Rząd PiS kolejny raz przyznał dotację portalowi dla Ukraińców w Polsce PROstir.pl, prowadzonemu przez ukraińskiego dziennikarza Ihora Isajewa, znanego m.in. z nazywania Marszu Żołnierzy Wyklętych marszem „faszystów”, porównywania Polaków do zwierząt, nawoływania do usunięcia słowa „honor” z polskich paszportów czy przygotowywania wulgarnych antypisowskich przypinek „PiS idź w ch*j”.

Według danych opublikowanych na stronie MSWiA, portal dla Ukraińców w Polsce PROstir.pl, powiązany ze Związkiem Ukraińców w Polsce, ponownie otrzymał dotację z budżetu państwa polskiego na bieżący rok. Ze środków przeznaczonych na mniejszości narodowe i etniczne w Polsce otrzymał 40 tys. zł. Zaznaczmy, że jego redaktorem naczelnym jest mieszkający w Warszawie Ihor Isajew, znany m.in. z tego, że krytykował przyjęcie uchwały wołyńskiej jako przejaw ukrainofobii. Isajew występował także w ukraińskich mediach jako dziennikarz Redakcji Ukraińskiej Polskiego Radia. W 2016 roku otrzymał z budżetu blisko 100 tys. zł, ale na 2017 rok dotacji nie otrzymał.

CZYTAJ TAKŻE: Isajew z żalem o sytuacji w Polsce: Polacy nie chcą Majdanu w Warszawie

Największym beneficjentem wśród organizacji mniejszości ukraińskiej jest niezmiennie Związek Ukraińców w Polsce. Łącznie, w 2018 roku ze środków MSWiA przeznaczono na prowadzone przez niego działania ponad półtora miliona złotych (1,707 mln zł), czyli blisko 77 proc. wszystkich środków przyznanych organizacjom mniejszości ukraińskiej w Polsce (2,239 mln zł), [UWAGA: dane zaktualizowane 16.11.2018-red.].

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Dane pochodzą z wykazu dotacji proponowanych przez Komisję powołaną do rozpatrywania wniosków o udzielenie dotacji na realizację 2018 r. zadań mających na celu ochronę, zachowanie i rozwój tożsamości kulturowej mniejszości narodowych i etnicznych oraz zachowanie i rozwój języka regionalnego, które zostały zatwierdzone w dniu 15 grudnia 2017 roku (w tym m.in. dotacja dla portalu Isajewa) oraz 30 maja 2018 roku.

O tym, że portal PROstir otrzymał w tym roku dotację informuje też na swojej stronie internetowej Związek Ukraińców w Polsce.

Kim jest Isajew?

Zwraca uwagę, że Isajew otrzymał dotację z pieniędzy polskich podatników, choć w ciągu 2017 roku jego osobliwa postawa względem Polski i Polaków nie uległa zmianie, a w pewnych aspektach uległa wręcz radykalizacji.

O kolejnych wyskokach Isajewa, stale promowanego w mediach głównego nurtu, informowaliśmy przy licznych okazjach. W sierpniu 2016 r. na łamach „Europejskiej Prawdy” pisał on w kontekście uchwały wołyńskiej przyjętej przez Sejm oraz udziału prezydenta Andrzeja Dudy w uroczystych obchodach 25-lecia niepodległości Ukrainy, że „Warszawa przestraszyła się tego, co uczyniła wobec Ukraińców”, a „Prezydent Duda jedzie do Kijowa zaleczyć rany”. Dziennikarz stawiał tezę, że polskie władze wystraszyły się konsekwencji swoich ostatnich działań w odniesieniu do Ukrainy – przede wszystkim ma na myśli właśnie uchwałę Sejmu, która uznała rzeź wołyńską za ludobójstwo. Zaznacza, że na Ukrainie negatywnie zareagowały na nią nawet „najbardziej polonofilskie środowiska”, zaś sama zapowiedź przyjazdu Dudy padła już po przyjęciu uchwały, a sam prezydent został zmuszony do pojednawczego działania względem Kijowa.

Z kolei w komentarzu dla ukraińskiej stacji Hromadske Isajew m.in. krytykował politykę Polski ws. ludobójstwa na Wołyniu. Jego zdaniem Polacy kreują ofiary ludobójstwa na męczenników, zaś polskie postulaty dotyczące ich upamiętnienia uważa za przejaw ukrainofobii. Według Isajewa strona polska w kwestii Wołynia dopuszcza się manipulacji. Isajew występował także w ukraińskich mediach jako dziennikarz Redakcji Ukraińskiej Polskiego Radia.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W Wigilię 2016 r. opublikował wpis, w którym porównał Polaków do zwierząt. – Wesołych świąt dla Polaków, którzy dzisiaj obchodzą Wigilię. Dziękuję za milczenie części z was w tym roku. Wiecie, powiadają, że w Boże Narodzenie nawet zwierzęta zaczynają mówić. Umiejętności mówić i rozmawiać wam wszystkim życzę – napisał Isajew (pis. oryg. – red.), zamieszczając link do artykułu na łamach „Ukraińskiej Prawdy” ws. odebrania rządowej dotacji jego portalowi.

Aż do końca 2016 r. prowadzony przez Isajewa portal Prostir.pl finansowany był z pieniędzy polskiego podatnika. Otrzymał z budżetu blisko 100 tys. zł. W reakcji na odebranie dotacji Isajew zaczął krytykować decyzje polskich władz, m.in. na Facebooku. W jednym z wpisów ironicznie stwierdził, że odebrano mu ją „za aktywną postawę obywatelską w 2016 roku, w tym za udział w dyskusji o „wołyńskim ludobójstwie” [zapis oryg. – red.] i współpracę z ukraińskimi mediami”. Podkreślał też, że jego portal zyskał popularność na Ukrainie „poprzez naświetlanie ‘dyskusji wołyńskiej’ i napiętej sytuacji w Przemyślu”. Ubolewał też, że polskie MSW „niszczy” jego zespół. On sam zapowiada, że może dalej prowadzić prostir.pl „nawet bez pieniędzy”.

W kolejnym roku Isajew mocno zaangażował się w działania wymierzone w obecny rząd. W lipcu 2017 r. w swoim poście w serwisie facebook opublikował zdjęcie przygotowanych przez siebie przypinek z wulgarnym antypisowskim napisem. Znaczki głosiły „PiS ПНХ”. Druga część jest skrótowcem z języka rosyjskiego oznaczającym sformułowanie „idź w ch*j”. Isajew w komentarzu pod swoim postem tłumaczył, że powodem stworzenia wulgarnych przypinek było pragnienie, aby poszerzać ukraińską soft power w świat. Protesty, i to ze skutkiem – to jest to zjawisko (w tym, popkultury), z którego Ukraina w regionie zasłynęła. Zaznaczmy, że kilka miesięcy później rząd PiS przyznał 40 tys. złotych na prowadzony przez niego portal.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Dziennikarz wielokrotnie skarżył się na „hejt” jaki miał się wylać na jego osobę na prawicowych mediach. Skarżył się m.in. w tale promujących go mediach głównego nurtu, m.in. na łamach portalu TVN24. Jego zdaniem prawicowe media nie rozróżniały słów i metafor i zaczęły szukać wrogów ojczyzny. Skarżył się: To, co wydarzyło się w zeszły weekend, przerosło mnie. Do dzisiaj otrzymuję dziesiątki wiadomości „wyp..ć z Polski, nie będziesz nam tu majdanów robił”. Do mediów społecznościowych przestałem na wszelki wypadek zaglądać.

W marcu tego roku Isajew zamieścił na swoim profilu na portalu Facebook nagranie wideo i zdjęcia z warszawskiego marszu ku czci żołnierzy wyklętych, prawdopodobnie zrobione w Alejach Ujazdowskich. „Pod polskim MSZ i kilkoma ambasadami, w tym Ukrainy, maszerują teraz ludzie, których hasła i symbolika nawołuje do totalitarnej ideologii faszystowskiej oraz nienawiści. Policja zatrzymała mnie i wiele osób za to, że blokowaliśmy „legalną demonstrację“ faszystów” – opisywał marsz Isajew.

„W związku z tym, oraz biorąc pod uwagę fakt, że od dzisiaj obowiązuje nowelizacja ustawy o IPN, publicznie oświadczam, że Państwo Polskie oraz Naród Polski są współodpowiedzialni za zbrodnie III Rzeszy Niemieckiej, bo do dzisiaj hołubią tych, którzy naśladują ideologię faszystowską; bo do dzisiaj w propagowaniu ideologii totalitarnej jest mocne odwołanie się do pojęcia „naród” i „Polacy”; bo do dzisiaj polskie organizacje faszystowskie skromnie nazywają się >>narodowymi<<” – obwieszcza Isajew. Nie ukrywa przy tym, że jego wpis jest świadomą prowokacją – „W ten sposób świadomie naruszam art. 55a nowej ustawy o IPN. I chyba moi uważni czytelnicy już wiedzą, gdzie to mają zgłosić”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W kwietniu Isajew utracił akredytację w polskim MSZ. Dzisiaj w MSZ pani Magdalena Borysewicz wydała mi pismo z odmową przedłużenia akredytacji, powtarzając, że jest to decyzja dyrektora biura prasowego Artura Lomparta, a więcej ona nic nie wie. – opisuje Isajew odpowiedź, którą otrzymał z MSZ na jego monity w sprawie przedłużenia akredytacji.

Ukrainiec narzeka, że teraz będzie pracowało się mu ciężej, ponieważ „PiS (i nie tylko) nie otwiera drzwi na legitymacje zagraniczne”. Twierdzi, że akredytacja polskiego MSZ otwierała mu „te nieliczne, które jeszcze były otwarte” – w tym kontekście przypomniał, że „na niejasnych podstawach” otrzymał zakaz wstępu do Sejmu.

Dziennikarz zakończył swój post na Facebooku dwuznaczną zapowiedzią skierowaną do kierownictwa MSZ: „jak będą po raz kolejny narzekać, że Polskę za granicą albo nie słyszą, albo źle rozumieją, to niech mają pretensje do siebie.”

Niedawno Isajew nawoływał do usunięcia słowa „honor” z nowych polskich paszportów. Jak argumentował, słowo to razi ukraińską wrażliwość. Zdaniem Isajewa „honor” powinien z niknąć z polskich paszportów, gdyż w języku ukraińskim, jego zdaniem, ma on pejoratywne zabarwienie. Twierdził też, że to sami Polacy są odpowiedzialni za pejoratywne skojarzenia ze słowem honor, występujące rzekomo w języku ukraińskim.

Mswia.gov.pl / Kresy.pl

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

11 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    JeszczePolska :

    I po to ,dla takiego indywiduum , miliony Polaków skoro świt zasuwają do pracy,harując w pocie czoła, na podatki dla takich ……
    Takie wpisy na Ukrainie, dokonane przez polskiego dziennikarza,na portalu, lub wypowiedzi jakiegoś Polaka zw Związku Polaków na Ukrainie , takie jak niektóre Tymy z ZUwP, skończyłyby się awanturą i pewnie pobiciem i podpaleniem budynku w którym mieści się redakcja!
    Mam nadzieję, ze ludzie odpowiedzialni za rozdawnictwo krwawicy Polaków, indywiduom plujący w POLSCE na Polskę i Polaków, którzy żrą polski chleb, i których nasz kraj gości, poniosą konsekwencje ograbiania narodu.Przy tym ,jak polscy emeryci rozdają ulotki w deszczu żeby zarobić na czynsz!!
    https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-83-latka-rozdaje-ulotki-w-warszawie-musze-splacic-komornika,nId,2556621

  2. Avatar
    FrancisMorges :

    znalezione: PiS nie tylko daje ogromną kasę banderowcom, ale też prolitewskim liberałom, niby-Polakom, którzy są na usługach litewskich.
    Pojawiła się informacja, że w Kurierze Wileńskim u partyjnego liberała Klonowskiego pracuje niejaka Ilona Lewandowska, która często psioczy na Związek Polaków na Litwie, jak też wyraża swe subiektywne, negatywne sądy o Polakach na Litwie. Ostatnio jeden z portali podał ciekawostkę, że ona jest agentem służb specjalnych i pracuje tam w randze kapitana. Przez nieuczciwych zwierzchników służby bezpieczeństwa, zwolenników teorii Giedroycia, miała otrzymać zadanie zwalczania polskich organizacji na Litwie. Jest to żenujące i obrzydliwe.