Od wielkiej wojny do zakończenia agresji. Ukraiński tygodnik prezentuje 5 scenariuszy rozwoju kryzysu na wschodzie

Wielka wojna, lokalna operacja, zakończenie agresywnych działań dzięki naciskom Zachodu – m.in. takie scenariusze rozwoju kryzysu rosyjsko-ukraińskiego zaprezentował ukraiński tygodnik.

Ukraiński tygodnik NW zamieścił na łamach swojego serwisu internetowego pięć najbardziej wiarygodnych, jego zdaniem, scenariuszy rozwoju wydarzeń na Ukrainie i w regionie, w kontekście napięć i działań Rosji. Zestawienie opracowano na podstawie opinii ukraińskich ekspertów ds. bezpieczeństwa oraz byłych dyplomatów.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

7789.32 PLN    (35.4%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Pierwszym scenariuszem, jaki przedstawił NW, jest „wielka wojna”. Oznacza to atak rosyjskiej armii na Ukrainę na dużą skalę, z kilku kierunków jednocześnie, pod „wymyślonym pretekstem”, jak np. „obrona rosyjskojęzycznej ludności”. W ocenie tygodnika, taka opcja będzie oznaczać wielką liczbę ofiar, również po stronie atakujących, stąd „nawet dla Kremla taki scenariusz wydaje się bardzo trudnym”. Zaznaczono, że znaczenie ma tu również to, iż ukraińskie siły zbrojne są gotowe do obrony. Zwrócono też uwagę na wsparcie państw zachodnich, w tym postaci dostaw uzbrojenia i sprzętu. Jak podano, w ciągu ostatnich dwóch tygodni Ukraina otrzymała ponad 250 ton uzbrojenia. USA dostarczyły systemy przeciwpancerne Javelin i granatniki SMAW-D (tzw. bunker bustery), a Wielka Brytania wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych NLAW. Litwa i Łotwa zamierzają przekazać Ukraińcom partię amerykańskich zestawów przeciwlotniczych Stinger, a Czechy amunicję.

Jak ocenił ekspert ds. wojskowości Ołeh Żdanow, w rejonie granic z Ukrainą Rosją rozlokowała jak na razie za mało żołnierzy, żeby przeprowadzić pełnoskalową inwazję. Uważa, że do tego potrzebne byłoby zgrupowanie liczące co najmniej 200-300 tysięcy żołnierzy, podczas gdy obecnie Rosjanie rozlokowali w regionie około 130 tys. ludzi.

Zdaniem Żdanowa, o prawdziwym zagrożeniu można będzie mówić wówczas, gdy Rosja zacznie gromadzić przy granicy zaplecze logistyczne (w tym punkty medyczne) i zapasy paliwa i żywności. Sygnałem miałoby też być ogłoszenie rozpoczęcia mobilizacji poborowych. Wówczas w pierwszej kolejności miałoby nastąpić uderzenie rakietowo-bombowe, po czym ruszyłyby siły lądowe.

Z uwagi na długość granicy rosyjsko-ukraińskiej, zakłada się atak z kilku kierunków. Ekspert ds. wojskowości Ihor Kozij twierdzi przy tym, że w razie agresji Rosjan z terytorium Białorusi czy w kierunku na Kijów, do obrony mogą włączyć się także lokalne oddziały obrony terytorialnej w ramach koncepcji „narodowego oporu”.

Zdaniem Mykoły Sunhurowskiego z kijowskiego Centrum Razumkowa, w ramach scenariusza „wielkiej wojny” Ukraina miałaby też do czynienia ze zmasowanymi cyberatakami, szczególnie na organy władzy państwowej i obiekty infrastruktury krytycznej. Przypuszcza też, że tego rodzaju obiekty stałyby się celem rosyjskich nalotów czy ataków rakietowych. Sunhurowski nie wyklucza też, że rosyjska agentura mogłaby próbować zdestabilizować sytuację w dużych miastach, by ułatwić Rosjanom zajęcie tych ośrodków.

Ukraińscy eksperci uważają, że Rosja może przeprowadzić atak od strony Morza Azowskiego i Morza Czarnego. Jednak ich zdaniem, byłoby to dla przeciwnika trudne zadanie, z uwagi na rozwój i wzmocnienie ukraińskiej obrony wybrzeża, w tym o środki rozpoznania dalekiego zasięgu oraz rakiety przeciwokrętowe.

Przeczytaj: Szef ukraińskiego wywiadu: Rosja planuje atak na Ukrainę z kilku stron. Znamy datę

Czytaj również: „Bild”: Rosja ma plany inwazji na Ukrainę, Putin jeszcze nie zdecydował

Drugi scenariusz zakłada atak o lokalnym charakterze, najpewniej w postaci lokalnej, rosyjskiej operacji w Donbasie, w celi rozszerzenia frontu i przesunięcia się w głąb ukraińskiego terytorium.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Taki scenariusz, zdaniem ekspertów, jest dosyć prawdopodobny. Według Kozija, celem ataku może być Mariupol nad Morzem Azowskim – ważne miasto portowe i węzeł komunikacyjny. Kilka lat temu podczas lokalnej ofensywy miasto próbowali już zająć separatyści, przy rosyjskim wsparciu, ale bezskutecznie.

Zobacz: https: Wstrząsające nagranie ostrzału Mariupola [+VIDEO]

NW pisze, że w takim wypadku Rosja może podjąć próbę aneksji, samozwańczych i nieuznawanych separatystycznych republik w Donbasie, Donieckiej i Ługańskiej. Takiej opcji nie wyklucza m.in. były szef ukraińskiej dyplomacji, Pawło Klimkin, ale jego zdaniem Rosji tego nie potrzeba.

Przeczytaj: Rada Dumy rozpatrzy projekt uznania donbaskich republik przez Rosję

Czytaj także: W rosyjskim parlamencie popierają dostarczenie broni separatystom z Donbasu

Trzeci scenariusz to atak ukryty, obejmujący agresję cybernetyczną i wojnę informacyjną. Tygodnik właśnie ten scenariusz uważa za „najbardziej prawdopodobny wariant rozwoju wydarzeń, który już jest realizowany przez Moskwę”.

W tym wariancie, Moskwie zależałoby na zasianiu paniki w ukraińskim społeczeństwie, celem destabilizacji sytuacji społeczno-gospodarczej w kraju. Spanikowani Ukraińcy mieliby zacząć masowo wykupywać walutę i towary pierwszej potrzeby. Ponadto, część mieszkańców obwodów w rejonach zagrożonych inwazją miałaby zacząć samorzutnie uciekać w głąb kraju i na zachód, a nawet za granicę.

Były minister obrony Ukrainy, Andrij Zahorodniuk uważa, że Rosja może zastosować tu działania hybrydowe, w postaci przerw w działaniu infrastruktury krytycznej, ataków na instytucje państwowe, a także zakłócanie łączności i działania w internecie.

Czwarty scenariusz zakłada agresję dyplomatyczną. NW zwraca uwagę, że „Moskwa w ostatnich miesiącach już prowadzi wojnę z Zachodem wokół kwestii ukraińskiej na poziomie dyplomatycznym”. Dodaje, że Rosja „tak czy inaczej będzie nadal to robić, wykorzystując wojska na ukraińskiej granicy jako dodatkowe narzędzie wpływu na Zachód”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Pismo cytuje w tym kontekście rosyjskiego publicystę, Konstantina Eggerta, którego zdaniem „prezydent Rosji Władimir Putin chce wykorzystać kwestię ukraińską do podzielenia Zachodu, zasiania niezgody między USA i ich europejskimi sojusznikami, między Europą Zachodnią a Europą Środkową i krajami bałtyckimi”. Uważa, że najprawdopodobniej Zachód nie zgodzi się na główne żądania Putina i wówczas „ważne będzie, jaką decyzję podejmie Kreml”. Przypuszcza, że Moskwa może np. zdecydować się na wystąpienie z aktu Rosja-NATO i rozlokować dodatkowe siły jądrowe w obwodzie kaliningradzkim. Wieszczy też dymisję szefa MSZ Rosji, Siergieja Ławrowa.

Ostatni, piąty scenariusz to zakończenie agresywnych działań Rosji dzięki wzmocnionym naciskom Zachodu. Na takim obrocie wydarzeń najbardziej zależy Ukrainie. W opinii tygodnika prawdopodobieństwo jego realizacji jest dosyć znaczne. Przywołuje tu konsekwentne zapowiedzi przedstawicieli USA i krajów członkowskich UE, że w razie agresji na Ukrainę Rosję spotkają bardzo surowe kary i sankcje. Według NW, Moskwa już odczuła negatywne skutki swojej agresywnej polityki. Wymienia w tym kontekście m.in. spadek wartości rosyjskiej waluty i indeksu na moskiewskiej giełdzie, a także znaczące zmniejszenie napływu zagranicznych inwestycji do Rosji, do poziomu sprzed 30 lat. Dodaje też, że rosyjscy miliarderzy stracili 28 mld dolarów w związku z napięciami wokół Ukrainy.

Dodajmy, że serwis nv.ua zwraca uwagę na kryzys bezpieczeństwa odbija się na państwowej gospodarce Ukrainy, a także psuje nastroje w społeczeństwie i odciąga rząd od programów rozwoju kraju. Narodowy Bank Ukrainy już pogorszył prognozę wzrostu ukraińskiego PKB w 2022 roku z 3,8 do 3,4 proc. Zwrócono też uwagę na spadek cen euroobligacji i wartości hrywny.

nv.ua / PAP / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz