa traktuje Erdogana, choć w żadnym wypadku nie jest on łatwym partnerem. Chodzi o to, że kraje europejskie są bliższe Rosji w swojej ocenie złożoności Bliskiego Wschodu. Kraje europejskie nie są również skłonne patrzeć na Turcję przez pryzmat Izraela. Dlatego wspólna zachodnia strategia wobec Erdogana pod przywództwem USA pozostanie trudna do osiągnięcia. Na decyzję Niemiec o zniesieniu sankcji wobec Turcji należy patrzeć właśnie w tym świetle. Co więcej, Erdogan ma złożyć państwową wizytę w Niemczech we wrześniu.

M.K. Bhadrakumar

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz