Media: rozmowa Kaczyński-Gowin bez rezultatów

Jak podaje WP.pl, spotkanie lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego z szefem Porozumienia Jarosławem Gowinem nie doprowadziło do żadnych konkretnych rezultatów.

We wtorek przed południem doszło do spotkania „ostatniej szansy” prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego z byłym wicepremierem i liderem Porozumienia, Jarosławem Gowinem. Dotyczyło on wyborów prezydenckich w trybie wyłącznie korespondencyjnym, którym Gowin się sprzeciwia, a od posłów jego partii może zależeć los ustawy w tej sprawie, jeśli wróci ona z Senatu do Sejmu.

Dziennik „Fakt” pisał, że były wicepremier spędził w siedzibie PiS około 40 minut i rozmawiał z liderem tej partii w cztery oczy. Późnym popołudniem portal Wirtualna Polska podał, że rozmowa zakończyła się bez rezultatów.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

„Drogi tych politycznych wyjadaczy bezpowrotnie się już rozeszły, ale negocjują oni jeszcze warunki cywilizowanego podziału” – napisał na łamach WP.pl Marcin Makowski. Według jego ustaleń, w pierwszej rozmowie nie udało się dojść do żadnego wariantu rozwoju wypadków, który satysfakcjonowałby obydwie strony. Zdaniem dziennikarza, „ostateczny bój” miałby nastąpić w najbliższy czwartek w Sejmie, a może on doprowadzić m.in. do rozpadu większości parlamentarnej, zaś termin wyborów prezydenckich może „w próżni zawisnąć”. Dodał, że ten wielki polityczny chaos dzieje się w czasie globalnej pandemii i w obliczu nadchodzącego kryzysu ekonomicznego, największego od XX wieku.

Makowski odniósł się też do obecnej sytuacji w Senacie, gdzie trwa procedowanie projektu ustawy o wyborach korespondencyjnych. Zaznaczył, że opozycja grając na czas doprowadziła do sytuacji, w której nawet w razie przyjęcia projektu w Sejmie w najbliższy czwartek, nie da się już przeprowadzić wyborów 10 maja, jak chciał PiS. Z tego względu senatorowie tej partii próbowali przeciągnąć obrady aż do środy, żeby minął przewidziany prawem termin 30 dni, po którym ustawa trafiłaby bezpośredni do podpisy prezydenta. Stąd, w pewnym momencie senator PiS Marek Martynowski złożył wniosek o utajnienie obrad, który został odrzucony. Wówczas senatorowie obozu rządzącego zaczęli zgłaszać kolejne wnioski o przerwę, które również odrzucono.

W opinii dziennikarza, mimo tych zabiegów jest niemal pewne, że ustawa wróci do Sejmu i będzie procedowana 7 maja br. Wówczas miałyby ostatecznie rozstrzygnąć się nie tylko jej losy, ale również przyszłość obozu Zjednoczonej Prawicy. Jego zdaniem, sojusz ten faktycznie już nie istnieje. Dziś trzech posłów Porozumienia zaapelowało, by głosować za wyborami korespondencyjnymi w maju, wbrew stanowisku Gowina.

Trzy połączone komisje senackie zarekomendowały Senatowi w poniedziałek odrzucenie w całości ustawy dotyczącej głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Aby odrzucić ewentualny sprzeciw lub poprawki Senatu, w Sejmie wymagana jest bezwzględna większość głosów (o jeden głos ‚za” więcej, niż pozostałych – wstrzymujących się i przeciwnych). Klub parlamentarny PIS liczy obecnie 235 posłów. 18 z nich to posłowie Porozumienia. Lider partii Jarosław Gowin jest zdania, że wybory w nie powinny odbyć się 10 maja.

Jak pisaliśmy, w poniedziałek Krzysztof Sobolewski, szef Komitetu Wykonawczego PIS zapowiedział, że w przypadku gdy posłowie Porozumienia zagłosują przeciwko ustawie ws. wyborów korespondencyjnych, wówczas będą musieli opuścić klub Prawa i Sprawiedliwości oraz Zjednoczoną Prawicę.

Czytaj także: „Rz”: Awantura na Nowogrodzkiej: Kaczyński chciał dymisji Sasina, wicepremiera bronił Morawiecki

Jak pisaliśmy wcześniej, portal „Wprost” podał, powołując się na swoje źródła w kręgach politycznych, że kierownictwo PiS jest zdeterminowane by przeprowadzić głosowanie w sprawie zorganizowania 10 maja wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym. Kaczyński jest zdecydowany na doprowadzenie do głosowania w tej sprawie bez względu na zachowanie Gowina, który zapowiada, że posłowie z jego partii – Porozumienia sprzeciwią się takiej organizacji wyborów.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Według wypowiadającego się anonimowo polityka bliskiego Jarosławowi Kaczyńskiemu, lider PiS już postanowił, że do głosowania ws. ustawy i tak dojdzie i „zrobi to specjalnie, żeby winę za przegrane głosowanie i kryzys polityczny zwalić na Jarosława Gowina i Porozumienie”. Przedstawiciele PiS wciąż liczą na to, że uda się przekonać Porozumienie do zagłosowania za projektem. Jednak Kaczyński ma już mieć plan działania na wypadek przegranego głosowania. Wówczas miałby zostać ogłoszony stan klęski żywiołowej przy jednoczesnym podaniu się rządu Mateusza Morawieckiego do dymisji, co oznaczałoby, że w takim przypadku w sierpniu razem z wyborami prezydenckimi odbyłyby się również przedterminowe wybory parlamentarne.

wp.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    jerzyjj :

    Konkretnie powinno to wyglądać tak. Zbiera się tłum ludzi, którzy już mają dość kolejnych kombinatorów u władzy i układów. Tłum o liczebności tak wielkiej, żeby nie zdołała się z tym uporać nawet policja i wojsko. Potem cały tłum rusza pod sejm i zaczynają się walki z policją i zamieszki, ludzie się ze sobą leją i krew się leje. Jarosław, karakan, naczelnik państwa wzywa helikopter na dach sejmu i wychodzi z ochroniarzami, żeby się ewakuować. Karakan KACZOR zostaje sam. Przez chwilę krążymy wokół siebie, po czym on z krzykiem „NIE ODBIERZESZ MI WŁADZY” rzuca się na mnie. Oczywiście mam znaczną przewagę warunków fizycznych, ale walka jest wyrównana, bo karakanowi obsesja na punkcie władzy (która jest u niego nieopisanie silna) dodaje nadludzkich sił. W końcu jednak po długiej walce, szarpaninie wygrywam, choć wychodzę że starcia ledwie żywy, tłum wiwatuje, a te komunistyczne hieny zostają zakute w łańcuchy i odesłane do kopalni.