Jak informuje portal Bankier.pl, Narodowy Bank Polski w swojej cyklicznej projekcji inflacji zrewidował oczekiwania dotyczące stopy bezrobocia w Polsce, a także tempa wzrostu gospodarczego.

Dotychczas analitycy NBP oczekiwali, że stopa bezrobocia będzie wciąż spadać, jak ma to miejsce od kilku lat, chociaż bardzo wolno. Teraz okazuje się, że według ich przewidywań, ma ona w przyszłym roku nieznacznie wzrosną.

Według projekcji inflacji, dokumentu analitycznego przygotowywanego raz na cztery miesiące, stopa bezrobocia w Polsce wyniesie w tym roku średnio 3,6 proc.. W 2020 roku ma to być 3,8 proc., a w 2021 roku 4,1 proc. Gdyby stopa bezrobocia faktycznie wzrosła, byłby to pierwszy taki epizod od 2013 r.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jednocześnie, według analityków banku centralnego, w 2019 roku wzrost PKB sięgnie 4,3 proc., ale w przyszłym roku spowolni do 3,6 proc., a w 2021 roku do 3,3 proc. Jeszcze trzy miesiące temu zakładano, że będzie to odpowiednio: 4,5 proc., 4 proc. i 3,5 proc. Z kolei w przypadku inflacji w raporcie zwiększono też prognozy dotyczące inflacji w tym roku – z 2 proc. do 2,3 proc. Na przyszły rok NBP spodziewa się inflacji rzędu 2,8 proc., czyli minimalnie mniej niż wynikało z ostatniego raportu. W 2021 roku – zgodnie z wcześniejszymi prognozami – spowolni ona do 2,6 proc.

Przeczytaj: Bardzo słabe wyniki PMI – czy to zapowiedź końca gospodarczego rozkwitu?

Jak tłumaczy NBP, za wzrost bezrobocia odpowiada przede wszystkim spowolnienie gospodarcze, podczas gdy efekt wzrostu płacy minimalnej uznano w tym za niewielki. Według bankier.pl, redukcja prognoz wzrostu gospodarczego nie jest jednak na tyle silna, by uzasadniać takie odwrócenie kierunku w stopie bezrobocia. Zaznaczono, że doświadczenie innych krajów pokazuje, iż w obecnym cyklu firmy mniej chętnie niż w przeszłości redukują zatrudnienie. Portal interpretuje to jako efekt, co prawda niewielki, podnoszenia w Polsce płacy minimalnej. Szacunkowo, takie prognozy jak te przedstawione przez NBP mogą oznaczać ubytek około 40-50 tys. miejsc pracy.

Przypomnijmy, że niedawno szef PiS Jarosław Kaczyński podczas prezentacji składu nowego rządu powiedział, że dla Polski mogą pojawić się niebezpieczeństwa, związane z możliwym poważniejszym spowolnieniem gospodarczym. Dodał, że „nie chce używać słowa kryzys”. Zdaniem szefa Centrum Analiz Strategicznych KPRM prawdopodobieństwo spowolnienia gospodarczego jest bardzo wysokie.

Bankier.pl / Money.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz