Na portalu społecznościowym pojawiły się zdjęcia przedstawiające rozbiórkę  kopuły nad absydą dawnego kościoła św. Jadwigi na Stradomiu. Jest to aktualnie plac budowy apartamentowca i hotelu. Jak poinformował w środę portal Dziennik Polski, wojewódzka konserwator zabytków nałożyła ostatnio na inwestora karę w wysokości 500 tys. złotych. Powodem kary była właśnie wspomniana rozbiórka.

Jak czytamy na facebookowym profilu „Stradom – Kraków” – „Początki Kościoła Bożogrobców pod wezwaniem św. Jadwigi sięgają XIV wieku. Absyda i nawa główna stały na Stradomiu blisko 500 lat, a teraz zostały wyburzone w ramach adaptacji na hotel i budowy nowego budynku mieszkalnego oraz garażu podziemnego w oficynie, czyli na terenie dawnego cmentarza.
Podobno mają zostać odbudowane… W jakiej formie? I czy to jeszcze będzie zabytek?
Niepojętym jest, że austriacki zaborca umieszczając w 1796 roku urząd celny w tym miejscu zachował zabytkową substancję dawnej świątyni, a dziś dopuszczamy do jej dewastacji.
PONIŻEJ HISTORIA BURZENIA ZABYTKOWEGO KOŚCIOŁA NA KILKU ZDJĘCIACH:”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wykonawca prac twierdzi, że kopułę rozebrał z powodu zagrożenia katastrofą budowlaną, potwierdzoną wpisem w dzienniku budowy. Po tym, jak na Facebooku pojawiły się zdjęcia pozwalające prześledzić, co działo się na budowie oraz jak dawny kościół tracił kopułę, portal poprosił o komentarz małopolską konserwator zabytków.

„Zdjęcia pozwalają na wysunięcie przypuszczenia, że bezpośrednią przyczyną uszkodzenia konstrukcji kopuły były prace rozbiórkowe prowadzone przy dachu nad nawą kościoła, co potwierdza zawartą w opinii rzeczoznawcy ministra kultury hipotezę, że zdarzenie spowodował  +niezamierzony, zewnętrzny czynnik, który przyspieszył tu fakt lokalnej katastrofy budowlanej.+ Zapewne gdyby kopuła była odpowiednio zabezpieczona i ustabilizowana, do katastrofy by nie doszło – w opinii zawarto wskazania, jak można było takie zabezpieczenie wykonać. Zatem wina wykonawcy jest bezsporna – a zdjęcia ją jednoznacznie dokumentują” – stwierdziła w rozmowie z portalem Monika Bogdanowska, wojewódzka konserwator zabytków.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Firma Angel Poland Group została ukarana karą 500 tys. złotych. Zdaniem dewelopera kara jest nieuprawniona. Sugeruje on, że jest ona odpowiedzią na próbę odsunięcia Moniki Bogdanowskiej od kontroli i nadzoru nad przedsięwzięciami firmy.

„Decyzję konserwatora zabytków uważamy za niesprawiedliwą, krzywdzącą i sprzeczną z prawem – będziemy się od niej odwoływać” – czytamy w oświadczeniu inwestora, firmy Angel Poland Group.

Zdaniem wojewódzkiej konserwator, podstawa do nałożenia kary nie podlega żadnym wątpliwościom. „Po pierwsze: kopuła nie była przewidziana do rozbiórki – zatem nie było pozwolenia na to działanie, po drugie – wykonawca nie zawiadomił o tym fakcie służb konserwatorskich, do czego był zobowiązany warunkami wydanego pozwolenia” – stwierdziła Bogdanowska.

Inwestor nie złożył jeszcze odwołania w tej sprawie. Jednak, jak informuje portal, z informacji podanych przez Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków wynika, że odwołał się od wydanego wcześniej zalecenia odtworzenia kopuły.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W całej sprawie chodzi o zniszczenie cennego zabytku przy ulicy Stradomskiej 12-14. Inwestor rozebrał kopułę nad absydą dawnego kościoła św. Jadwigi. Sięga on swoimi początkami XIV wieku.

Deweloper opisuje w swoim oświadczeniu, że przyczyną kary jest „rzekomy brak informacji o prowadzonych pracach rozbiórkowych”. Przywołuje on w odpowiedzi na taki zarzut pozwolenie na budowę „w którym to wyraźnie zapisano potrzebę przebudowy kopuły, w celu odtworzenia jej pierwotnego kształtu”. „Działamy zgodnie z pozwoleniem na budowę, obejmującym przebudowę budynku przy ul. Stradomskiej oraz omawianej kopuły” – podkreśla deweloper.

Zdaniem inwestora decyzja konserwatora to „retorsje wobec działań prawnych podjętych w ostatnim czasie przez Angel Poland Group”. W zeszłym roku bowiem, deweloper zawnioskował o wyłączenie Bogdanowskiej z postępowań, dotyczących jego działań. Zarzucił jej stronniczość oraz brak obiektywizmu. Jak informuje portal „przywołano jej zaangażowanie w działania mające na celu zablokowanie inwestycji przy Stradomskiej z czasów, gdy nie zajmowała jeszcze obecnego stanowiska, tylko jako aktywistka włączała się w dyskusję o mieście”.

Deweloper informuje, że Bogdanowska była przesłuchiwana w postępowaniu prokuratorskim, spowodowanym zawiadomieniem Angel Poland Group. Miało to miejsce zanim zaczęła pracę na stanowisku wojewódzkiego konserwatora. Postępowanie dotyczyło rzekomego nawoływania do nienawiści i zachowań rasistowskich. Zdaniem dewelopera podstawą do jego wszczęcia były wypowiedzi zamieszczane przez internautów na stronie grupy facebookowej o Stradomiu, dotyczące np. izraelskich biznesmenów, którzy są liderami Angel Poland.

„Angel Poland Group widzi, że ma do czynienia z działaniem, które jest próbą odwetu” – stwierdził przedstawiciel firmy Mariusz Sokołowski. „Inwestor chciałby współpracować z konserwatorem, który nie kieruje się emocjami i poprzednią działalnością społeczną, tylko jest obiektywnym urzędnikiem” – dodał.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak informuje portal, pod koniec zeszłego roku wojewódzka konserwator przekazała, że rozbiórka kopuły nie była uzgodniona z jej urzędem. Instytucja nie otrzymała także na ten temat żadnych informacji.

Bogdanowska mówi, że po tym gdy zobaczyła, że kopuła „zniknęła”, wykonawca stwierdził, iż została rozebrana z powodu zagrożenia katastrofą budowlaną.

„Obowiązkiem inwestora było niezwłoczne zgłoszenie zaistniałej sytuacji w naszym urzędzie” – tak odnośnie rzekomego zagrożenia dla zabytku stwierdza Magdalena Miszczyk, rzecznik Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. „Sprawa zniszczenia kopuły została stwierdzona przez przedstawicieli urzędu przypadkowo, podczas wizji lokalnej innej części inwestycji. Można więc przypuszczać, że inwestor celowo nie dokonał tego zgłoszenia, pomimo że – jak między innymi oświadcza – inwestycję prowadzą osoby wysoko wykwalifikowane ze specjalistyczną wiedzą” – dodaje.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W kwestii wniosku o odsunięcie Moniki Bogdanowskiej od postępowań związanych z działaniami spółki Angel, Ministerstwo Kultury przekazało go wojewodzie. Jest on bezpośrednim przełożonym konserwator. Nie podjął jeszcze decyzji.

Jak informuje portal, w kwestii opisywanej wcześniej sprawy sądowej „dostajemy informację, że najpierw firma Angel złożyła zawiadomienie do prokuratury przeciwko wielu osobom, które wypowiadały się krytycznie na temat inwestycji na portalach społecznościowych. Nastąpiły wezwania na przesłuchania, Bogdanowska była jedną z osób przesłuchanych – tuż przed jej oficjalnym powołaniem na stanowisko wojewódzkiego konserwatora (marzec 2019). Postępowanie to zostało umorzone. Natomiast 16 stycznia br. inwestor wniósł oskarżenie z powództwa prywatnego, o zniesławienie, personalnie przeciwko Bogdanowskiej. Na posiedzeniu 4 marca sąd nie stwierdził jednak w cytowanych przez skarżącego wypowiedziach znamion czynu zabronionego i umorzył sprawę”.

„Monika Bogdanowska jako urzędnik państwowy jest zobowiązana do troski i dbałości o powierzone jej opiece zabytki. Obecne działania firmy Angel, tj. próba odsunięcia jej od nadzoru nad prowadzoną inwestycją w odwecie za wykrycie niezgłoszonej do urzędu rozbiórki kopuły, a także kierowanie przeciwko niej prywatnego aktu oskarżenia jest próbą zastraszania i paraliżowania pracy urzędu. Podobną próbą zastraszania było także prowadzenie postępowania przeciwko osobom, które wypowiadały się krytycznie o działalności firmy Angel” – stwierdza Magdalena Miszczyk z WUOZ.

Zobacz także: Wrocław: Właściciel mieszkania odkrył, że zameldowało się w nim 5 Ukraińców

Zobacz także: Obcokrajowcy wykupili o 46 procent mieszkań więcej

dziennikpolski24.pl / kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz